Pocałunek Szpiega Erin Beaty [Patronat medialny]


Z wielką ostrożnością podchodzę do powieści fantasy, jednak w tych lekkich, młodzieżowych przepełnionych miłością odnajduję się idealnie. Pocałunek zdrajcy wciągnął mnie od pierwszych stron i pobudził moje emocje, czy Pocałunek szpiega będzie, choć w połowie dorównywał pierwszej części?

Sage w pierwszym tomie historii spełniła się jako swatka i szpieg — w tych rolach odnalazła się idealnie, choć nie było to proste i łatwe zadanie. Po trudach, jakie dane jej było przejść, w końcu ma plan na szczęście u boku Alexa Quinna. Nic jednak nie może iść zgodnie z planem, nie jeżeli w grę wchodzi wojsko, a miłość musi przejść na dalszy plan. Kiedy Sage dowiaduje się, że Alex po raz kolejny ma wyruszyć na tajną misję, postanawia się wkręcić do korpusu pod pretekstem guwernantki dla najmłodszego z książąt — ma zamiar działać dla królestwa, a przy tym być blisko mężczyzny swojego życia... Nie jest jednak tak prosto, jak wszyscy by tego oczekiwali.

Narracja Pocałunku szpiega poprowadzona jest w trzeciej osobie. Narrator wszechwiedzący przybliża nam sylwetki głównych bohaterów powieści, zarazem dostajemy też namiastkę planów przeciwników wojennych Quainna i jego armii. W powieści znajdziemy pełną gamę różnobarwnych bohaterów. Najbliżej jednak mojemu sercu jest główna para Sage i Alex, których wątek miłosny trafił idealnie w moją romantyczną duszę i wypełnił akcję odrobiną innych emocji. Jestem również pozytywnie zaskoczona kreacją Sage, to dziewczyna o silnym charakterze, pełna determinacji i niezwykle oddana powierzonym zadaniom. Z kolei Alex to ucieleśnienie wszystkich archetypów męskości z jednej strony zakochany i niemalże słodki w swojej miłości, z drugiej jednak wojskowy, który powinien być bezwzględny i zdecydowany w swoich działaniach.

Fabuła oscyluje nie tylko wokół miłości dwójki głównych bohaterów, to jest raczej dodatek do działań wojennych. Prowadzonych przeszpiegów i zwiadów. Muszę przyznać, że odnalazłam się w świecie wykreowanym przez Erin Beaty niemal od razu, choć z trudnością przyszło mi zapamiętywanie poszczególnych nazw królestw — to jednak nie zaważyło to zupełnie na odbiorze całej lektury.

Akcja powieści z początku jest powolna, dzieją się z pozoru nieistotne rzeczy, które w końcowej fazie kumulują się i rosną do olbrzymiej rangi. Erin Beaty nie szczędzi czytelnika, prowadzi z nami grę w kotka i myszkę, działając na naszych emocjach i testując naszą wytrzymałość. Szczególnie przy ostatnich rozdziałach, gdy zniecierpliwienie rośnie, a emocje sięgają zenitu. Brawo za tak poprowadzoną fabułę — lubię, gdy sporo się dzieje, a mimo wszystko akcja nie leci na łeb na szyje, tylko równomiernie przyspiesza niezauważalnie, wciągając w wir wydarzeń.

Pocałunek szpiega to z pewnością nie jest książka, którą można nazywać klęską drugiego tomu. To naprawdę dobra i utrzymana na poziomie kontynuacja, która zadowoli czytelników poprzedniej części. Jeżeli ktoś natomiast nie czytał Pocałunku zdrajcy, a odnajduje się w fantasy w klimatach królewskich doprawionych garścią miłości — to z pewnością odnajdzie się w tej trylogii. Ja ze zniecierpliwieniem oczekuję kolejnej części, a was zachęcam do lektury!



Pocałunek szpiega
Erin Beaty
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Cykl: Traitor''s Trilogy (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Tytuł oryginału:
The Traitor's Ruin
Data wydania:
26 września 2018
Liczba stron:
380


Garść cytatów: 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger