10:00

Małgorzata Falkowska wzięta na SPYTKI!






Skąd czerpiesz pomysły na książki?


Skąd? Gdyby odpowiedź na to była taka prosta. Chyba najłatwiej powiedzieć, że z życia. Dookoła nas jest tak wiele ciekawych historii, które tylko trzeba obszerniej opisać. Czasem jedna sytuacja jest motywem do powstania całej książki.





Pisarz to też czytelnik, wobec jakie tego książki Ty czytasz?


Kocham kryminały i thrillery, ale lubię spędzić czas też z romansem czy obyczajówką. To chyba z racji tego, że w tych gatunkach sama piszę. Taki RESARCH.



Yety! Czyli, co przeraża cię we współczesnym świecie?
Przeraża mnie to, że place zabaw są puste, bo dzieciaki wolą grać na komputerach. Przez to stosunki interpersonalne kuleją, co na pewno wpłynie na przyszłe życie. I jeszcze ten bieg za sama nie wiem czym. Tego się od nas wymaga, bo przecież jesteśmy niemal robotami.





Twoim azylem jest...
Włocławek. Tam jest mój dom rodzinny i tam czuję, że wszystko będzie dobrze (deadline niestraszne). Mam tam czas na nic nie robienie, ale najważniejsze, że spędzam tam chwile z najbliższymi.





Kiedy najlepiej Ci się pisze?
Noc. Inni śpią, a ja stukam, jak szalona w klawiaturę. I nie ważne, że jutro trzeb wstać do pracy. Pewne wątki muszą być zakończone i już.





Ile czasu poświęcasz na pisanie? Czy planujesz książkę, dopiero zaczynasz pisać, czy po prostu piszesz początek, a dalej bohaterowie żyją sami?


Na pisanie poświęcam tyle czasu ile mam. Czasem siedzę cały weekend i najlepiej do mnie nie podchodzić, a mąż przypomina, że czasem coś trzeba zjeść, podkładając pod nos kanapki, ale są dni, że wolną mam tylko godzinę czy dwie. Jednak obowiązki zawsze wygrywają. Co do planowania, mam zeszyty, gdzie zapisuję fabułę. Może to dziwne, ale w tych zeszytach zapisana jest zazwyczaj jedna kartka z motywem wiodącym. Dalej bohaterowie żyją sami, ale idą w kierunku ustalonego przeze mnie zakończenia.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Książko, miłości moja. , Blogger