Begin again Mona Kasten



Któż z nas nie marzy o chwili wolności, swobody i niezmąconego niczym spokoju. Każdy młody człowiek chce wzlecieć na wyżyny swoich marzeń i spełniać je ponad wszelką siłę. Niestety bywa, że ktoś nam te skrzydła ciągle przycina i nakazuje nam chodzić utartymi ścieżkami...

Begin again to pierwszy tom serii Again. Kolejne opowiadają historie bohaterów, którzy w tym tomie odgrywali rolę drugoplanowe.
Allie chce zacząć życie od nowa, postanawia żyć zgodnie ze sobą i wyłamać się ze sztywnych reguł matki. W tym celu wyjeżdża na studia do Woodshill. Pierwsze godziny pobytu okazują się średnio przyjazna. Błąkająca się od mieszkania do mieszkania Allie w końcu znajduje odpowiednie miejsce do zamieszkania. Jedynym problemem jest zarozumiały i zbuntowany Kaden, który od dziś ma być jej współlokatorem i głównym właścicielem mieszkania. Chłopak ustala jasne zasady i wytycza nieprzekraczalne granice... prawa stara jak świat, po raz kolejny pokazuje, że zakazy są po to, aby je łamać!

Zarys fabuły sugerował mi typowy new adult, w którym bohaterowie po przejściach starają się żyć normalnie, a demony przeszłości depczą im po piętach. Nie pomyliłam się wiele, taka właśnie jest książka Begin again — może specjalnie nie wyróżnia się z tłumu, nie jest odkryciem roku, ale jest przyjemną alternatywą na wieczór. Dzięki narracji pierwszoosobowej możemy bez problemu śledzić poczynania bohaterki, zmagać się z jej problemami i starać się zrozumieć jej poczynania. Allie jako trybik napędzający tę historię jest postacią niezwykle barwną, niepozbawioną wad, ale też nieprzerysowaną i nadwyraz zwyczajną. To typowa młoda dziewczyna, wchodząca odrobinę nieumiejętnie w świat dorosłości i zmagająca się z apodyktyczną matką i jej ciągłymi krytykami pod swoim adresem. Szybko jednak okazuje się, że nie tylko ona ma swoje cienie przeszłości i nie tylko ja prześladuję demony, o których istnieniu chciałaby zapomnieć. Podobnie jest z Kadenem, jego młodość również nie należała do kolorowych, a to, kim stał się dziś, jest następstwem wydarzeń z przeszłości, które za wszelką cenę chciałby wymazać ze swojego życia. Nikt jednak jeszcze nie wynalazł magicznego zginacza czasu, który pozwoliłby nam naprawiać swoje błędy. Bohater nosi w sobie konsekwencje złych decyzji, bohaterka natomiast zmaga się ze złymi decyzjami kogoś, kto z definicji powinien ją chronić i gwarantować poczucie bezpieczeństwa.

Tych dwoje ciągnie do siebie już niemal od początku. Mimo to autorka nie postanowiła połączyć ich już w drugim rozdziale i nie postawiła na przesłodzoną i niewiarygodną historię. Mona Kasten stawia na naturalny niewymuszony przebieg wydarzeń. Bohaterowie skaczą schodek po schodku, wspinając się na wyżyny swojej znajomości i znajdując po drodze coś równie cennego, jak miłość — mianowicie przyjaźń. Myślę, że Begin again to przede wszystkim opowieść o pięknej przyjaźni, osobach z podobnymi zainteresowaniami, z takim samym poczuciem humoru, tworzących jedną zwartą paczkę przyjaciół. Nie od dziś jednak wiadomo, że krew nie woda, a młodość rządzi się swoimi prawami i tylko kwestią czasu jest, kiedy zapłonie ognień miłość. Nie musicie się jednak obawiać, że cokolwiek w tym wątku będzie przerysowane i wymuszone — przyznam, że tak naturalnie poprowadzonego wątku miłosnego dawno nie spotkałam.

Mona Kasten cechuje się niezwykle lekkim piórem, przez tekst niemalże płyniemy, a unikalne połączenie niesztampowego humoru autorki z lekkością pióra i prostotą historii sprawiały, że nie mogłam się oderwać od tej powieści. Tak, książka jest sztampowa, jednak ma w sobie coś, co sprawiło, że mnie rozczuliła, rozbawiła i zauroczyła. Jest subtelna, delikatna, a jednocześnie, kiedy trzeba, to autorka wplata w nią odrobinę pieprzyku. Myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po coś autorstwa Kasten i wierzę, że z każdą książką uda jej się mnie bardziej zaskoczyć.

Na zakończenie powiem jeszcze słówko na temat tła obyczajowego i postaci pobocznych. Uważam, że drugi plan został idealnie wyważony z pierwszoplanowymi wydarzeniami, choć światy bohaterów przenikają się to jednak ewidentnie widać, że w tej części pierwsze skrzypce gra Allie i Kaden. Mimo głównego wątku udało się Kasten stworzyć barwnych i charyzmatycznych bohaterów drugiego planu. Każda z postaci wprowadzała do fabuły unikalny klimat, a wszyscy razem tworzyli mieszankę wybuchową. Przyznam się wam, że im jestem starsza, tym bardziej rozczulam się takimi wspaniałymi grupami przyjaciół...

Begin again jest niczym innym jak młodzieńczym romansem, nie będę udawała, że jest to książka, która zachwyci najbardziej wymagających, to raczej typ lektury na jeden raz. Jednak ma w sobie również coś, co sprawia, że pomimo schematyczności, zapada w pamięć. Oczarowała mnie swoją lekkością, prawdziwością a przede wszystkim tym, że ukazuje, iż pomimo wszelkich przeciwności warto iść, uparcie i bez kompromisu, po swoje marzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger