Zakręty losu - Agnieszka Lingas - Łoniewska (Recenzja zbiorcza trzech tomów)

Zakręty losu - Agnieszka Lingas - Łoniewska (Recenzja zbiorcza trzech tomów)




Los bywa przewrotny, zaskakujący, nieustępliwy — nie zawsze dobre decyzje są właściwymi, a właściwe dobrymi.

Seria Agnieszki Lingas — Łoniewskiej doczekała się wznowienia! Dla mnie to pierwsze spotkanie z braćmi Borowskimi. Byłam ich bardzo ciekawa, słyszałam o nich tak wiele dobrego, że musiałam przekonać się na własnej skórze, o co tyle szumu.

W pierwszym tomie poznajemy głównych bohaterów Krzyśka i Katarzynę — którzy grają pierwsze skrzypce. Również istotnym bohaterem w fabule jest Łukasz Borowski — starszy brat Krzyśka, który namiesza tutaj jak mało kto! Cała akcja zaczyna się w szkole średniej. Katarzyna wraz z ojcem przeprowadza się do jego nowej żony Anny — od teraz Kaśka ma matkę z niezbyt przyjemną siostrą w komplecie. Początek jest idealnym odpowiednikiem powszechnego nurtu New adult — jednak już po zwrocie akcji w połowie książki i przeniesieniu nas w czasie o trzynaście lat nie jest tak młodzieżowo. Bohaterowie dorośli, zmienili się — jednak pewne ich problemy nadal są żywe. W kolejnych tomach nie tylko będziemy mieli do czynienia z perspektywą Kaśki i Krzyśka — do akcji wkracza również Łukasz, burząc wszelkie opinie, które wysnułam na jego temat!

Muszę wam powiedzieć, że w książkach lubię akcję — jednak moja romantyczna dusza również musi zostać zaspokojona. Agnieszka Lingas — Łoniewska to jedna z tych autorek, które dają mi wartką akcję, niejednokrotnie wkręcając mafijne klimaty i dopełniając wszystko miłością, która w książkach wzbudza we mnie przyjemne emocje. Tym razem było tak samo — choć pierwszy tom jest lżejszy kalibrem, to w kolejnych nie zabraknie wątków, które przyspiesza bicie serca i zagwarantują niemałe emocje!

Po pierwszym tomie nienawidziłam Łukasza, jednak w kolejnych wydarzeniach, autorka zaczęła wyjaśniać jego zachowania. Argumentować. I choć Krzysiek to spełnienie snów, jednak moje serce skradł Lukas. Uwielbiam takie złożone, wielowymiarowe i niejasne postacie. To jeden z takich bohaterów, którego się nie popiera, a jednak gdzieś z tyłu głowy pojawia się zrozumienie dla niektórych jego zachowań — moim zdaniem to najlepiej wykreowana postać, nie tylko w tej książce, ale również na tle innych powieści Agnieszki Lingas — Łoniewskiej! Trzeci tom Zakrętów losów okazał się moim ulubieńcem! 

Właśnie w takiej odsłonie autorkę lubię najbardziej. Myślę, że tematy mafii — sensacja, wychodzą autorce perfekcyjnie i o wiele bardziej lubię pióro Agnieszki Lingas — Łoniewskiej właśnie w takim klimacie niż w komediach romantycznych. Tutaj mamy wiele emocji, autorka potrafi przelewać uczucia na papier wzbudzać je w czytelniku, a przy takich wątkach może dać popis swoich wszystkich możliwości. Zakrętami losu nie tylko wzbudziła moje emocje, ale i wielokrotnie mnie zaskoczyła!



Jeszcze przy zakończeniu wspomnę, że kiedy czytałam pierwszy tom Zakrętów losu i bohaterowie zakochali się w sobie niemal automatycznie od razu — chciałam to potraktować jako jedyną wadę tej powieści. Aż miałam ochotę krzyczeć gdzie realność tego wątku, ale wtedy w mojej głowie jakiś chochlik postanowił mi przypomnieć, w jaki sposób poznałam się z moim mężem i, że po tygodniu znajomości byliśmy już parą. Zostało nam to do dziś. Choć w książkach lubię powolny proces poznawania się i stopniowego zakochiwania w sobie, nie mogę miłości od pierwszego wejrzenia odbierać realności, bo taka w życiu również się zdarza :D

Zakręty losu to lektura obowiązkowa dla czytelniczek, które już poznały i polubiły pióro autorki, ale również dla wszystkich tych czytelników, którzy w romansie szukają czegoś więcej niż miłości :)

Zakręty losu to czterotomowa opowieść o braciach Borowskich. Trzy pierwsze tomy, opisywane w tej opinii, doczekały się wznowienia! Zakręty losu to historia ściśle ze sobą powiązana i należy ją czytać chronologicznie, aby mieć jasny i pełny obraz rzeczywistości bohaterów. 

Zakręty losu
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Cykl: Zakręty losu (tom 1)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 27 lutego 2019

Zakręty losu. Braterstwo krwi.
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Cykl: Zakręty losu (tom 2)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 27 lutego 2019
Liczba stron: 300

Zakręty losu. Historia Lukasa
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Cykl: Zakręty losu (tom 3)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 27 lutego 2019
Liczba stron: 300
Joy Hermia Stone - Patronat medialny.

Joy Hermia Stone - Patronat medialny.




Jeżeli jesteście ze mną od dłuższego czasu, to zapewne kojarzycie, że mam słabość do rockmanów i wszystkich bohaterów książkowych, którzy mają cokolwiek wspólnego z muzyką. To moja słabość! Byłam szalenie ciekawa tego, jak Hermia Stone poradzi sobie z kreacją bohatera — który już z definicji powinien mnie kupić. Czy debiutująca polska autorka Hermia Stone trafiła w mój gust? Potrafiła stworzyć postacie, które mnie zaintrygują i historię, która mnie wciągnie?

Joy jest zwyczajną kobietą, taką jak my wszyscy. Pochłania ją praca, otacza się przyjaciółmi. Żyje marzeniami. Idealizuje świat. Od wielu lat podkochuje się w wokaliście rockowego zespołu, kto z nas nie był zafascynowany piosenkarzem, niech pierwszy rzuci kamieniem :) Różnica w zwykłym zauroczeniu a przygodą Joy jest taka, że nasza bohaterka ma szansę zderzyć się ze swoimi marzeniami i przekonać, jak wygląda jej wyidealizowany mężczyzna w rzeczywistości. Czy marzenia Joy ziszczą się w codziennym życiu? Czy kapryśna gwiazda show-biznesu jest zdolna do miłości?

Joy jest debiutancką powieścią, dlatego też podeszłam do niej w większym dystansem. Mogę z ręką na sercu rzec, że książka ma wielki potencjał, który udało się autorce zrealizować. Sama Hermia Stone zadowoliła mnie również swoim stylem i lekkością pióra — myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po książkę autorki, jeżeli tylko jej droga pisarska się rozwinie. Myślę, że takich debiutów nam trzeba, a autorka jest niczym nieoszlifowany brylant i czuję, że jeszcze niejednokrotnie będzie umieć mnie zaskoczyć. Byle tylko nie spoczęła na laurach i nadal doskonaliła swój warsztat.



Sama historia również mnie zaciekawiła. Może nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, ale dość szybko wkręciłam się w akcję i z uporem maniaka śledziłam kolejne przygody Joy, a przygody te były naprawdę ekscytujące, czasami nie brakowało w nich szczypty humoru. W samym wątku miłosnym autorka wykonała tak wielki i niespodziewany twist, że kupiła mnie tym bez reszty. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś poczuję jakiś powiew świeżości w romansie, że jeszcze coś w tym gatunku mnie zaskoczy, przecież tak wiele podobnych książek już przeczytałam, Hermia Stone jednak mnie zaskoczyła, namieszała i to nie mało! Wzbudziła tym moje emocje i sprawiła, że książka z pewnością na długo zostanie w mojej pamięci.

Autorka postawiła na zderzenie się marzeń z rzeczywistością, Czy świat wyidealizowany we własnych myślach ma prawo zaistnieć w realnym świecie? Przecież życie to nie bajka i nie może być zbyt kolorowo, to codzienna plątanina szarości przerywana nieoczekiwanymi chwilami szczęścia — i właśnie w takim klimacie jest cała fabuła Joy.

Myślicie, że romans z rockmanem to typowy oklepany temat? Widocznie jeszcze nie poznaliście JoyHermia Stone namieszała mi w głowie i w sercu stworzyła historię, w której nic nie jest oczywiste, a marzenia mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Jestem przekonana, że wszyscy wielbiciele niebanalnych, zaskakujących romansów znajdą coś dla siebie w lekturze Joy. Polecam i mam nadzieję, że po wszystkim podzielicie moje zdanie :)




Joy
Hermia Stone
Wydawnictwo: Inanna
Data wydania: 29 marca 2019
Liczba stron: 360
Literatura obyczajowa i romans
Inna blue Amy Harmon

Inna blue Amy Harmon






W życiu człowieka przychodzi taki moment, ze stara on się zdefiniować swoje pochodzenie odnaleźć w świecie — poszukać swojego miejsca. W przypadku bohaterki tej książki poszukiwanie samej siebie jest odrobinę utrudnione — dziewczyna nie wie, skąd pochodzi, z jej dzieciństwa pamięta tylko nijak do siebie niepasujące szczątki — nie wie nawet dokładnie, jak ma żyć. Kiedy w jej szkole pojawia się nowy nauczyciel, pan Wilson — wystarczy mu tylko rzut oka na dziewczynę, żeby wiedzieć, że pod skorupą makijażu, bezczelności i ignorancji kryje się zagubiona, zupełnie niepewna siebie młoda kobieta. Czy Blue odnajdzie klucz do własnego wnętrza i odnajdzie swoje miejsce na ziemi?


Amy Harmon to jedna z moich ulubionych autorek. Jej książki zawsze są O CZYMŚ, kryją w sobie jakąś prawdę, sens — nie są puste i bezwartościowe, raczej pod powierzchnią historii zwyczajnej nastolatki kryją życiowe sentencje i sens istnienia, poszukiwania siebie.


Tym razem mamy odrobinę prostszy język niż w powieściach Słowo i miecz, Królowa i Uzdrowiciel autorka nie sili się na zbędny patos, choć niektóre wypowiedzi bohaterów są nieco bardziej wyniosłe niż w typowej powieści młodzieżowej. Myślę, że to nie tylko zasługa autorki, ale również tłumacza, który musiał ubrać w piękne słowa wszystkie emocje ukryte w oryginale.


Język i styl Amy Harmon to jedna z wielu rzeczy, za które ją lubię. Jej książki zawsze mają w sobie coś magicznego, wartościowego. Tym razem również Inna Blue zmusiła mnie do refleksji, wzbudziła we mnie wiele emocji i pokazała, że literatura młodzieżowa nie musi być pusta i nijaka.


Początek książki jest dość chaotyczny dla mnie to też punkt rozpoznawczy unikalność Harmon. Autorka potrafi namieszać, postawić wiele pytań, niewiadomych, a jednak w finalnej części powieści zawsze wszystko zamyka, dopowiada i nie zostawia czytelnika z poczuciem zmieszania.


Inna Blue to wyjątkowa historia o tym, co w życiu ważne, o poznaniu samego siebie, o rodzącej się miłości. Wszystko jest realne przesiąknięte życiem i jego wszelkimi odcieniami, nie zawsze pozytywnymi. Akcja stopniowo nabiera rozpędu, aby już po kilku rozdziałach nie pozwolić czytelnikowi się oderwać. Polecam wszystkim tym, którym pióro Harmon przypadło do gustu, jak i również czytelnikom, którzy lubią książki z tak zwanym drugim dnem, refleksyjne, pełne emocji i ujawniające odcienie życia.
Siła jej piękna - Patronat medialny

Siła jej piękna - Patronat medialny





W ostatnim czasie przekonuję się do krótkich form, opowiadań. Zawsze wydawało mi się, że niewielkiej objętości teksty nie będą umieć wzbudzić we mnie emocji, a jak nie czuję nic podczas czytania — to książka jest dla mnie nijaka. Na szczęście kolejne autorki, tym razem osiem kobiet, które przyczyniły się do powstania antologii SIła jej piękna przekonały mnie, że nie potrzeba trzystustronicowej opowieści, aby przekazać coś istotnego, budzącego emocje i zmuszającego do refleksji.

W antologii znajdziemy osiem opowieści, są to:
Ostatni oddech Inanny — Maria Zdybska
Ulotne chwile — Daria Skiba
Skrzydła — Agnieszka Opolska
Kroczek po kroczku — Alicja Wlazło
Kariera jest kobietą — Małgorzata Falkowska
Dziewczyna w mojej piwnicy — Anna Karnicka
Mój strach nosi twoje imię — Agnieszka Zakrzewska
Alex bez lustra — Agnieszka Sudomir

Krótkie opowieści, które są różne jak niebo i ziemia, łączy ich jednak jeden wspólny mianownik — kobieca siła, determinacja, upór, dążenie do perfekcji pomimo wszystko i wbrew wszystkim.

Każde z wyżej wspomnianych opowiadań, bardzo mi się podobało. Jednak za dłużej w mojej pamięci zapadną trzy opowiadania, o których chciałam powiedzieć nieco więcej.

Kariera jest kobietą w wykonaniu Małgorzaty Falkowskiej to niezwykłe opowiadanie o tym, że pozorne nieszczęścia mogą być początkiem czegoś wielkiego, niepowtarzalnego i wartego poświęceń. Autorka przedstawiła nam kobietę, która po trudnych przejściach postanowiła wstać, zrobić makijaż i zawalczyć o siebie! Płacz, rozpacza i rozpamiętywanie życiowych porażek, nie sprawi, że nasze życie stanie się lepsze, a tylko pogrąży nas w mroku — jestem oczarowana przesłaniem płynącym z tego krótkiego opowiadania i wierzę, że każda z nas każdego dnia będzie znajdywała w sobie taką siłę, jaką znalazła bohaterka Kariera jest kobietą.

Kolejnym opowiadaniem, nad którym chciałabym się chwilę pochylić to Skrzydła autorstwa Agnieszki Opolskiej. Autorka w niespełna trzydziestostronicowym opowiadaniu ukryła tak wiele emocji, że nie sposób przejść obok obojętnie. Mamy tutaj do czynienia z wieloletnią przemocą w rodzinie i nawarstwiającym się przez to brakiem pewności siebie. Naszej bohaterce jest trudno odnaleźć się w świecie, kiedy przez całe dzieciństwo i młodość ktoś powtarzał, że nie jest nic warta, że nie zasługuje na szczęście, jest nikim. Mimo to młoda kobieta usiłuje grać pewną siebie, niestety maska zakładana każdego dnia nie jest w stanie zakryć jej całkowicie. Autorka tym opowiadaniem zmusiła mnie do wielu refleksji, pokazała, że pomimo wielu krzywd, jakich doświadczała bohaterka, nie udało się w niej zabić ludzkich odruchów — człowieczeństwa. W czasie czytania tego krótkiego opowiadania łzy polały się z moich oczu, mocne, odczuwalne emocje — tak jak lubię.

Ostatnim opowiadaniem, które zrobiło na mnie największe wrażenie to Ulotne chwile, które napisała Daria Skiba. Autorka jest znana z książek takich jak: Uwolnij mnie, Nasze jutro i Dlaczego, mamo?

Dla mnie Daria to jedna z autorek, która potrafi pisać emocjami i tym razem było tak samo! W Ulotne chwile mamy do czynienia z zapracowaną mamą, która pogoń za kariera pieniędzmi przekłada ponad wszystko. Miałam wrażenie, że ta kobieta to cyborg, ponieważ z wielką sumiennością wykonuje zarówno obowiązki w pracy, jak i w domu. Z drugiej strony uświadomiłam sobie, że poniekąd przypominam kobietę stworzoną przez Darię, ja też lubię mieć sporo na głowie, a im więcej mam do zrobienia tym łatwiej i sprawniej potrafię się zorganizować. Autorka otwiera oczy swoim tekstem, udowadnia, że życie jest zbyt krótkie, aby kłaść wszystko na jedną szalę. Codzienność to ulotne chwile, które łatwo przegapić w pogoni za czymś mniej istotnym.

Tak jak wspomniałam, każde opowiadanie czytało mi się szybko i płynnie — każdy tekst zawierał w sobie głębsze przesłanie, sens i emocje — przybliżyłam jednak tylko te, które odebrałam bardziej osobiście, które trafiły w mój czuły punkt, które w jakimś stopniu było o mnie, z którymi mogłam się utożsamić i poczuć dokładnie uczucia bohaterów.

Siła jej piękna to wyjątkowa antologia, osiem tekstów, które postrafia wzbudzić emocje, zmusić do refleksji, a nawet wycisnąć łzy. Polecam całym serduchem, mam nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a może podobnie jak ja cząstkę swoich codziennych emocji.





Siła jej piękna
Agnieszka Zakrzewska, Agnieszka Opolska, Anna Karnicka, Małgorzata Falkowska, Alicja Wlazło, Maria Zdybska, Agnieszka Sudomir, Daria Skiba
Wydawnictwo: Inanna
Data wydania: 8 marca 2019
Liczba stron: 360
Literatura obyczajowa i romans
Kalendarz z dziewuchami Ada Johnson - patronat medialny

Kalendarz z dziewuchami Ada Johnson - patronat medialny





Nic tak nie wprawia w dobry nastrój, jak otoczenie — cudowni przyjaciele, wyjątkowa rodzina i miłość, która nie jedno ma imię!

Ada to kobieta po przejściach, matka samotnie wychowująca syna — choć nie można o niej powiedzieć, że jest samotna. Ma szerokie grono wspaniałych przyjaciół, którzy wspierają ją na każdym kroku. Cała historia zaczyna się w momencie, kiedy życie Ady zaczyna się stabilizować — wychodzi ona za mąż za mężczyznę z podobną historią jak jej, życie zaczyna ścielić się kolorami szczęścia. Spokój ducha burzy tylko koperta, którą otrzymała Adrianna w dzień swojego ślubu. Życzenia od nieznajomego, które pojawiają się potem ponownie przy okazji świąt... jaka historia kryje się za wiadomościami od tajemniczego A.M?

Jeżeli macie po dziurki w nosie sztampowych obyczajówek, w których panuje schemat — rozwód, samotna kobieta i wielkie szczęście na zakończenie — to Kalendarz z dziewuchami jest książką idealną dla was. Autorka zrobiła sprytny twist i przedstawiła nam bohaterkę, która jest u progu nowego życia, wchodzi w związek małżeński, wije nowe gniazdo. Dzięki temu nieoczywistemu poprowadzeniu fabuły powieść wciąga już od pierwszych stron. W dodatku cała historia okraszona jest specyficznym humorem sytuacyjnym. Niektóre wydarzenia z życia bohaterki były tak bardzo realne, że byłam niemal pewna, że taka sytuacja mogłaby się wydarzyć.

Autorka podkreśla, że kobiety dzielą się na dwie grupy — poukładane, które zawsze wszystko mają zaplanowane i te nieogarnięte, która ciągle coś gubią. Ja należę do jednej i do drugiej grupy z przewagą roztrzepania. Nasza bohaterka to również pena energii kobieta, zupełnie taka jak my wszystkie mierząca się z podobnymi problemami do naszych.



Jestem oczarowana tym, w jaki sposób autorka stworzyła niezwykłą więź między bohaterami — mamy do czynienia z paczką przyjaciółek, które znają się jak łyse konie, wspierają w każdej decyzji tej trudnej, jak i codziennej, banalnej. Dziewuchy po każdym dniu meldują się na wspólnym facebookowym czacie — opowiadają o swoim dniu, dzielą się troskami i zmartwieniami, a także radością. Wyjątkowa relacja warta pielęgnowania, chciałabym, aby wkoło każdego z nas było tak wiele życzliwych i przychylnych, ciepłych osób.

Związek Ady z Rośkiem to również wątek, który rozczula, ale też bawi i nawet zaskakuje. Niezwykła miłość, cierpliwa, wyrozumiała, prawdziwa — taka, której pragnie każdy z nas. Tych dwoje wiele w życiu przeszło, wiele wytrzymali a mimo to nie stracili pogody ducha, nadal potrafią brać z życia garściami i cieszyć się chwilą — wielkie brawa dla ludzi, którzy są tacy jak nasi bohaterowie.

W tle wisi nadal tajemniczy nieznajomy, który z uporem maniaka wysyła listy do Adrianny. To najbardziej intrygujący wątek całej historii i kryje się za nim sporo emocji i ciekawych tajemnic.

Kalendarz z dziewuchami to wyjątkowo ciepła, pełna humoru opowieść o sile przyjaźni i miłości. O kobietach takich jak każda z nas. O naszych słabościach i o tym, co daje nam siłę. Jeżeli szukacie powieści, przy której będziecie się mogli odstresować i naładować akumulatory, to Kalendarz z dziewuchami nadaje się do tego idealnie.


Fragment książki do przeczytania na moim facebooku - klik


Kalendarz z dziewuchami
Ada Johnson
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 31 marca 2019
Literatura obyczajowa i romans
Powieść polska.


Garść cytatów:




Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger