Krwawy ksieżyc - K.C Hiddenstrom







Drogę pisarską K.C Hiddenstrom obserwuję od jej debiutu – Władczyni mroku pokazała mi potencjał autorki, jednak nie była idealna – jak to przy debiutach bywa. Kolejna książka autorki Po złej stronie lustra wyrwała mnie z butów, wciągnęła w swój świat i przepadłam. Czy Krwawy księżyc to kolejny krok w przód, czy może autorka spoczęła na laurach?

Victoria i Thomas to zgodne i szczęśliwe małżeństwo. Łączy ich wspólna miłość do książek, oboje są pisarzami. Do tej pory Victoria zajmowała się pisaniem fikcji, a Thomas trzymał się ściśle pisania książek dokumentalnych. Dlatego też kobieta jest szalenie zdziwiona, kiedy mąż informuje ją, że podpisał pierwszą umowę na powieść kryminalną. Mimo wszystko Victoria wspiera męża w całym procesie wydawniczym. Kiedy książka – Księżycowy zabójca – ukazuje się na rynku, szybko trafia na listy bestsellerów. Niestety wraz z pojawianiem się książki na rynku w Nowym Jorku znajduje się psychopata, który morduje według schematu z powieści. Na domiar złego Victorię zaczynają dręczyć koszmary senne, w których ginie z rąk własnego męża…

Sztos – jedyne co jestem w stanie powiedzieć po lekturze książki Krwawy księżyc. K.C Hiddenstrom dała czadu i choć spodziewałam się, że zamiesza w fabule i mnie zaskoczy, to jednak nie byłam przygotowana na to, co mi zaserwowała. W powieści autorka pokusiła się na narrację trzecioosobową, dzięki której z łatwością może manipulować czytelnikiem i bohaterami. Przy czytaniu o psychopatycznych zachowaniach sama miałam wrażenie, że wariuję, a fikcja zlewa mi się z rzeczywistością. Mało tego, że autorka śmiertelnie przestraszyła mnie kreacją wątków – ona musiała jeszcze wzbudzić we mnie lęk przed książkami… a raczej przed autorami. Po skończeniu Krwawego księżyca zaczęłam rozumieć powiedzenie „Nie zadzieraj z autorem, bo umieści cię w swojej książce i zabije” nie sądziłam jednak, że to może być aż tak realne i dosadne.

W Krwawym księżycu mamy do czynienia z przeplataniem się fabuły z… książką, którą napisał bohater. Wydarzenia z Księżycowego zabójcy mają ogromny wpływ na całość, choć z początku wdaje się nic do siebie nie pasować. Na szczęście w odpowiednim momencie trybiki zaczynają się ze sobą zazębiać a wszystkie brakujące elementy fabuły układać się w spójną całość. Byłam pewna, że autorka namiesza, nie sądziłam, że zrobi z takiego zamieszania tak spójną historię. Nie wiem, jak udało się K.C Hiddenstrom połączyć te wszystkie wątki i strzępki w coś, co na zakończeniu daje przejrzysty obraz całości.



Przy zakończeniu muszę jeszcze wspomnieć, że książkę czyta się błyskawicznie. Niemal od razu jesteśmy wciągnięci w wir wydarzeń. I choć prędkość akcji i jej pomieszanie minimalnie przypominało mi zamieszanie z książki Po złej stronie lustra wspomnianej autorki, to jednak nie traktuję tego w żadnym wypadku jako minus. Wręcz przeciwnie, jestem zadowolona, że autorka obrała swój kierunek i brnie w niego, udoskonalając się i stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej.

Ja nie sięgam często po powieści grozy, ale kiedy już to robię, oczekuję, że książka naprawdę mnie przestraszy. A musicie wiedzieć, że mnie wystraszyć trudno. K.C Hiddenstrom jednak się to udało, może to nie jest ten rodzaj strach, który paraliżuje i sprawia, że idąc nocą do toalety, oświetlamy cały dom i zaglądamy pod łóżka, aby upewnić się o bezpieczeństwie, ale jednak szybsze bicie serca jest i wewnętrzny niepokój również.

Krwawy księżyc
to opowieść, która spędzi wam sen z powiek, jak już wejdziecie w ten świat, nie będziecie mogli go opuścić. Przenika do szpiku kości i zapada w pamięć. Dla mnie najlepsze było to, że mogłam po raz kolejny spotkać się z piórem Hiddenstrom i doświadczać na własnej skórze tego, jak autorka z każda kolejną książką wyrabia swój warsztat, poprawia jakość tekstu i sposób budowania emocji – a gwarantuję wam, tutaj emocji nie zabraknie!


 Krwawy księżyc
K. C. Hiddenstorm
Wydawnictwo: 
Wydawnictwo Kobiece
Data wydania:
5 października 2018
Liczba stron:
360
horror


Cytaty z książki:




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger