Pozwól mi zostać - Tijan Mayer



Z piórem Tijan spotkałam się już przy okazji książek z serii Fallen Crast, które bardzo mi się podobały – lekkie, niewymagające, w sam raz dla relaksu. Tym razem jednak dostałam powieść reklamowana hasłem „Tijan, której nie znacie”… od razu zapragnęłam jej poznać. Czy to dobra Tijan?

Mackenzie po awansie ojca przeprowadza się z całą rodziną do innego miasta. Niestety niedługo po przeprowadzce dochodzi do tragedii, która wstrząsa całą rodziną, a Mackenzie najbardziej, ponieważ to ona była światkiem zdarzenia. Roztrzęsiona dziewczyna resztę tragicznej nocy ma spędzić w domu nowo poznanych ludzi. Przez przypadek trafia do łóżka obcego chłopaka Rayana – kiedy młodzi orientują się, że śpią u swojego boku, nie zamierzają nic zmieniać. Mack tylko przy Rayanie potrafi spać spokojnie i zamierza z nim zostać tak długo, jak on jej na to pozwoli.

Pozwól mi zostać to książka, która mnie kilkakrotnie zaskoczyła. Uważam jednak, że miała swoje lepsze i słabsze momenty. Tijan postanowiła wziąć na warsztat dość poważne problemy społeczne, nie podoba mi się tylko to, że momentami na siłę usiłowała zrobić z książki coś na wzór poprzedniczki – Fallen Crast. Rozpieszczone dzieciaki, elitarne grupy, wredne dziewczyny i spora dawka imprez – rozumiem, że autorka w ten sposób usiłowała wkręcić bohaterkę do codzienności i pomoc jej odnaleźć się w świecie po trudnych wydarzeniach. Ja jednak uważam, że było to zbyt przerysowane i za bardzo podobne do Fallen, nie potrafię powiedzieć, dlaczego w Fallen Crast te imprezy i klimat mi nie przeszkadzały a tu jednak tak – może problem tkwi w tym, że Fallen była lekką opowiastką z mniejszym kalibrem emocji, a tutaj jednak powinno być ciut inaczej, żeby było ciekawiej.

Przez całą książkę nie mogłam też odnaleźć emocji w sposobie pisania Tijan – w Akademii nie była jej potrzebna umiejętność opisywania uczuć i wzbudzania ich w czytelniku, przy takiej fabule jak w Pozwól mi zostać, emocje powinny być kluczowe i na pierwszym planie. Jednak moim zdaniem warsztat autorki nie jest tak bogaty, aby potrafiła ona udźwignąć taką problematykę i wyciągnąć z niej wszystko jak cytrynę. Bohaterka przeżyła traumę – autorce poniekąd udało się tu uchwycić, starała się pokazać, jak bardzo Mack cierpi – jednak Tijan zupełnie nie potrafiła we mnie obudzić współczucia dla bohaterki, nie zawsze mogłam ja zrozumieć, a jej postępowanie było chaotyczne i jak dla mnie pozbawione sensu. Kiedy już wydawało mi się, że czuję emocje bohaterów, napotykałam na mur i wracałam do punktu wyjścia, nie potrafiąc zjednać się z postaciami i wyobrazić sobie ich uczuć.


Brak emocji przy poruszaniu tak niezwykłego tematu to dla mnie kardynalny błąd, który stawia tę książkę na równo z przeciętniakami. I ja rozumiem, że opowieść o Mack i Ryanie może się podobać, w fabule ciągle coś się dzieje, a akcja gna, jak szalona, w dodatku całość zaskakuje zakończeniem. Niektóry uważają, że końcówka zmusza do myślenia, ja jednak uważam, że było to wszystko do przewidzenia. Tijan nie udało się mnie zaskoczyć, wzbudzić we mnie emocji a Pozwól mi zostać klasyfikuję sobie jako książkę na jeden raz i do zapomnienia. Nie żałuję czasu, który na nią poświęciłam, żałuję jednak, że nie zostałam wciągnięta w żadną huśtawkę uczuć i eskapadę emocji.

Pozwól mi zostać to książka mówiąca poniekąd o młodych ludziach, którzy potrzebują akceptacji, o zagubieniu, zaburzeniach poczucia własnej wartości i niepewności swoich czynów. Wszystko jednak zostało włożone w pospolitą otoczkę przepełnioną imprezami, alkoholem i paczką nijak niewykreowanych przyjaciół – temat boski, wykonanie beznadziejne. Moje romantyczne serce nie zabiło nawet odrobinę szybciej przy wątku romantycznym, który pojawił się znikąd, rozwijał się jakoś jakby poza naszą świadomością i był jednym z najbardziej papierowych wątków miłosnych, jakie dane mi było czytać.

Podobnie jest z postaciami, zupełnie niewykreowane, albo raczej poprowadzone tak, żeby być, mieć jakąś funkcję całości, ale bez większego charakteru. Bez emocji. Przyjaźń, która rodzi się znikąd, trwa i istnieje, bo tak jest napisane. Tło dla głównych wydarzeń zmienia się jak klatki, nie jest zupełnie jakoś powiązane ze sobą, to życie od imprezy do imprezy – od spotkania do spotkania. Jakieś rodzinne problemy gdzieś tam się przewijają, pojawiają i znikają, nie zakorzeniając się w fabule, a tym bardziej w czytelniku.

I ja naprawdę rozumiem, co chciała nam pokazać Tijan, ubolewam tylko nad tym, że zrobiła to w tak nieporadny sposób. Tijan w lekkiej młodzieżowej obyczajówce – jestem na tak, Tijan poruszająca trudne tematy i usiłująca wzbudzić emocje – mnie nie przekonała.
Zobaczcie róznież inna Nowości na Tania książka pl. 



Pozwól mi zostać
Tijan Meyer
Tłumaczenie:
Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Kobiece
Tytuł oryginału
Ryan's Bed
Data wydania
28 września 2018
literatura młodzieżowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger