Bez lęku Mia sheridan




Mia Sheridan przychodzi do nas z nową powieścią Bez lęku. Tym razem książka diametralnie różni się od jej poprzednich powieści. Choć Sheridan nigdy nie pisała lekko, beznamiętnie i w sposób pozbawiony emocji myślę, że tym razem jednak sposób budowania wątków, kreacji postaci sensu książki jest zupełnie inny. Czy nowa odsłona Sheridan to jej lepsza strona?

Holden przeżywa żałobę po swoim najbliższym przyjacielu. Nie radzi sobie z sytuacjami życiowymi, nie potrafi stawić czoła codzienności, uzależniony od leków i alkoholu stacza się na samo dno człowieczeństwa. Z pomocą przychodzi mu inny znajomy i oferuje schronienie w swoim apartamencie na skraju lasu. Holden nie ma wyboru, chcąc wrócić do siebie, musi przejść detoks zarówno organizmu, jak i umysłu. W lesie niespodziewanie poznaje dziewczynę... I w tym momencie dowiadujemy się, że nic nie jest tak piękne i oczywiste, jak wydaje się na pierwszy rzut oka.

W Bez lęku spotkałam pierwszoosobową naprzemienną narrację z przewagą rozdziałów pisanych z perspektywy mężczyzny. Z opisu można wywnioskować, że ta książka to kolejny romans, taki jakich wiele. Jednak, jak już wcześniej wspomniałam, w tej książce nic nie jest takie, jakie wydaje się z pozoru. Autorka uknuła niewiarygodną historię, która wielokrotnie szokuje, zaskakuje i zmienia swój bieg w najmniej spodziewanym momencie. Do tego zakończenie, które zaskakuje i, choć zamyka wszystko wiarygodną klamrą, to jednak pozostawia po sobie uczucie pustki i niedowierzanie. Bezapelacyjnie to najlepsza książka Mii Sheridan, jaką dane mi było czytać, a czytałam wszystkie wydane w Polsce. Zastanawiacie się zapewne, co w tej historii jest takiego niezwykłego. Postaram wam się to wytłumaczyć najlepiej, jak potrafię. Sądzę jednak, że Bez lęku to powieść, którą każdy zrozumie inaczej, w której niuanse dla poszczególnych osób będą symbolizowały zupełnie coś innego to jedna z tych książek, które trzeba przeanalizować, przemyśleń, aby poczuć, zrozumieć i pokochać.

Od początku sądziłam, że to romans, w którym autorka postawiła na emocje związane z przechodzeniem żałoby. Gdzieś w połowie byłam przekonana, że to więcej niż romans, to opowieść o dwójce zagubionych chorych ludzi, którzy ponad wszystko pragną kochać. Dopiero zakończenie uświadomiło mi, jak bardzo mylne wnioski wyciągałam i jak spłyciłam w myślach tę opowieść. Po skończeniu zaczęłam rozmyślać o fabule, analizować poszczególne elementy historii i wyciągać wnioski, które w zastraszającym tempie podsuwało mi moje serce.


Zawsze jest ktoś, kogo społeczeństwo nie chce dostrzegać. Ktoś, kto nie ze swojej winy staje się niewidzialny.

W dodatku moje emocje spotęgowały pytania autorki umieszczone na końcu książki. Nawiązują do treści, nakazują zastanowić się nad symboliką niektórych miejsc, zdarzeń. Mój umysł pracował na największych obrotach, wymyślałam, rozmyślałam i podawałam się refleksjom. Takiej książki było mi trzeba, bo jest czymś, co skrywa drugie dno, opowieścią, która pobudza do myślenia i jest idealna po serii niewymagających prostych romansów.

Mia Sheridan udowodniła mi, że prawdziwa miłość odnajdzie cię wszędzie, w dodatku zrobiła to w tak pokrętny, acz intrygujący i oryginalny sposób. Sheridan pobiła samą siebie i podniosła poprzeczkę jeszcze wyżej. Dajcie się wciągnąć tej historii i spróbujcie zrozumieć ją tak, jak tylko podyktuje wam serce. Jednak jeżeli liczycie na płytki romans, nie szukajcie go w tej pozycji, bo poczujecie się zawiedzeni.

Książkę znajdziecie w księgarni Tania książka.
Zobaczcie też na bestsellery w księgarni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger