Dominic L.A Casey




Jak żyć spokojnie, kiedy w twoje życie wkracza tornado, tsunami i trzęsienie ziemi w jednym? Taki właśnie jest Dominic — niszczy, jednocześnie rozkochując! Jak zachować trzeźwość umysłu, kiedy wszystkie zmysły poruszone są tym przystojnym i enigmatycznym mężczyzną?  Bronagh to młoda i niepewna siebie dziewczyna. Żyje w cieniu rówieśników, nie chce być zauważana, chce przejść przez szkołę średnią jako szara myszka. Szczelnie zamknięta w swoim kokonie, od śmierci rodziców nie dopuszcza do siebie nikogo poza siostrą. Jednak czy uda jej się zachować zbudowane wkoło siebie mury, kiedy w jej życiu pojawi się Dominic? Mężczyzna, który przywykł do tego, że zawsze dostaje to, czego chce. Tymczasem Bronagh, która stale go ignoruje, staje się jego głównym celem, wszak nie od dziś wiadomo, że mężczyźni lubią gonić króliczka. Czy Dominic dostanie w końcu to, na co ma ochotę?  Dominic jest książką, którą czytałam już przed polskim wydaniem. Wraz z Olą ze stanu zaczytanego rozbujałam akcję Apel o braci Slater, a dziś w końcu mogę cieszyć się tą opowieścią po raz kolejny!  Na pierwszy rzut oka możecie być przekonani, że Dominic to typowy erotyk, okładka właśnie to sugeruje, jednak nie jest to książka, w której bohaterowie biorą przykład z królików, choć jest w niej sporo pikanterii, to jednak seks nie przytłacza wszystkiego.  L.A Casey stworzyła powieść z wątkiem miłosnym, ukazała przejmująca braterską więź, a wszystko doprawiła niebezpiecznym środowiskiem i potężną dawką humoru. Na książkę składa się wiele czynników, jednak jednym z podstawowych budulców są bohaterowie. Jeżeli są oni wykreowani na prawdziwych ludzi, wtedy cała opowieść nabiera wiarygodnego kształtu. Na szczęście w przypadku tej książki możemy mówić o postaciach takich jak my wszyscy. Choć nie wiem, czy gdzieś znajdziemy tak przystojnego, dowcipnego i kochającego Dominica, to jestem pewna, że gdzieś są ludzie z poczuciem humoru zbliżonym do głównych bohaterów. W tej części na pierwszy plan wychodzą Bronagh i Dominic, cała opowieść kręci się wkoło ich znajomości. Jednak autorka ponad budowa pierwszoplanowych postaci skupia się również na budowie tła obyczajowego, które dopełnia całą historię i sprawia, że jest ona bardziej wiarygodna i lepiej przyswajalna. Poza główną para mamy jeszcze Brannę — siostrę Bronagh. Dziewczyna pełni pieczę nad siostrą, od śmierci rodziców jest jej prawnym opiekunem, najlepszą, i jedyną, przyjaciółką. Mamy też diabelski skład, czyli: Dominic, Damien, Alec, Kane, Ryder — w skrócie bracia Slater, którzy skradną niejedne kobiece serce!  Autorce udało się uchwycić tę wyjątkową i piękną relację, jaka łączy rodzeństwo. Zarówno Bronagh z siostrą, jak i Dominic z braćmi tworzą nierozerwalną siatkę, które żadne przeciwności losu nie są w stanie zniszczyć, a każde niełatwe doświadczenie życiowe uściśla ich bliskość. Mam też do czynienia z wątkiem miłosnym i to nie jednym! Pierwszy plan należy wprawdzie do Bronagh i Dominica, jednak na drugiej płaszczyźnie budzą się do życia inne miłostki, tworzą się zupełnie inne duety.  