Tak smakuje miłość Agata Przybyłek

Tak smakuje miłość Agata Przybyłek





Podobno wina przy rozwodzie zawsze leży po dwóch stronach... żony i teściowej. W tym wypadku raczej męża i teściowej i nawet bardziej teściowej jak samego męża. Powód rozstania wydaje się absurdalny, ale jak poszukam w myślach wszelkich maminsynków, których znam, to może wcale nie tak absurdalny, jak wydaje się na pierwszy rzut oka?


Teściowa Oli odkryła na stare lata nową pasję – wróżbiarstwo. Któregoś dnia stawia karty swojemu synowi. Niestety, przyszłość jawi się w czarnych barwach. Za radą kart (i mamusi), mąż Oli odchodzi.


Choć Ola jest znaną blogerką kulinarną i nie istnieje danie, którego nie potrafiłabym przygotować, nie zna tego najważniejszego przepisu – na miłość…


Ola wraca w rodzinne strony, by wyremontować stary dom pośrodku lasu i obiecuje wyjść za pierwszego mężczyznę, który zechce tam z nią zamieszkać. Przychodzi jej do głowy tylko jeden zawód, jaki pozwala na pracę w dowolnym miejscu – pisarz. Choć pomysł był tylko żartem, niedługo później na horyzoncie pojawia się młody i przystojny autor powieści z dreszczykiem…*





Agata Przybyłek zagościła wśród moich ulubionych polskich autorek już przy debiucie, każdą kolejną książką udowadniała mi, że polubimy się na dłużej. Tak było i tym razem w przypadku Tak smakuje miłość, autorka ponownie stawia na humor sytuacyjny, ciekawe dialogi i emocje, które w niektórych momentach biorą górę.


Nie sądziłam, że kiedykolwiek zaczną zaczytywać się w powieściach obyczajowych, a w ostatnim czasie odkrywam, że mam z nim sporo wspólnego, dorosłe codzienne problemy, o których się niewiele mówi, a które jednak dotykają każdego z nas. Troski i zmartwienia przeplatane chwilami radości i beztroski, ot życie w pełnej krasie.


Agata Przybyłek po raz kolejny zaskoczyła mnie kreacją postaci. Nie wiem, jak autorka to robi, ale choć bohaterki z książek Agaty to kobiety takie jak my wszystkie, to jednak każda w jakiś sposób się od siebie różni. Zupełnie różne charaktery pełna paleta emocji i uczuć, które targają postaciami, sprawiają, że bohaterowie w książkach Agaty Przybyłek są niezwykle realni i zupełnie nie odbiegają od ludzi, których znamy w codziennym życiu.

W przypadku Oli tak jak już mówiłam, powód rozwodu wydaje się zupełnie oderwany od rzeczywistości, może odrobinę naciągany, a jednak wzbudzający pewien rodzaj emocji. Nie wiedziałam, czy mam śmiać się, czy płakać nad losem tej bohaterki, doszłam jednak do wniosku, że przez całą fabułę będę jej zwyczajnie w świecie kibicować, aby szybko stanęła na nogi i zaczęła budować swoją nową rzeczywistość.


Tak smakuje miłość to historia o końcu i początku czegoś nowego. W życiu często zamykamy jakieś etapy, aby otworzyć inne, podjąć inne wyzwania i zmierzyć się z innymi przeciwnościami, ta książka jest jak życie pełna radości, niekontrolowanych chwil szczęścia, ale również mniejszych i większych dramatów. To opowieść o życiu i wszelkich jego barwach.


Agata Przybyłek
Data wydania:
2019-09-18
Wydawnictwo:
Czwarta Strona


Literatura obyczajowa
Dwanaście warunków Pani Prezes Marta Milda

Dwanaście warunków Pani Prezes Marta Milda




Do debiutantów podchodzę jak pies do jeża. Nie twierdzę, że nie można na pierwszy „strzał” napisać dobrej książki, raczej obawiam się autora i jego reakcji na opinie. Tym razem dałam szansę kolejnej polskiej powieściopisarce, kolejnej autorce piszącej powieść z gatunku erotycznej... czy warto było dać szansę tej książce?

*Młody student i bogata Pani Prezes... czy to możliwe, by chodziło o coś więcej niż seks?
Dwudziestoletni Michał, niezwykle przystojny student historii Uniwersytetu Wrocławskiego, pracuje dorywczo w myjni samochodowej, by zarobić na utrzymanie, naukę i leczenie schorowanej matki. Kiedy pewnego dnia w jego miejscu pracy pojawia się czterdziestotrzyletnia pani Marta, bogata i elegancka właścicielka nowiutkiej czarnej hondy, chłopak czuje się onieśmielony tak piękną klientką, a jednocześnie zaintrygowany wysokim napiwkiem, jaki mu zostawiła. Jej nietypowa, intymna propozycja będzie początkiem serii namiętnych spotkań, które przerodzą się w relację pełną erotycznych niedopowiedzeń, gorzkich tajemnic i perwersyjnych pragnień...
Jak mroczne sekrety ukrywa w swojej luksusowej alkowie ekscentryczna kochanka? Czy młodemu mężczyźnie wystarczy sił i odwagi, aby przekroczyć niebezpieczną granicę strefy pożądania i stoczyć walkę z bezwzględną diablicą? Czyżby jego oczy potrafiły dostrzec więcej niż tylko powalający widok z okien jej eleganckiego apartamentu?
*



Zupełnie odwrócony schemat, jaki spotkałam w powieści Marty Mildy, przypadł mi do gustu. Już wprawdzie czytałam powieści z takim odwróceniem zdarzeń, ale zawsze to jakiś powiew świeżości w świecie takich samych erotyków. Autorka w swojej debiutanckiej książce postawiła na narrację trzecioosobową, muszę przyznać, że wyszło jej to na plus, ponieważ narrator wszechwiedzący idealnie sprawdził się w przypadku tej historii, dzięki temu mogliśmy poznać każdą z postaci dokładnie. Ekspozycja bohaterów została równomiernie rozłożona na wiele rozdziałów, dzięki temu nie zostajemy zanudzeni przydługimi opisami postaci, a dostajemy ważne informacje przez cały czas trwania fabuły.

Niestety powieść ma też minusy, kuleje korekta i moim zdaniem zabrakło dokładnej redakcji. Mam wrażenie, że to jakaś przypadłość debiutantów, niemniej w książce znajduje się wiele niewnoszących nic do treści tak zwanych przeze mnie zapychaczy fabuły. Zbyt długie opisy, szczególnie między dialogami, sprawiają, że nie można wyczuć płynności rozmowy między postaciami. Zbyt długie i nieznaczące opisy momentami mnie przynudzały i odbierały radość czytania. Nie rzutuje to jednak na odbiór całej historii, ponieważ ta jest dość wciągająca i intrygująca.

Uważam, że przed autorką jeszcze praca, powinna udoskonalić styl, ale potencjał w kreowaniu wątków jest duży, autorka również potrafi wzbudzać emocje, więc uważam, że drobne szlify warsztatowe i będzie perfekcyjnie.

Dwanaście warunków Pani prezes to powieść o mocnym zabarwieniu erotycznym. Niestety muszę to przyznać, że Marta — główna bohaterka — do złudzenia przypominała mi damską wersję Greya. Ja wiem, że jest wiele innych erotyków, ale w tym widać mocną inspirację Pięćdziesięcioma twarzami Greya... motyw z pokojem erotycznym, gdzieś tam ukrytym we wnętrzu mieszkania, skłonność do seksu BDSM. Uważam, że gdyby nie te złudne podobieństwo do znanego Szarego książka mogłaby być jeszcze fajniejsza. Autorka sporo namieszała w fabule, rzucała bohaterom kłody pod nogi i potrafiła wzbudzić emocje życiem bohaterów — przyznam szczerze, że wolałabym przeczytać dobry romans erotyczny między dojrzałą kobietą i młodym chłopakiem, niż odwróconą wersję Christiana.

Książka miała swoje gorsze i lepsze momenty, były sceny, przy których myślałam, że przecież to już wszystko było, znane, oklepane. Ale zdarzały się również takie, które mnie ciekawiły, wciągały i pokazywały, że jak autorka chce wykazać się kreatywnością, to potrafi. Dlatego uważam, że w Marcie Mildzie drzemie potencjał, najważniejsze, żeby potrafiła go dobrze wykorzystywać. Z pewnością jeszcze sięgnę po książki autorki, jeżeli tylko zdecyduje się na kolejne wydania. Czy polecam? Uważam, że musicie się przekonać na własnej skórze, bo może to, co dla mnie było oklepane i nieciekawe, w was wzbudzi emocje? Książka nie jest jakimś totalny gniotem, który będę odradzała wszystkim, jest zwyczajnie w miarę dobra i nie żałowałam czasu z nią spędzonego.



Dwanaście warunków Pani Prezes
Marta Milda
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania:11 lutego 2019
Liczba stron: 482
Muszę wiedzieć Kasia Bulicz-Kasprzak

Muszę wiedzieć Kasia Bulicz-Kasprzak




Wiele razu nazwisko autorki przelatywało mi przed oczami na rozmaitych grupach na facebooku. Nie miałam jednak okazji poznać żadnej książki pisarki. Tym razem postanowiłam sięgnąć po książkę autorki i zaznajomić się z jej piórem, czy było warto?

*Matka, córka i wnuczka: Halina, Dominika, Patrycja – trzy bliskie sobie, nieznające się kobiety.
Halina - twierdzi, że urodziła się tylko dlatego, że po śmierci Stalina została ogłoszona amnestia. Wtedy jej przyszły ojciec wyszedł z więzienia i poznał matkę Haliny. Przygnieciona ciężarem lat, wdowieństwem i utratą tych, których kochała, po wyjątkowo przygnębiającej, spędzonej w samotności Wigilii, traci ochotę do życia.
Patrycja - młoda, pełna wigoru i energii, z mnóstwem planów na przyszłość, studentka lingwistyki. Ma oddanych przyjaciół, na których zawsze może liczyć, ale czuje, że w jej życiu czegoś zabrakło.
Te dwie kobiety spotykają się przypadkiem, choć powinny od dawna być razem. Nie wiedząc, czy coś je łączy, ruszają we wspólną podróż, by poznać historię utkaną z kłamstw, półprawd i niedopowiedzeń, ale przede wszystkim, by stworzyć własną opowieść, która, choć o tym nie wiedzą, zmieni ich życie na zawsze, zbliży do poznania prawdy o nieobecnej, lecz pozostającej zawsze w centrum uwagi Dominice — zagadce dla swojej matki i córki.*



Kiedy sięgałam po tę książkę, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, nie wiedziałam, w jaki sposób autorka kreuje wątki i jaki jest jej styl. Pierwszy rozdziału zupełnie nie wzbudził mojego zainteresowania, wiadomo jednak, że pierwsze strony bywają żmudne, autor musi dokonać ekspozycji postaci. Halina na początku nie wzbudziła mojej sympatii, choć już po kilku stronach było mi jej zwyczajnie bardzo żal. Niestety przykładem tej bohaterki autorka, pokazuje, że takie osoby są. Samotność to najgorsze co może nas w życiu spotkać. Najbardziej przykrym faktem w historii pani Haliny jest fakt, że tak naprawdę nie jest sama, ma syna, wnuki... niestety mieszkają za granicami państwa i nie mają czasu dla starszej pani. Pierwsze rozdziały opowiadające nam o pani Halinie zmusiły mnie do refleksji i wiedziałam już, że to książka, którą zapamiętam na dłużej. Jest ważna!

A do tego niesamowicie wciągająca.

Szybko również poznajemy Patrycję, która pojawia się tak naprawdę znikąd i miesza w fabule jak mało kto. Akcja nabiera prędkości, a wydarzenia zmuszają czytelnika do zaangażowania. Dałam się wciągnąć! Nie sądziłam, że kiedykolwiek powieść obyczajowa wciągnie mnie do tego stopnia, jeżeli nie mogłam czytać, to ciągle myślałam o fabule, nie mogłam doczekać się chwili, w której do niej wrócę. To było coś niewiarygodnego.

Autorka zaplątała w całą opowieść dość ciekawą zagadkę i to właśnie ona robiła całą robotę, wzbudzała emocje i przyspieszała bicie serca. Powieść niejednokrotnie mnie zaskakiwała zwrotami akcji... czegoś takiego jeszcze nie czytałam i jestem niemal pewna, że ta książka znajdzie się na mojej liście ulubieńców, a autorka jest dla mnie odkryciem roku.

Muszę wiedzieć to zawoalowana historia o kobietach, które są teoretycznie dla siebie najbliższymi osobami w życiu, a jednak nic zupełnie o sobie nie wiedzą. To niezwykła opowieść, w którym można odkryć ważne wartości, a bohaterowie poprzez szukanie swoich korzeni dążą do poszukiwania samych siebie. Samotność i brak spójności w życiorysie nie pozwala im dalej normalnie funkcjonować. Zachęcam do poznania tej historii, a gwarantuje, że przeżyjecie przy niej niewiarygodną przygodę!



Muszę wiedzieć
Kasia Bulicz-Kasprzak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 lipca 2019
Liczba stron: 352
*Opis pochodzi od wydawcy
Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger