Zaginione laleczki Ker Duckey & K. Webster




Po skończeniu skradzionych laleczek nie umiałam znaleźć sobie miejsca, ciągle wracałam do scen zawartych w książce i błądziłam myślami, analizując fabułę. Zakończenie Skradzionych laleczek nie pozostawiało mi wyboru, musiałam sięgnąć po kolejny tom, aby poznać odpowiedzi na wszystkiego nurtujące mnie pytania.

Po wydarzeniach rozegranych na ostatnich stronach Skradzionych laleczek fabuła przybiera zupełnie inny obrót, zaskakuje jeszcze bardziej i szokuje. Nie będę się tym razem rozpisywała, streszczając fabułę, ponieważ musiałabym zdradzić ważne aspekty z pierwszego tomu, a nie chcę tego robić. Odsyłam was do recenzji Skradzionych laleczek, bo to wszystko, co powinniście wiedzieć o zarysie fabuły.

Narracja w Zagubionych laleczkach jest poplątana, naprzemienna, ale spójną i nie miałam odczucia przeskoków między poszczególnymi punktami widzenia. Ponad perspektywę Jade mamy również rozdziały przedstawiające nam umysł Benjamina. Muszę z ręką na sercu przyznać, że obraz psychopaty wyszedł autorkom przeraźliwie realnie. Mam na swoim czytelniczym koncie kilka reportaży o seryjnych mordercach i obraz fikcyjnej postaci Benjamina nie odbiegał od obrazu psychologicznego niejednego złoczyńca. Jego niejasna przeszłość, traumy dzieciństwa, lek, brak akceptacji i nieprawidłowe wzorce stworzyły w nim wiele pokładów chorej zaginionej psychopatycznej miłości. Benny chciał przede wszystkim być kochany i działał pokracznie, niezrozumiale, aby zapewnić sobie spełnienie swoich marzeń o wielkiej miłości. Myślę, że obraz Benjamina wami wstrząśnie dokładnie tak samo mocno, jak wstrząsnął mną.

W podobnej sytuacja jest kreacja siostry Jade. Przez lata więziona, bita, nauczona zła, sama staje się potworem. Nie byłam zaskoczona poprowadzeniem wątku tej bohaterki, niemniej jednak jestem zachwycona budowa psychologiczna tej postaci. Autorki zrobimy kawał dobrej roboty i należą im się poklaski za tak wiarygodne, pełne skrajnych emocji postacie.

Już początek książki wrzucił mnie w wir niesłychanych wydarzeń. Autorki serwują istną sinusoidę emocjonalną, zaskakując wydarzeniami, szokujące zdarzeniami i jednocześnie osładzając wszystko niewiarygodną miłością, która zrobiła się w pierwszym tomie miedzy para głównych bohaterów. Nie spodziewałam się takiego rozwoju spraw, a już z pewnością nie spodziewałam się takiego zakończenia tej historii. Byłam pewna, że autorki zakończą wszystko inaczej, spodziewałam się, że będę zaszokowana. Jednak to, co dostałam w finale, przerosło moje wszelkie oczekiwaniami.

Zaginione laleczki to kontynuacja zamykająca wszelkie watki, a jednak budząca spotu niepokój zakończeniami. Jestem pewna, że nigdy nie zapomnę tej emocjonującej lektury, a momenty grozy w niej zawarte będą mnie prześladować przez dłuższy czas, jestem zachwycona tą książką i myślę, że trzyma poziom pierwszego tomu, a momentami nawet przerasta go o głowę poziomem skrajnych i niepohamowanym emocji. Polecam wszystkim tym, którzy przeczytało Skradzione laleczki, a niezdecydowanych namawiam do lektury Skradzionych laleczek.

Garść cytatów:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger