Pikantnie po włosku Gosia Lisińska.

Pikantnie po włosku Gosia Lisińska.





Pierwszą częścią książki jest powieść Światła w jeziorze, historie jednak nie przenikają się w szczególny sposób i opowiadają o różnych bohaterach. Ja , jak już wielokrotnie powtarzałam, jestem fanką chronologii i polecam czytać od pierwszego tomu.


*Czy szalony romans ma szanse przerodzić się w coś trwałego? Zwłaszcza szalony romans z własnym szefem?
Życie Magdy nigdy nie było poukładane czy zwyczajne, a związek z Roberto bynajmniej tego nie zmienia. Przynosi za to mnóstwo namiętności, ale i pytań, których dziewczyna dotychczas sobie nie zadawała.
Jak potoczą się jej losy? Jakie ostatecznie podejmie decyzje?
Tego dowiecie się z tej zabawnej i bardzo erotycznej powieści.
Pióro Małgorzaty Lisińskiej poznałam już przy opowieści Światła w jeziorze, zachwyciła mnie wtedy kreacją postaci i plątaniną wątków, dlatego też zdecydowałam się na lekturę kolejnego tomu. Czy i tym razem autorka mnie zaciekawiła?*



Pikantnie po włosku jest romansem obyczajowym z elementami erotyki, autorce świetnie wyszło opisywanie scen intymnych, nie przesadziła z ich ilością, nie przyćmiła nimi całej historii, a jedynie sprawiła, że były miłym uzupełnieniem całości. Sceny zbliżeń nie są wulgarne, raczej naturalne i ... pikantne.

Uważam, że historia zawarta w tej części była nawet lepsza od swojej poprzedniczki. O wiele bardziej spodobała mi się postać Magdy, dziewczyna ma charakterek, który niejednokrotnie pokazała i który idealnie trafia w mój gust. Nie lubię nijakich postaci, a Magda z pewnością do takich nie należy, jest charyzmatyczna i nie sposób o niej zapomnieć.

Podobał mi się również wątek miłosny, który autorka wykreowała w tej historii. Miedzy Roberto i Magdą iskrzy, tak że miło patrzeć, a raczej czytać, o ich rodzącym się uczuciu. Uroku całej historii dodaje tło obyczajowa, przepięknie ubrana w słowa relacja córki z ojcem. Ciekawie zarysowana relacja Magdaleny z matką. Całość spięta klamrą i wzbudzająca szereg rozmaitych uczuć.

Pikantnie po włosku to historia, która idealnie sprawdzi się w letni wieczór. Opowieść, którą czyta się lekko i przyjemnie, kibicując przy tym bohaterom i ściskając mocno kciuki za ich powodzenie. Polecam wszystkim wielbicielom dobrze napisanych romantycznych historii.

* Opis pochodzi od wydawcy

Pikantnie po włosku
Małgorzata Lisińska
Cykl: Miłość w Tychach (tom 2)
Wydawnictwo: Inanna
Data wydania: 24 maja 2019
Liczba stron: 300
Romans
Monika Sawicka - Kolorowych snów

Monika Sawicka - Kolorowych snów





Monika Sawicka jest mi znana tylko i wyłącznie z opowieści innych czytelników. Wiem, że w swoich książkach stara się poruszać trudne tematy, takie, jakie lubię, nie miałam jednak jak do tej pory okazji przeczytać nic spod pióra autorki. Sięgnęłam po powieść pod tajemniczym tytułem Kolorowych snów i już widziałam, że kolorowo nie będzie.


Natalia to pełna życia młoda kobieta prowadzi dynamiczny tryp życia, jest jedną z tych osób, na których widok mówimy wulkan energii. Niestety los miał dla niej nieprzewidziany plan — białaczka. Dziewczynie nie braknie siły i woli walki, pragnie pomóc wszystkim, których spotka na swej drodze, choć sama dostała od życia po twarzy pragnie żyć dla siebie i dla innych, choć przed nią bardzo trudne wyzwania...


Nie potrafię opanować emocji po przeczytaniu tej książki. Tak wiele łez nie wylałam chyba jeszcze nigdy. Można pomyśleć, że to książka o umieraniu i powiedzieć sobie ot — było już wiele takich. Jednak nie tym razem, Monika Sawicka tak układa wątki, że w książce więcej jest o życiu niż o śmierci. To bolesna wyprawa do krainy ludzkich słabości żali i smutku.





Monika Sawicka porusza w swojej książce wiele ważnych kwestii społecznych, przede wszystkim mówi o akceptacji homoseksualizmu, ten wątek został tak nakreślony, że pokazuje idealnie kontrast między osobą homoseksualną zaakceptowaną przez małe społeczeństwo a taką, której nie potrafią zaakceptować nawet najbliżej. Wiele innych wątków powinno działać bardziej na moje emocje, jednak ten rozłożył mnie na łopatki i nie mogę przestać o nim myśleć.
Mamy też do czynienia w książce z przemocą na niewinnych. Były fragmenty, na których płakałam tak mocno, że musiałam odkładać książkę, aby zebrać myśli i postarać się, choć odrobinę uspokoić.



Cała historia, a raczej plątanina losów różnych ludzi, napisana jest w lekki sposób, choć Monika Sawicka porusza szereg trudnych tematów, podaje jednak wszystko w łatwy sposób, dzięki czemu opowieść czyta się płynnie mimo częstych zmian w akcji. To jedna z tych historii, która jest ciężka kalibrem pod względem emocjonalnym i choć lekka w czytaniu ze względu na styl to jednak wymaga odłożenia na kilka minut, aby zebrać myśli, oddać się refleksji opanować gonitwę myśli.


Kolorowych snów to opowieść o życiu bez ściemy i owijania w bawełnę. Życie nie jest tylko piękne i kolorowe jest w nim wiele bólu, brudu i brzydoty — uważam, że takie książki są potrzebne, aby uświadamiać, pokazywać ludzkie słabości i zostawiać po sobie trwały ślad. Polecam i wiem na pewno, że jeszcze nie raz sięgnę po powieści autorki, bo pisze naprawdę dobrze, a do tego w umiejętny sposób przelewa emocji na papier.





Kolorowych snów

Monika Sawicka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 19 czerwca 2019
Liczba stron: 320
Literatura obyczajowa
Elżbieta Rodzeń - Chłopak, którego nie było

Elżbieta Rodzeń - Chłopak, którego nie było




Elżbieta Rodzeń już dawno kupiła mnie swoimi powieściami, jednak Chłopaka odrobinę się obawiałam... początek nie nastrajał mnie pozytywnie. Nie wiedziałam czego, mogę się spodziewać przy rozwoju fabuły...


Opis wydawcy:
JEŚLI NAPRAWDĘ KOGOŚ KOCHASZ, PRZEZNACZENIE ZAWSZE ZNAJDZIE DROGĘ.

Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę…

James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie, nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…
Co James ma wspólnego z tajemniczym Kubą?
Czy Martyna znajdzie w sobie odwagę, by zawalczyć o nową miłość?
Czy dusze, które niegdyś związał los, odnajdą się pomimo przeciwności?



W najdziwniejszych snach nie spodziewałabym się, że ta książka tak bardzo mnie wciągnie. Miałam wrażenie, że autorkę za bardzo poniosła wyobraźnia, przynajmniej tak sądziłam na samym początku, gdy w fabule pojawił się tajemniczy Kuba. Szybko jednak przekonałam się do tego sposobu kreowania historii i przepadłam bez reszty. Ta opowieść to kwintesencja powieści o przepięknej wartościowej, uskrzydlającej miłości. Do tego autorka włożyła w całość poważną dawkę emocji, nie można odłożyć tej książki, jak i nie da się o niej szybko zapomnieć. Wbija się w pamięć, zaskakując, wzruszając i otaczając serce czytelnika przyjemnym ciepłem. Zazwyczaj mówi się, że książka musi mieć to coś... Chłopak, którego nie było ma, to magiczne bliżej nieokreślone coś, co sprawia, że książka na długo zostaje w pamięci.

W ciekawy i niebanalny sposób został poprowadzony tutaj wątek miłosny. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej spotkałam się w takim stylem kreowania historii może, ale wyszło to niewątpliwie na plus. Podobnym plusem jest kreacja postaci pełnokrwiści bohaterowie zmagający się z rozmaitymi problemami z przeszłością, wzbudzają szeregi rozmaitych emocji i sprawiają, że nie sposób ich nie polubić.

Chłopak, którego nie było to opowieść o miłości, jej sile i pragnieniu przynależności do drugiej osoby. Ale nie tylko, to piękna historia o wierze we własne umiejętności, o docenieniu swojej wewnętrznej siły i pokazaniu innym, że jest się wartościowym człowiekiem. Polecam wszystkim tym, którzy w książkach szukają nieco więcej niż tylko romansu.


Chłopak, którego nie było

Elżbieta Rodzeń
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania: 31 lipca 2019
Literatura obyczajowa
Aavariis - Szymon Hintzke

Aavariis - Szymon Hintzke





Jestem czytelnikiem bardzo rzadko sięgającym po fantasy, a jeżeli już to lubię młodzieżowe książki fantastyczne zahaczające o wątki romantyczne. Skusiłam się jednak na książkę Aavariis, bo byłam ciekawa, jak tak młody chłopak poradził sobie z tworzeniem historii.


W okręgu czterech wysp mieszka Erick wraz ze swoją wybranką serca Anną. Młodzi żyją spokojnym życiem bez większych dramatów i nieporozumień. Kiedy Erick dowiaduje się, że wyspę zaszczyci swoją obecnością Falkus Wolken wie, że musi zaprosić go na bardzo ważną dla niego uroczystość. Kiedy wszyscy biesiadują, Erica odwiedza dozorca, składając mu zaskakująca propozycję.



Cała opowieść jest naprawdę niewielka, bo liczy zaledwie sto jedenaście stron i jeżeli miąłbym być szczera, zaliczyłabym ją raczej do krótkometrażowych opowiadań niżeli pełnowartościowej powieści. Niestety całość oceniam raczej na minus, choć dostrzegam również plusy.







Po pierwsze uważam, że historia jest stanowczo za krótka, a co za tym idzie wątki, które dopiero, co się zaczęły, zostają na chybcika zakończone. Zabrakło mi pociągnięcia wszystkich wydarzeń o kilka stron przynajmniej, aby mogły wzbudzić we mnie jakiekolwiek emocje czy zaciekawić o wiele bardziej. Tymczasem coś zaczynało się dziać, a kilka stron później już miałam podane wyjaśnienia na tacy.



Również brakowało mi ekspozycji postaci, autor szczędzi czytelnikowi opisów, a co za tym idzie, nie pobudza wyobraźni, aż tak bardzo, jak inni twórcy gatunku. Zabrakło mi emocji w postaciach, choć wątki miały potencjał. Choćby wątek z dziećmi, który został najlepiej rozwinięty, niestety i z niego autor nie wycisnął wszystkiego jak z cytryny.



Niewątpliwym plusem opowieści jest styl pisarza, autor pisze jasno, stara się zachować spójność całej opowieści. Historia napisana lekkim językiem poprawnym czyta się błyskawicznie i tylko ze względu na ten styl pisania jestem w stanie podnieść ocenę tej książki. Autor ma niewątpliwie talent pisarski, musi jeszcze tylko dopracować kreację historii, a z pewnością będzie z każdą powieścią coraz lepiej.






Aavariis. Strach i samotność
Szymon Hintzke
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poligraf
Data wydania: 3 czerwca 2019
Liczba stron: 112
Fantasy
Requiem - Anna Bellon

Requiem - Anna Bellon




Po debiucie Anny Bellon wiedziałam, że autorka ma potencjał i każdą kolejną książką udowadniała mi, że potrafi pisać wartościowe i wciągające historie. Byłam bardzo ciekawa jej kolejnej książki, która podobno miała się różnić od serii The Last Regret...


Opis wydawcy:
Od dwóch lat Alek chowa się przed wspomnieniami o wydarzeniu, które zmieniło jego życie. Gdy rozpoczyna studia, wszystko wydaje się układać po jego myśli. Poznaje nowych ludzi, zawiązuje przyjaźnie, a wolny czas spędza na studenckich wypadach. Przeszłość jednak po niego wraca…
Łucja w akcie buntu przeciwko apodyktycznym rodzicom wyjeżdża na studia do Warszawy, gdzie po raz pierwszy w życiu poznaje smak wolności. Gdy w jej świecie pojawia się tajemniczy Alek, musi zdecydować, czy przyjmie go razem z bagażem doświadczeń, czy znowu wybierze ucieczkę.
Dokądkolwiek pójdziemy, przeszłość zawsze będzie nam towarzyszyć i gdy ktoś pragnie zemsty, żadne schronienie nie jest wystarczająco bezpieczne. Nie, jeśli ta historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

Pierwszą rzeczą, jaka spodobała mi się w Requiem była narracja, pierwszoosobowa naprzemienna, gdzie głównymi narratorami są Alek i Łucja. Mój ulubiony rodzaj narracji, dzięki której mogę się wczuć w każdą z głównych postaci i poczuć ich emocje. A w tej powieści emocji nie brakuje! Na początku akcja jest stateczna, niewiele się dzieje, następuje ekspozycja postaci, autorka jednak nie zdradza od razu wszystkich faktach, kryje w postaciach pewną dozę tajemnicy. Najbardziej zafascynowała mnie postać Alka, która moim zdaniem była najlepiej wykreowaną postacią, choć i Łucji niczego nie brakowało.



Lubię bohaterów z przeszłością, która w jakiś sposób ich ukształtowała, wpłynęła na ich decyzje i postępowanie. Autorka ponad głównymi wątkami zadbała również o tło, mamy niewielką paczkę przyjaciół, znajomych, którzy razem studiują. Niewinne miłostki, spotkania ze znajomymi, wspólne wyjścia, to wszystko było idealnym wypełnieniem dla głównego wątku.

Alek i Łucja grają jednak w całości pierwsze skrzypce ich wolno rozwijająca się miłość, ale spokój i słodkość romantycznego wątku burzy niejasna przeszłość postaci, które rzuca się mrocznym cieniem na ich teraźniejszość.

Sięgając pamięcią wstecz, do debiutu Anny Bellon, pamiętam, że w Uratuj mnie przede wszystkim zabrakło mi umiejętnego sposobu opisywania emocji bohaterów, teraz mogę rzec z ręką na sercu, że autorka nabyła tę umiejętność. Emocji nie brakuje, a z każdym kolejnym rozdziałem jest ich coraz więcej, aż w końcu osiągają apogeum. Brawo, autorce udało się mną wstrząsnąć i wzbudzić emocje, a to dla mnie w książkach najważniejsze.

Jedyną wadą książki jest kiepska jakość korekty i redakcji. W książce mamy sporo literówek, niedociągnięcia takie jak na przykład połowa zdania napisana kursywą, a połowa normalnym fontem. To wszystko drobnostki, ale w większej ilości zaczynają irytować. Niemniej kreacja historii rekompensuje te niedociągnięcia. 

Anna Bellon porusza też znaczące problemy społeczne, które na co dzień są spychane raczej na drugi plan z myślą "mnie to nie dotyczy""takie rzeczy się nie zdarzają". A jednak się zdarzają i trzeba o nich mówić głośno...

Requiem to książka, o której trudno zapomnieć. Pięknie napisana historia, która wzbudza szereg rozmaitych uczuć. Zupełnie inna historia niż dotychczasowe książki Anny, w takim wydaniu lubię ją jeszcze bardziej. Dojrzała opowieść o życiu i nie tylko tym, co w nim piękne.



Requiem

Anna Bellon
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12 czerwca 2019
Liczba stron: 368



Książka dostępna w księgarni Tania książka
Zobaczcie też inne nowości w księgarni.
Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger