Skradzione laleczki Ker Duckey & K. Webster



Dwie dziewczynki – siostry – zostały porwane wiele lat temu. Torturowane, przebierane, myte i karmione – ich porywacz traktował je jak porcelanowe laleczki. Chciał, aby zawsze były grzecznymi pięknymi laleczkami. Jade była dla niego idealna, jej siostra to tylko jej kopia, która nie była dla Benjamina wystarczająco dobra. Starsza siostra z całych sił pragnęła uciekać, wydostać się i wezwać pomoc, aby ktoś również uratował jej niewinną i małą siostrzyczkę. Pewnego dnia udaje jej się w końcu przechytrzyć porywacza, ucieka jak najdalej, jak najszybciej jednak kiedy w końcu udało jej się uciec, wydostać poza las, w którym były przetrzymywane, nie potrafi tam wrócić. Nie jest w stanie wskazać policji miejsca, z którego uciekła. Jest tu zdrowa, ale jej siostra zostaje nadal w rękach porywacza. Dziś kilka lat od tragedii, jaka się rozegrała, Jade nadal nie jest zupełnie sobą, jej psychika mocno ucierpiała, jej pewność siebie to tylko maska, którą zakłada podczas pracy. Od dnia wstąpienia do policji nie marzy o niczym innych, jak tylko o uwolnieniu siostry z rąk Beniamina, wierzy, że te wszystkie lata jej siostra przetrwała i czeka na dzień, w którym ktoś ją uratuje…

Kiedy zabierałam się za czytanie książki Skradzione laleczki, zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Bałam się, że podejmowane tematy będą dla mnie zbyt trudne, a jako matka nie będę umieć zapanować nad swoimi emocjami. Dokładnie tak też się stało, emocje z każdym rozdziałem brały górę, choć książka brutalna, mroczna, to jednak wciągająca i napisana lekkim językiem, który sprawia, że przyswajanie treści jest szybkie i łatwe. Podobało mi się, że w większej mierze wszelka krzywda, której doświadczyła bohaterka, jest przekazywana jako retrospekcje i to tak rewelacyjnie wplecione, że czytelnik, pomimo zmian czasów, nie ma zupełnie wrażenia przeskoków, czy niespójności. Płynne przejścia między teraźniejszością a przeszłością to nie jedyna zaleta książki, ale dość znacząca.

Autorkom idealnie udało się odrysować psychikę Jade, która pomimo wielu lat, nadal nie może się wyzbyć lęków i przyzwyczajeń, które zaszczepił w niej jej porywacz, oprawca. Największy problem ma ze zbliżeniami – jej porywacz wielokrotnie ją gwałcił i znęcał się nad nią. Dziś dziewczyna nie potrafi odnaleźć się w słodkim i lukrowym związku, ponieważ dewiacje seksualne zaszczepiły w niej zupełnie inne potrzeby niż w osobie zupełnie zwyczajnej. Kobieta potrzebuje męskich ramion, które są w stanie ją podtrzymać wtedy, kiedy ona nie ma już siły udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Gdzieś tam w tle, niczym poświata, majaczy wątek miłosny, jednak tym razem to nie on jest tutaj istotny, to raczej dopełnienie fabuły, które podbija jej wielowymiarowość.


 

Jade poprzez swoją pracę styka się z brutalnością, zabójstwami i ogólną znieczulicą – w każdy przestępcy widzi Benego i dlatego, jest tak dobrym gliną, który potrafi poświęcać swoje życie dla wyższych celów – ponieważ jej życie nie jest już na tyle dobre, barwne, aby jeszcze czymkolwiek się przejmować. Po latach od ucieczki z domu porywacza zaczynają nachodzić na siebie dziwne wydarzenia, wydaje się, że jedne sytuacje wynikają z drugich, a życie Jade brutalnie spada bez możliwości odzyskania spokoju ducha.

Muszę przyznać, że autorkom udało się idealnie poprowadzić akcję, zaciekawić czytelnika już od pierwszych stron, zaskoczyć każdym z rozdziałów i rozbić emocjonalnie zakończeniem. Po skończeniu Skradzionych laleczek miałam długo kaca książkowego, nie potrafiłam się odnaleźć, chodziłam jak struta i myślałam tylko o tym, co jeszcze wydarzy się w drugim tomie i jak rozwinie się akcja, którą autorkom udało się tak skutecznie poplątać i zniekształcić. Nie tego się spodziewałam, nie takiego zakończenie pozostawiającego w zawieszeniu. Na szczęście kolejny tom już w lipcu – więc niebawem będę mogła odetchnąć z ulgą… chyba że po raz kolejny autorki postanowią roztrzaskać moje biedne czytelnicze serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger