Światła w jeziorze Małgorzata Lisińska [Patronat medialny]


Większość z nas pragnie miłości, bliskości i przynależności do drugiej osoby. Czasami to pragnienie może przykryć zdrowy rozsądek, a wtedy miłość łatwo jest pomylić z pożądaniem...

Karolina od jakiegoś czasu skrycie podkochuje się w koledze z pracy — Kubie. Niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuję na to, że chłopak zupełnie jej nie zauważa, a przynajmniej ona tak właśnie sądzi. Dlatego jest w niemałym szoku, kiedy Kuba zagaduje ją poza miejscem pracy, kiedy ta spaceruje ze swoim bratankiem. Cała w skowronkach po krótkiej wymianie zdań z Jakubem, Karolina snuje plany na kolejne spotkania. Sprawy jednak mocno się komplikują, gdy do firmy przyjeżdża włoski delegat Roberto, a jego opiekunem ma zostać nie kto inny jak Karolina. Czy dziewczyna oprze się urokowi przesympatycznego Włocha? Czy jej zauroczenie Kubą przerodzi się w coś poważniejszego? Kto na stałe zagości w sercu Karoliny?

Zupełnie nie wiem, dlaczego uważałam Małgorzatę Lisińską za debiutantkę. Jej nazwisko do tej pory nie rzuciło mi się w oczy i myślę, że to przez fakt, iż jak dotąd napisała dwie książki bardziej w klimacie fantasy, a ten gatunek nie do końca jest moim ulubionym. W każdym razie Małgorzata Lisińska debiutantką nie jest, a to z kolei sprawia, że od autora, który już ma na swoim koncie jakieś publikacje oczekuję czegoś dobrego. Na szczęście książka Światła w jeziorze to nie byle jaki bubel, nie byle co — choć historia prosta, obyczajowa, niewymagająca, to jednak potrafiła mnie zaciekawić, wciągnąć, zaskoczyć. Z wielkim zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów,  a lekkość opowieści sprawiła, że choć na moment zapomniałam o codzienności.

Autorka od początku zwodzi czytelnika, zaplata lost głównej bohaterki tak, że nie sposób przewidzieć jej kolejny krok, a przede wszystkim nie łatwo domyślić się, którego z bohaterów wybierze. Karolina to bezwątpienia charyzmatyczną osobą ze specyficznym poczuciem humoru, które bardzo przypadło mi do gustu. Uroku dodaje również bratanek dziewczyny, który jest swoistą iskierką opowieści. Tam, gdzie pojawiają się dzieci nie łatwo o śmieszne epizody.

Światła w jeziorze idealnie wpasowują się w ramy powieści obyczajowe. Jest mnóstwo zabawnych sytuacji, które momentami przypominały mi prawdziwe życie, jednak sprawdza się powiedzenie, że to życie pisze najlepsze scenariusze, a książka ta jest tego idealnym przykładem. Realna opowieść o kobiecie, która pragnęła związku, a gdy jej marzenie się spełniło — dostała dwóch kandydatów do serca.

Muszę jeszcze słowo wspomnieć o bracie głównej bohaterki — to bardzo ciekawa postać poboczna. Idealny opiekun, prawdziwy brat, który broni swojej siostry, nawet jeżeli niekoniecznie jest taka potrzeba. W dodatku życie uczuciowe Jaśka, to bardzo ciekawy temat, uważam, że z jego oddzielnej historii mogłaby wyjść emocjonalna bomba.

Małgorzata Lisińska stworzyła opowieść, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Jednocześnie zabawna i życiowa historia o zakrętach życia i przewrotności losu. Pamiętajcie, że kiedy zbyt długo marzymy o miłości, możemy ją dostać w podwójnej dawce — a to doprowadzi do wielu skomplikowanych, acz ciekawych sytuacji. Światła w jeziorze to codzienność opowiedziana w niecodzienny sposób.

Światła w jeziorze
Autor: Lisińska Gosia
Wydawca: Inanna
Ilość stron: 308
Rok wydania: 2018
Literatura obyczajowa
Garść cytatów (grafiki z tymi cytatami pochodzą od wydawcy)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger