Był sobie szczeniak W. Bruce Cameron




Był sobie pies to książka, która podbiła moje serce. Byłam nią oczarowana, a moja miłość do zwierząt tylko potęgowała to uczucie. W tej historii pokochałam każde wcielenie pieskiego bohatera powieści. Ellie Pies policyjny najbardziej mnie fascynował, dlatego też ucieszyłam się na rozwinięcie tej historii.

Ellie przyszła na świat w hodowli od razu czuła się przywódcą wśród stada, ale wiedziała, że silniejszemu (człowiekowi) należy być posłusznym. Trafia pod opiekę policjanta Jacoba. Ellie radziła sobie idealnie, dlatego też szybko zdała testy i została psem policyjnym i tu zaczyna się jej przyjmująca historia.

Na początku muszę zaznaczyć, że książka jest skierowana do młodszego czytelnika, przyjemnie większy i przejrzysty font nie męczy wzroku i ułatwia czytanie młodym spragnionym lektury dzieciakom. Narracja podobnie jak w Był sobie pies jest pierwszoosobowa prowadzona z perspektywy psa, co dodaje uroku tejże opowieści. Całość napisana prostym, zrozumiałym językiem. Przez tekst się płynie, czyta się szybko i przyjemnie.

Jeżeli chodzi o mnie, to po skończeniu książki czuję pewien niedosyt. Przede wszystkim liczyłam na rozwinięcie wątku już policyjnych, na uwydatnienie tego, co było pokazane w Był sobie pies i dodanie smaczków, których nie było wcześniej. Tymczasem dostałam niemal kropka w kropkę to, co było już Był sobie pies minimalnie rozszerzone o pierwsze tygodnie życia Ellie. Momentami nudziłam się na tej książce niemiłosiernie, bo wszystko było już wcześniej. Myślę, że czytelnicy, którzy nie czytali książki Był sobie pies, powinni być bardziej usatysfakcjonowani lekturą.

Uwaga testowane na dzieciach!

Jako że nie do końca książka przemówiła do mnie, jak wspomniałam była powtórzeniem tego, co znałam już z poprzedniej lektury, przez to nie mogłam poczuć emocji psiaka i tego, w jaki sposób diametralnie zmienia się jej pieskie życie. Doceniając jednak sposób budowy tekstu i miłość do zwierząt płynącą z kart powieści postanowiłam przetestować książkę na moich dziewczynach. Młodsza (lat cztery) odpadła w przedbiegach, bo raczej skupiamy się na krótszych formach. Natomiast starsza (lat siedem) była bardzo zaintrygowana tym, co dzieje się w książce, przeżywała każdy rozdział i nie mogła się doczekać, kiedy wrócimy do czytania. Widziałam emocje córki, chętnie się nimi ze mną dzieliła, widziałam jej smutek, kiedy w życiu Ellie zaczynało dziać się źle i widziałam radość, kiedy Ellie była szczęśliwa.

Sądzę, że książka może się spodobać młodszemu czytelnikowi, nawet jeżeli ja nie do końca jestem zadowolona z czytania, widzę, jak wielkie pozytywne wrażenie zrobiła na mojej córce.
Ta słodko-gorzka opowieść o pieskim żywocie uczy nie tylko szacunku do zwierząt, ale też empatii. Myślę, że warto w nią zainwestować.

Był sobie szczeniak
Autor:
W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 224
Premiera: 23.05.2018 r.
Tłumaczenie:
Edyta Świerczyńska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger