Adam Agata Czykierda - Grabowska [Recenzja premierowa]




Z prozą Agaty Czykierda Grabowskiej zderzyłam się przy okazji jej debiutu, który nie rzucił mnie na kolana. Jednak za namową znajomych blogerek skusiłam się na kolejne książki autorki. Każda miała w sobie coś, co mi się podobało. Wszystkie jednak łączyła lekkość. Myślałam, że Adam będzie taki sam, jak inne książki w dorobku autorki. Nawet nie wiecie, jak srogo się pomyliłam.

Rodzice głównej bohaterki prowadzą pogotowie opiekuńcze. Pewnego wieczora w rodzinie pojawia się Adam chłopak boleśnie doświadczony przez życie. Przez lata wychowywał się w patologicznej rodzinie, dziś po wielu przejściach i po tragicznej śmierci matki musi jakoś poukładać swoje myśli. Nie pomaga w tym fakt, że jego ojczym — sprawca całego zła — jest nadal na wolności. Dojrzewająca dziewczyna, która czuła zbyt mocno i chłopak, który chciał być wolny jak ptak, zaczynają mimowolnie grać w jednej bajce. Światy głównych bohaterów przenikają się, a ci sami ratują się każdego dnia na nowo...

Nie wiem, od czego zacząć. Po skończeniu Adama mam w sobie tak wiele emocji, tak wiele myśli jednocześnie nie wiem, co mogłabym powiedzieć ponad to, że ta historia jest obowiązkowa dla wszystkich wielbicielki New adult, a także dla tych, którzy w książkach cenią sobie emocje i trudne tematy. Dziś może mi wyjść chaotycznie, zapewne dam się ponieść tym wszystkim emocjom, które ciągle siedzą w moim sercu. Być może, że w przypadku historii Adama ja również jestem dziewczyna, która czuje zbyt mocno.

Agata Czykierda – Grabowska tym razem porusza się po tematach, które są dla mnie niezwykle bolesne, które w książkach i realnym życiu wyprowadzają mnie z równowagi. Autorka mówi o tych najmniejszych ranionych przez tych, którzy powinni kochać, wspierać i pokazywać świat. Niestety rzeczywistość jest brutalna, a na świecie nadal są rodzice, którzy nie zasługują na takie miano. Autorka przytłacza, jednocześnie pokazując, że bywają takie dzieciaki, którymi ktoś się zainteresuje, które znajdą pomoc, prawdziwy dom, który nie będą tworzyły same mury, ale taki, który stworzą ludzie swoją wzajemną miłością. Jednocześnie nie mogę się pozbyć przekonania, że jest nas zbyt mało, ludzi, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok krzywdy dzieciaków. Często wyściubiamy nos nie swoje sprawy jednak kiedy za ścianą krzywdzone jest dziecko, odwracamy wzrok, udając, że to nie nasza sprawa...



Historia Adama uderzyła we mnie ze zdwojoną siłą. Sama znam kogoś, kto doświadczył w życiu zbyt wielu krzywd, sądzę, że większość z nas zna takich Adamów, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Młodzież z patologicznych rodziny potrafi się doskonale maskować – niestety część takiego społeczeństwa nie wychodzi z patologii, nie widząc dla siebie innego życia, a tym którym uda się zbudować swoją dorosłość pomimo bagna, które jest w postaci trudnego dzieciństwa, najczęściej nie przyznają się do tego w szerszym gronie. Wracając jednak do książki, odkładając emocje na bok, choć w tym przypadku jest to niezwykle trudne.

Autorka buduje emocje przede wszystkim poprzez postać Adama. Jego przeszłość, która w dalszym ciągu zaciska szpony na jego codzienności. Jego nadgarstki, które przejmują ból psychicznych – samookaleczenie to kolejny aspekt, który często dotyczy młodzieży, która nie potrafi poradzić sobie z nagromadzonymi emocjami, a zadanie sobie bólu przynosi naiwne ukojenie. Jednak to nie tylko Adam jest tutaj głównym prowodyrem emocji, w równym stopniu na moje uczucia działały postacie poboczne wychowujące się w rodzinie zastępczej tworzonej przez rodziców głównej bohaterki. Michalina i Arek rodzeństwo oczekujące na adopcje to małe zranione promyki tej opowieści. Iskierki, które wzbudzają szeregi uczuć, a w sercu rodzi się pytanie, dlaczego w prawdziwym życiu takie dzieci również tak mocno cierpią? Dlaczego takie życie nie może być tylko emocjonalną kartą przetargowa autorów książek – dlaczego te historie muszą się dziać tak blisko nas?

Kolejnym wątkiem, czy raczej pewnego rodzaju symboliką, są baśnie opowiadane przez główną bohaterkę najmłodszym bohaterom, głównie Michalinie, a z czasem baśnie te stają się tłem dla historii miłosnej, wszak książka ta jest romansem – choć nigdy nie chciałabym, aby została zamknięta w szponach tego gatunku, ponieważ jest zbyt ważna, zbyt znaczącą.
W baśniach stworzonych przez autorkę jest dziewczyna, która czuję zbyt mocno i chłopak, który zmieniał się w ptaka... Przepiękna symbolika empatii, miłości, zrozumienia i wolności, o której tak bardzo marzył główny bohater.

Akcja książki gna do przodu, zachwycając setkami, tysiącami, a nawet miliardami emocji. Nie mogę się po niej pozbierać, nawet dziś pisząc ten tekst, czuję tę fabułę całą sobą i mam ochotę ponownie zetknąć się z Adamem poczuć jego ból jednocześnie zdjąć ten ból z wszystkich niewinnych istot, które każdego dnia dźwigają te ciężkie brzemię spowodowane urodzeniem się w niewłaściwej rodzinie. Na zakończenie mojego wywodu, bo jak widzicie, emocje wzięły górę, choć chciałam je powściągnąć, muszę tylko was prosić o uwagę, słuchajcie swoich „ścian”, wytężajcie umysły i nie dajcie sobie wmówić, że to nie wasza sprawa, bo krzywda dziecka zawsze jest sprawą ludzi silniejszych od niego. Ta niewinna, zagubiona istota, która wbrew wszystkiemu stara się kochać swoich rodziców, nigdy nie będzie w stanie pomóc sama sobie...

Adam budzi wielkie emocje i wiem, że po premierze poruszy jeszcze wiele serc. To majstersztyk, którym Agata Czykierda - Grabowska podniosła sobie poprzeczkę naprawdę wysoko. Polecam wszystkim bez wyjątku, bo książka zmusza brutalnie do refleksji i pokazuje życie z mniej różowej strony – ale to nadal życie i zasługuje na lepszą jakość...


Adam
Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Wydawnictwo: OMGBooks
Premeira: 18.07.2018 r.
Liczba stron: 446

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger