Płonący lód. Nieczyste zagranie Monika Rępalska, Patrycja Kuczyńska [Patronat medialny]

W romansach cenię sobie przede wszystkim charyzmatycznych bohaterów, wciągającą akcję, emocje i niewymuszoną realną miłość. Nie zawsze dostaję od książek to, czego chcę. Czy Płonący lód spełnił moje oczekiwania?

Lexi wraz ze swoją przyjaciółką Lizz wprowadzają się do akademika. Stoją przed nieznanym światem, u progu dorosłości. Niestety na drodze do drzwi nowego świata staje im bezczelny i zbyt pewny siebie Knox wraz ze swoją bandą. Szybko okazuje się, że oni są tu prawem, jako drużyna hokejowa rządzą całą uczelnią – wszyscy powinni się z nimi liczyć i ich szanować. Jednak Lexi nie jest jak wszyscy i zaczyna otwartą wojnę z Knoxem – działają na siebie jak mysz na kota. Wydaje się, że nigdy nie nie dojdą do porozumienia. Czy powiedzenie Kto się lubi, ten się czubi znajdzie zastosowanie w tym przypadku?

Autorki w swoim debiucie postawiły na narrację pierwszoosobową naprzemienną, czym już na samym początku trafiły w mój punkt, ponieważ ten rodzaj narracji jest moim ulubionym. Nauczona przykrym doświadczeniem z rezerwą podchodzę do debiutujących duetów – tym razem jednak dziewczyny pozytywnie mnie zaskoczyły, a czytając, zupełnie nie czułam żadnych przeskoków w narracji czy braku płynności czytania. Pod względem spójności całość wypada naprawdę dobrze, a Płonący lód czyta się błyskawicznie, czując jednocześnie emocje bohaterów.

Najbardziej czego nie znoszę w powieściach romantycznych, to naiwne i pokraczne bohaterki. Lexi na szczęście taka nie jest, s jej zachowaniu jest wiele sprzeczności, często bez powodu przybiera postawę obronną, jest wyszczekana i nie pozwala sobą pomiatać. Lubię takie silne, zdeterminowane i nieprzewidywalne bohaterki, dlatego też Lexi szybko zyskała moją sympatię i myślę, że jej charyzma na długo wbije się w moją pamięć. Z kolei, jeżeli chodzi o postać głównego bohatera, to jestem świecie przekonana, że znajdzie on swoje grono wielbicieli. Jest jednocześnie zły, niebezpiecznych na zewnątrz i zaskakująco dobry w środku. Myślę, że skradnie nie jedno serce wśród czytelniczek, choć wiem, że zanim to nastąpi, zostanie znienawidzony niejednokrotnie. Sama czytając Płonący lód, jednocześnie nienawidziłam bohaterów i nie mogłam o nich zapomnieć. Postacie te wzbudziły we mnie tak wiele skrajnych emocji, że jest to wręcz nie do opisania słowami.

Gra słowna i przepychanki językowe między bohaterami dodają całości charakteru i szczyptę specyficznego humoru. Kolejny romans zbudowany na schemacie od nienawiści do miłości, jednak pomimo powielania tematu, autorkom udało się mnie zaciekawić i utrzymywać zainteresowanie od początku do końca książki. W dobry sposób została wykreowania relacja między bohaterami, ta miłość rozwija się swoim specyficznym rytmem. Na plus zasługuje również wątek przyjaźni, który został zarysowany dość dokładnie w tej powieści i przywołuje na myśl wszystkie zgrane paczki z innych podobnych gatunkowo książek.

Płonący lód. Nieczyste zagranie to udany debiut, autorki opanowały sztukę pisania o emocjach, kreację bohaterów. Minimalnie kuleje styl, co jednak jest do późniejszego dopracowania i doskonalenia bowiem Monika i Patrycja to dwa nieoszlifowane brylanty, które po długiej pracy będą coraz bliżej perfekcji. Polecam przede wszystkim wielbicielom romansów, dla mnie Płonący lód to połączenie Dominika Slatera i serii Off campus – czyli dwóch największych ulubieńców.

Garść cytatów:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger