L.A Casey. Bracia Slater! Recenzja książki Alec i noweli Keela.

 
 
 
 
Alec enigmatyczny, charyzmatyczny, bezpośredni i pełen nietuzinkowego humoru. Skradł moje serce już w poprzedniej części, dlatego byłam podekscytowana, kiedy w moje ręce wpadła cześć opisująca jego historię. Czy po skończeniu książki jestem nadal pełna entuzjazmu?

Keela dostaje zaproszenie na ślub swojego byłego chłopaka i nielubianej kuzynki. Nie może nie pójść na to wydarzenie, ponieważ naraziłaby się na srogą krytykę matki. Dla świętego spokoju postanawia udać się na ślub. Jednak wraz z Aideen wpadają na pomysł, aby na przyjęcie weselne Keela wybrała się z osobą towarzyszącą. Jej partnerem, a zarazem udawanym chłopakiem, ma być Alec Slater. Nawet nie chcecie sobie wyobrażać, co wyniknie z tego drobnego oszustwa!

W tym tomie znajdziemy narrację pierwszoosobową, a główną narratorką jest Keela. L.A Casey w płynny sposób przeszła z jednego tomu do kolejnego, choć ta historia nie dotyczy już bezpośrednio Dominca, to jednak czytelnik nie ma wrażenia, że nagle znalazł się zupełnie w innym miejscu. Akcja z książki Bronagh płynnie przechodzi w tę z książki Alec.
Alec to drugi tom serii o Braciach Slater i, jak wskazuje tytuł, dotyczyć będzie Aleca. Choć Casey wprowadza zupełnie inne wątki, a czytelnik nieczytający Dominica będzie mógł się odnaleźć w tej części, to jednak uważam, że tomy powinno się czytać w odpowiedniej kolejności, aby żadne szczegóły nam nie umknęły.

Kocham tę część. To wszystko, co chciałam wam powiedzieć. Nie mam pojęcia, w jaki sposób uzasadnić swoje zdanie, ja tę książkę po prostu kocham bezwarunkowo!

Kocham Aleca za:

Niebanalny humor, który towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej strony. Bohaterowie mają niewiarygodne poczucie humoru, odrobinę agresywne, specyficzne, a przy tym trafiające idealnie w punkt. Często słyszę, że ja mam dziwne poczucie humoru, ale L.A Casey musi mieć podobne, skoro udało jej się stworzyć postacie tak bardzo mi bliskie, dzięki czemu bez większego wysiłku mogłam się w nie wczuć i śmiać się z ich wpadek i potyczek słownych.
Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni ignorują.

Kocham Aleca za:

Akcję, która łamie serce! L.ACasey nie byłaby sobą, gdyby wszystkiego nie zepsuła, w pozytywnym znaczeniu rzecz jasna. Nie może być sielanki, coś ciągle musi się dziać, wydarzenia muszą nabierać tempa a zgromadzone emocje wybuchać w najmniej odpowiednim momencie. Myślałam, że tym razem już nic mnie nie zaskoczy. Byłam przekonana, że autorka zamknęła mafijny świat i zostawiła wszystko za sobą, w Dominicu. Jednak srogo się przeliczyłam, a Casey po raz kolejny udało się mnie zaskoczyć i sprawić, że w jednej chwili umierałam ze strachu o bohaterów, płakałam ze wzruszenia i śmiałam się z żartów Aleca na rozładowanie napięcia. Casey to mistrz i nie ma sobie równych w tworzeniu tak pomieszanych wątków, wypełnionych zaskakującymi zwrotami akcji, a przy tym zachować spójność i konsekwencję prowadzonych zdarzeń.


Nie ma czegoś takiego jak dobra dziewczyna, kotek. Dobre dziewczyny są po prostu złymi dziewczynami, które nigdy jeszcze nie zostały złapane.
 
 
Kocham Aleca za:

Za jego przeszłość. Już w Dominicu mogliśmy dowiedzieć się co nieco o Alecu, jednak to w tej części mamy wszystkie karty wyłożone na stół. Widzimy jego pełne oblicze bez maski obojętności, którą zakłada na co dzień. Alec staje przed nami obnażony, dosłownie i w przenośni, i pozwala nam wniknąć w swoją nieciekawą przeszłość. Dostajemy jak na tacy podane wszystkie informacje, jego niepowodzenia i życie, które niekoniecznie było usłane różami.

L.A Casey stawia na miłość, jednak zapomnijcie o słodkich wątkach, które przyprawią o mdłości. Tutaj wszystko jest naturalne, dzieje się własnym niewymuszonym rytmem. Po przeczytaniu opisu może się wydawać, że to typowy romans, schemat jakich wiele. Jednak szamane interesy, nieciekawa przeszłości i gangi sprawiają, że nic w tej książce nie jest sztampowe, przewidywalne i mdłe.
 
Alec enigmatyczny, charyzmatyczny, bezpośredni i pełen nietuzinkowego humoru. Skradł moje serce już w poprzedniej części, dlatego byłam podekscytowana, kiedy w moje ręce wpadła cześć opisująca jego historię. Czy po skończeniu książki jestem nadal pełna entuzjazmu?  Keela dostaje zaproszenie na ślub swojego byłego chłopaka i nielubianej kuzynki. Nie może nie pójść na to wydarzenie, ponieważ naraziłaby się na srogą krytykę matki. Dla świętego spokoju postanawia udać się na ślub. Jednak wraz z Aideen wpadają na pomysł, aby na przyjęcie weselne Keela wybrała się z osobą towarzyszącą. Jej partnerem, a zarazem udawanym chłopakiem, ma być Alec Slater. Nawet nie chcecie sobie wyobrażać, co wyniknie z tego drobnego oszustwa!  W tym tomie znajdziemy narrację pierwszoosobową, a główną narratorką jest Keela. L.A Casey w płynny sposób przeszła z jednego tomu do kolejnego, choć ta historia nie dotyczy już bezpośrednio Dominca, to jednak czytelnik nie ma wrażenia, że nagle znalazł się zupełnie w innym miejscu. Akcja z książki Bronagh płynnie przechodzi w tę z książki Alec.  Alec to drugi tom serii o Braciach Slater i, jak wskazuje tytuł, dotyczyć będzie Aleca. Choć Casey wprowadza zupełnie inne wątki, a czytelnik nieczytający Dominica będzie mógł się odnaleźć w tej części, to jednak uważam, że tomy powinno się czytać w odpowiedniej kolejności, aby żadne szczegóły nam nie umknęły.  Kocham tę część. To wszystko, co chciałam wam powiedzieć. Nie mam pojęcia, w jaki sposób uzasadnić swoje zdanie, ja tę książkę po prostu kocham bezwarunkowo!  Kocham Aleca za:  Niebanalny humor, który towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej strony. Bohaterowie mają niewiarygodne poczucie humoru, odrobinę agresywne, specyficzne, a przy tym trafiające idealnie w punkt. Często słyszę, że ja mam dziwne poczucie humoru, ale L.A Casey musi mieć podobne, skoro udało jej się stworzyć postacie tak bardzo mi bliskie, dzięki czemu bez większego wysiłku mogłam się w nie wczuć i śmiać się z ich wpadek i potyczek słownych.  Kocham Aleca za:  Akcję, która łamie serce! L.A Casey nie byłaby sobą, gdyby wszystkiego nie zepsuła, w pozytywnym znaczeniu rzecz jasna. Nie może być sielanki, coś ciągle musi się dziać, wydarzenia muszą nabierać tempa a zgromadzone emocje wybuchać w najmniej odpowiednim momencie. Myślałam, że tym razem już nic mnie nie zaskoczy. Byłam przekonana, że autorka zamknęła mafijny świat i zostawiła wszystko za sobą, w Dominicu. Jednak srogo się przeliczyłam, a Casey po raz kolejny udało się mnie zaskoczyć i sprawić, że w jednej chwili umierałam ze strachu o bohaterów, płakałam ze wzruszenia i śmiałam się z żartów Aleca na rozładowanie napięcia. Casey to mistrz i nie ma sobie równych w tworzeniu tak pomieszanych wątków, wypełnionych zaskakującymi zwrotami akcji, a przy tym zachować spójność i konsekwencję prowadzonych zdarzeń.  Kocham Aleca za:  Za jego przeszłość. Już w Dominicu mogliśmy dowiedzieć się co nieco o Alecu, jednak to w tej części mamy wszystkie karty wyłożone na stół. Widzimy jego pełne oblicze bez maski obojętności, którą zakłada na co dzień. Alec staje przed nami obnażony, dosłownie i w przenośni, i pozwala nam wniknąć w swoją nieciekawą przeszłość. Dostajemy jak na tacy podane wszystkie informacje, jego niepowodzenia i życie, które niekoniecznie było usłane różami.  L.A Casey stawia na miłość, jednak zapomnijcie o słodkich wątkach, które przyprawią o mdłości. Tutaj wszystko jest naturalne, dzieje się własnym niewymuszonym rytmem. Po przeczytaniu opisu może się wydawać, że to typowy romans, schemat jakich wiele. Jednak szamane interesy, nieciekawa przeszłości i gangi sprawiają, że nic w tej książce nie jest sztampowe, przewidywalne i mdłe.  Okładka może sugerować niewybredny erotyk, który ocieka seksem. Choć podtekstów seksualnych nie brakuje, samych scen seksu jest niewiele, a właściwie chyba tylko dwie. Nie dominuje to fabuły, a raczej jest niepowtarzalnym punktem zwrotnym w całej opowieści. Jeżeli czujecie się zniechęceni, zamknięciem Aleca w ścisłych ramach erotyku, to mogę wam śmiało powiedzieć, że Casey wyłamała się z tych ram i stworzyła powieść, która jest sensacją, romanse i komedią w jednym.  Alec to książka, która wciąga, zaskakuje, zniewala i zapewnia niemałą dawkę humoru. Ponadto jest prawdziwą sinusoidą emocjonalną i powieścią pełną akcji i nieprzewidzianych sytuacji. Będę niejednokrotnie wracać do fragmentów z tej książki, jestem nią oczarowana i długo o niej nie zapomnę.  Keela  Ta nowelka została dołączona do Aleca i razem stanowią nierozerwalna część. Krótka opowieść mówiąca o przeprowadzce tytułowej bohaterki do nowego miejsca. Powiastka jest pełna humoru, jednocześnie rozjaśnia niektóre sytuacje i w intrygujący sposób wprowadza czytelników w kolejny tom o Braciach Slater. Uważam, że to idealne dopełnienie całości. W noweli bohaterowie muszą się zmierzyć ze sobą, aby na nowo nauczyć się żyć w świecie, który chcą tworzyć.  Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. L.A Casey. Bracia Slater! Recenzja książki Alec i noweli Keela.
 
Okładka może sugerować niewybredny erotyk, który ocieka seksem. Choć podtekstów seksualnych nie brakuje, samych scen seksu jest niewiele, a właściwie chyba tylko dwie. Nie dominuje to fabuły, a raczej jest niepowtarzalnym punktem zwrotnym w całej opowieści. Jeżeli czujecie się zniechęceni, zamknięciem Aleca w ścisłych ramach erotyku, to mogę wam śmiało powiedzieć, że Casey wyłamała się z tych ram i stworzyła powieść, która jest sensacją, romanse i komedią w jednym.

Alec to książka, która wciąga, zaskakuje, zniewala i zapewnia niemałą dawkę humoru. Ponadto jest prawdziwą sinusoidą emocjonalną i powieścią pełną akcji i nieprzewidzianych sytuacji. Będę niejednokrotnie wracać do fragmentów z tej książki, jestem nią oczarowana i długo o niej nie zapomnę.

Keela L.A Casey
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Tom: 2,5 Bracia Slater
Liczba stron:173


Ta nowelka została dołączona do Aleca i razem stanowią nierozerwalna część. Krótka opowieść mówiąca o przeprowadzce tytułowej bohaterki do nowego miejsca. Powiastka jest pełna humoru, jednocześnie rozjaśnia niektóre sytuacje i w intrygujący sposób wprowadza czytelników w kolejny tom o Braciach Slater. Uważam, że to idealne dopełnienie całości.
W noweli bohaterowie muszą się zmierzyć ze sobą, aby na nowo nauczyć się żyć w świecie, który chcą tworzyć.
 
 
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
 
 
Pozostałe recenzje cyklu:

Dominic/Bronagh

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger