Twoje fotografie - Tammy Robinson




Kiedy sięgałam po tę opowieść, nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać, unikam czytania opisów, dzięki temu każda książka jest dla mnie niespodzianką. Tym razem niespodzianka okazała się większa, niż się tego spodziewałam...


W dniu urodzin Ava dowiaduje się, że niegdyś pokonana choroba, wróciła. I to ze zdwojoną siłą. Dziewczyna wie, że wszytko może się zdarzyć i skończyć gorzej niż poprzednim razem. Młoda kobieta nie zamierza jednak się poddawać, chce przeżyć ostatnie dni, tygodnie, lata tak jakby jutra miało nie być... Najbardziej na świecie pragnie urządzić swój wymarzony ślub. Z pomocą przychodzi jej rodzina i przyjaciele. Brak tylko pana młodego... jednak to nic! Ava urządzi wesele tylko dla samej siebie, dla bliskich, spełni swoje marzenie. Kiedy dziewczyna najmniej się tego spodziewa, na jej drodze staje mężczyzna, do gry wkraczają niechciane uczucia, a odejście jest bardziej bolesne niż kilka tygodni wcześniej...

Cóż mogę rzec, to niewątpliwie książka, która wyciska łzy. Nie sposób tego uniknąć. Tak wiele emocji sprzecznych uczuć gromadzi się na karcie tej opowieści, że wielokrotnie musiałam odkładać czytanie, aby odetchnąć.

Cała historia napisana jest z perspektywy osoby chorej, głównym narratorem jest Ava. Jej koniec nie jest jednak taki, jak może wam si wydawać, dziewczyna przeżywa każdą chwilę intensywniej. W dodatku przygotowania do uroczystości pochłaniają jej czas i spychają negatywne myśli na drugi plan. Na poklask zasłużyła sobie tutaj kreacja bohaterów, nie tylko Avy, która już od pierwszych stron wzbudziła moją sympatię, ale przede wszystkim postaci pobocznych. Rodzice dziewczyny cierpią, a mimo to starają się spełnić ostatnie życzenie dziewczyny, nie potrafią pogodzić się z niektórymi jej decyzjami, a mimo wszystko starają się je akceptować i cieszyć tym, co jeszcze pozostało.



W książce mamy rewelacyjnie wykreowany wątek przyjaźni. Takich przyjaciół jak ma Ava, to z przysłowiową świecą można szukać. Pomocni, zaangażowani w swoje życie, pełni zrozumienia i wyrozumiali. Oczywiście nikt tu nie jest wyidealizowany, nikt nie jest bez wad, jednak w nawale zalet, miłości i dobroci, niewielkie wady zachowań bohaterów giną w tłumie. Pełnokrwiste realne postacie to tylko wierzchołek góry lodowej.

Najlepszym wątkiem jest wątek miłosny. Delikatny, niewymuszony, zaskakujący. Serce romantyczki takiej jak ja było przepełnione ciepłem. Choć z czasem ciepło zamieniło się w chłód, a na końcu moje biedne serduszko zostało roztrzaskane na tysiące drobnych kawałków, to jednak było warto. Takie skrajne emocje to coś, co w książkach cenie i zazwyczaj szukam lektur, które mogłyby mi zagwarantować kac książkowy.

Twoje fotografie nie jest książką o umieraniu, jakby się mogło wydawać. To opowieść o życiu pełną piersią, o radości z dnia codziennego, o docenianiu małych rzeczy, których w pogoni dnia nie doceniamy. To książka, która nakazuje się zatrzymać, zastanowić i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy żyję tak, jakbym tego chciał, czy tylko wpisuję się w ramy innych?”. Powieść uświadamia, że życie jest zbyt kruche, krótkie, aby żyć dla publiki, warto żyć dla siebie i drobnych chwil szczęścia.

Twoje fotografie

Tammy Robinson
Tłumaczenie: Izabella Mazurek
Wydawnictwo: Iuvi
Tytuł oryginału: Photos of you
Data wydania: 15 maja 2019
Liczba stron: 328
Kategoria: literatura obyczajowa, romans.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger