12:32

Miłośc po grecku - Barbara Seeman-Włodarczak

W trzech punktach: 1. Historia o życiu, które czasami przelatuje nam przez palce. 2. Miłość, która niepielęgnowana usycha. 3. Umiejętnie wpleciony wątek... sensacyjny.  *Zofia jest ambitną dziennikarką i perfekcyjną kobietą. Ma dobrą pracę i poczciwego męża, do pełni szczęścia brakuje jej tylko… miłości. Takiej rodem z romantycznych lektur albo filmowych romansów. Miłości idealnej, wzniosłej, opartej na porozumieniu dusz i symbiozie ciał. Niestety mąż niezbyt się nadaje: jest pospolitym zjadaczem chleba, w wolnym czasie gra w gry komputerowe, a na domiar złego uwielbia piwo, którego Zofia nie znosi. Kiedy splot okoliczności i przypadków rzuca małżonków do przepięknych Aten – Zofii od razu wpada w oko przystojny Grek, Sokrates. Atmosfera upalnych dni i długich zmysłowych wieczorów sprzyja płomiennemu romansowi, który już wisi w powietrzu… Czy Zofia odnajdzie spełnienie u boku Sokratesa? A może nie wszystko złoto, co się świeci?*  Z moich informacji wynika, że książka Miłość po grecku jest debiutem autorki... dowiedziałam się o tym dopiero po przeczytaniu powieści i muszę powiedzieć, że przez całą powieść byłam przekonana, że to powieściopisarka, której nie miałam jeszcze okazji czytać. Z pewnością nie pomyślałabym, że to debiut! Książka napisana przyjemnym językiem, wciągająca i choć czasami główna bohaterka potrafi zirytować, to jednak w końcowej fazie nie można jej nie polubić.  Widać miłość do filozofii — idei głoszonych przez Sokratesa. Chyba takiego wątku przeplatającej się filozofii nie spotkałam wcześniej w żadnej powieści obyczajowej. Do tego piękna i malownicza Grecja, która przez autorkę została opisana nad wyraz barwnie i prawdziwie.  Autorka postawiła na wątek miłosny — ale nie taki z jakim mamy do czynienia w większości powieści obyczajowych. tutaj mamy miłość, która z dnia na dzień usycha, potrzeba wiele wody uczucia, wyrozumiałości, aby ponownie mogła zakwitnąć. Nie jest to łatwe wyzwanie i do samego końca nie wiadomo, czy uda się uratować ten związek...  No i wspomniany przeze mnie wątek sensacyjny — tego w całej tej powieści najmniej się spodziewałam. Wzbudził we mnie wiele emocji i zaskoczył mnie jak żaden inny.  Miłość po grecku to wyjątkowa historia o poszukiwaniu szczęścia, dostrzeganiu tego, co niewidoczne dla oczu i o potrzebie pielęgnacji miłości. Ale przede wszystkim to opowieść o życiu, które niejednokrotnie przelatuje nam przez palce. I o małżeństwie, które przytłoczyła rutyna. Dajcie się porwać tej podróży, aby przekonać się, czy raz zatracone nadzieje są do uratowania.


W trzech punktach:

1. Historia o życiu, które czasami przelatuje nam przez palce.
2. Miłość, która niepielęgnowana usycha.
3. Umiejętnie wpleciony wątek... sensacyjny.

*Zofia jest ambitną dziennikarką i perfekcyjną kobietą. Ma dobrą pracę i poczciwego męża, do pełni szczęścia brakuje jej tylko… miłości. Takiej rodem z romantycznych lektur albo filmowych romansów. Miłości idealnej, wzniosłej, opartej na porozumieniu dusz i symbiozie ciał. Niestety mąż niezbyt się nadaje: jest pospolitym zjadaczem chleba, w wolnym czasie gra w gry komputerowe, a na domiar złego uwielbia piwo, którego Zofia nie znosi.
Kiedy splot okoliczności i przypadków rzuca małżonków do przepięknych Aten – Zofii od razu wpada w oko przystojny Grek, Sokrates. Atmosfera upalnych dni i długich zmysłowych wieczorów sprzyja płomiennemu romansowi, który już wisi w powietrzu…
Czy Zofia odnajdzie spełnienie u boku Sokratesa? A może nie wszystko złoto, co się świeci?*

Z moich informacji wynika, że książka Miłość po grecku jest debiutem autorki... dowiedziałam się o tym dopiero po przeczytaniu powieści i muszę powiedzieć, że przez całą powieść byłam przekonana, że to powieściopisarka, której nie miałam jeszcze okazji czytać. Z pewnością nie pomyślałabym, że to debiut! Książka napisana przyjemnym językiem, wciągająca i choć czasami główna bohaterka potrafi zirytować, to jednak w końcowej fazie nie można jej nie polubić.

Widać miłość do filozofii — idei głoszonych przez Sokratesa. Chyba takiego wątku przeplatającej się filozofii nie spotkałam wcześniej w żadnej powieści obyczajowej. Do tego piękna i malownicza Grecja, która przez autorkę została opisana nad wyraz barwnie i prawdziwie.

Autorka postawiła na wątek miłosny — ale nie taki z jakim mamy do czynienia w większości powieści obyczajowych. tutaj mamy miłość, która z dnia na dzień usycha, potrzeba wiele wody uczucia, wyrozumiałości, aby ponownie mogła zakwitnąć. Nie jest to łatwe wyzwanie i do samego końca nie wiadomo, czy uda się uratować ten związek...

No i wspomniany przeze mnie wątek sensacyjny — tego w całej tej powieści najmniej się spodziewałam. Wzbudził we mnie wiele emocji i zaskoczył mnie jak żaden inny.

Miłość po grecku to wyjątkowa historia o poszukiwaniu szczęścia, dostrzeganiu tego, co niewidoczne dla oczu i o potrzebie pielęgnacji miłości. Ale przede wszystkim to opowieść o życiu, które niejednokrotnie przelatuje nam przez palce. I o małżeństwie, które przytłoczyła rutyna. Dajcie się porwać tej podróży, aby przekonać się, czy raz zatracone nadzieje są do uratowania.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Książko, miłości moja. , Blogger