Teraz skupię się jednak na wydarzeniach, które rozgrywają się na pierwszym planie. L.A Casey stworzyła wątek miłosny, który, z jednej strony jest zbudowany na znanym schemacie, jednak z drugiej strony wyróżnia się na tle innych. Autorka pokusiła się na działanie na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie od początku działają sobie na nerwy, obrażają się i nadinterpretuje swoje słowa, wprowadzając tym wiele zamieszania i niebanalnego humoru. W tym momencie muszę wspomnieć, że to najczęściej Bronagh nadinterpretuje słowa Dominica i najczęściej przekręca jego słowa tak, że z komplementów robi obelgi.  W książce znajdziemy też sporą dawkę... przemocy. Bohaterowie ciągle się biją, przepychają, obrażają i... zachowują się zupełnie tak jak ja ze swoimi przyjaciółmi. Chyba dlatego te relacje wydają mi się realne, ponieważ sama doświadczam podobnych i może dlatego tak dobrze odnalazłam się w tej publikacji.  L.A Casey w całą fabułę wplątała również wątek mafijny, sporo namieszała, aby jej książka nie była kolejnym słodkim romansem. Sprawiła, że przy ostatnich stronach emocje sięgają zenitu, a napięcie stale rośnie i nie zwalnia nawet przez chwilę! Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam i choć była pewna, że w przeszłości braci kryje się coś złego i niemoralnego, to jednak nie przewidywałam takiego rozwoju sytuacji. Casey udało się mnie zaskoczyć!  Dominic to opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy muszą nauczyć się żyć w swoim towarzystwie. To historia o docieraniu się dwóch zupełnie różnych charakterów i o miłości, która nie zawsze zaczyna się ckliwego spojrzenia w oczy, czasami miłość zaczyna się od poranienia tyłka ostrymi pinezkami! Polecam wielbicielom romansów i tym, którzy lubią w książce unikalny i specyficzny humor.      Dominic Autor: L.A. Casey Tłumaczenie:  Sylwia Chojnacka Cykl:  Bracia Slater (tom 1) Wydawnictwo:  Kobiece Tytuł oryginał:  Dominic Data wydania 2017 (data przybliżona) Liczba stron 488 Gatunek: Romans      Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł, pinezki wbiły się w jego tyłek, co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszechczasów!     Kochani! Jakbyście mieli mało konkursów, to zapraszam na wszystkie konkursy, trwające na moim fanpage. Od dziś ruszył też u mnie tydzień z Wydawnictwem Kobiecym, więc możecie się spodziewać nie tylko ciekawych nagród!      Bronagh L.A Casey  Dziś jeszcze powiem wam odrobinę o dopełnieniu pierwszej części świetnego cyklu Bracia Slater. Bronagh to niewielkich rozmiarów nowelka, której akcja dzieje się w ściśle określonym czasie — mianowicie w urodziny tytułowej bohaterki. Możemy zobaczyć jakie niespodzianki dla ukochanej przygotował Dominic i jak zmieniło się ich życie przez te trzy lata.  Postanowiłam nie poświęcać dla Bronagh całego postu na blogu, a jedynie określić ją w poście właśnie tutaj na Facebooku. Historia ta, choć krótka, to jednak temperamentna i zaskakująca, jak sami bohaterowie.  L.A Casey w tej noweli postawiła na narrację pierwszoosobową, narratorem jest oczywiście Bronagh. Cała akcja dzieje się na przestrzeni jednego dnia, mimo to autorce udało się wiele wplątać w fabułę. Jednym z najlepszych i najważniejszych dla mnie aspektów jest rozmowa Dominica i Bronagh przy końcu tejże noweli. W bohaterce zachodzi wtedy sporo zmian i zaczyna ona dostrzegać swoje wady, które tak bardzo mogły nas irytować już od pierwszego tomu. Cała opowieść jest niczym innym jak dopełnieniem, które można przeczytać z miłości i sentymentu do Braci Slater. Dla mnie była przerywnikiem i swoistym powrotem do tego nieidealnego, acz naturalnego świata, w którym miłość idzie w parze z dobrą zabawą.

Jak żyć spokojnie, kiedy w twoje życie wkracza tornado, tsunami i trzęsienie ziemi w jednym? Taki właśnie jest Dominic — niszczy, jednocześnie rozkochując! Jak zachować trzeźwość umysłu, kiedy wszystkie zmysły poruszone są tym przystojnym i enigmatycznym mężczyzną?

Bronagh to młoda i niepewna siebie dziewczyna. Żyje w cieniu rówieśników, nie chce być zauważana, chce przejść przez szkołę średnią jako szara myszka. Szczelnie zamknięta w swoim kokonie, od śmierci rodziców nie dopuszcza do siebie nikogo poza siostrą. Jednak czy uda jej się zachować zbudowane wkoło siebie mury, kiedy w jej życiu pojawi się Dominic? Mężczyzna, który przywykł do tego, że zawsze dostaje to, czego chce. Tymczasem Bronagh, która stale go ignoruje, staje się jego głównym celem, wszak nie od dziś wiadomo, że mężczyźni lubią gonić króliczka. Czy Dominic dostanie w końcu to, na co ma ochotę?

Dominic jest książką, którą czytałam już przed polskim wydaniem. Wraz z Olą ze Stanu zaczytanego rozbujałam akcję Apel o braci Slater, a dziś w końcu mogę cieszyć się tą opowieścią po raz kolejny!

Na pierwszy rzut oka możecie być przekonani, że Dominic to typowy erotyk, okładka właśnie to sugeruje, jednak nie jest to książka, w której bohaterowie biorą przykład z królików, choć jest w niej sporo pikanterii, to jednak seks nie przytłacza wszystkiego.


Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł, pinezki wbiły się w jego tyłek, co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszechczasów!
L.A Casey stworzyła powieść z wątkiem miłosnym, ukazała przejmująca braterską więź, a wszystko doprawiła niebezpiecznym środowiskiem i potężną dawką humoru.
Na książkę składa się wiele czynników, jednak jednym z podstawowych budulców są bohaterowie. Jeżeli są oni wykreowani na prawdziwych ludzi, wtedy cała opowieść nabiera wiarygodnego kształtu. Na szczęście w przypadku tej książki możemy mówić o postaciach takich jak my wszyscy. Choć nie wiem, czy gdzieś znajdziemy tak przystojnego, dowcipnego i kochającego Dominica, to jestem pewna, że gdzieś są ludzie z poczuciem humoru zbliżonym do głównych bohaterów. W tej części na pierwszy plan wychodzą Bronagh i Dominic, cała opowieść kręci się wkoło ich znajomości. Jednak autorka ponad budowa pierwszoplanowych postaci skupia się również na budowie tła obyczajowego, które dopełnia całą historię i sprawia, że jest ona bardziej wiarygodna i lepiej przyswajalna.
Poza główną para mamy jeszcze Brannę — siostrę Bronagh. Dziewczyna pełni pieczę nad siostrą, od śmierci rodziców jest jej prawnym opiekunem, najlepszą, i jedyną, przyjaciółką. Mamy też diabelski skład, czyli: Dominic, Damien, Alec, Kane, Ryder — w skrócie bracia Slater, którzy skradną niejedne kobiece serce!


-Zamierzasz stać i patrzeć na moich braci cały dzień, czy idziesz ze mną?– Dominic zapytał z niecierpliwością w głosie.
- Jeśli to poważne pytanie, głosuję na zostanie tutaj i patrzenie na twoich braci przez cały dzień.
 
Autorce udało się uchwycić tę wyjątkową i piękną relację, jaka łączy rodzeństwo. Zarówno Bronagh z siostrą, jak i Dominic z braćmi tworzą nierozerwalną siatkę, które żadne przeciwności losu nie są w stanie zniszczyć, a każde niełatwe doświadczenie życiowe uściśla ich bliskość. Mam też do czynienia z wątkiem miłosnym i to nie jednym! Pierwszy plan należy wprawdzie do Bronagh i Dominica, jednak na drugiej płaszczyźnie budzą się do życia inne miłostki, tworzą się zupełnie inne duety.

Teraz skupię się jednak na wydarzeniach, które rozgrywają się na pierwszym planie. L.A Casey stworzyła wątek miłosny, który, z jednej strony jest zbudowany na znanym schemacie, jednak z drugiej strony wyróżnia się na tle innych. Autorka pokusiła się na działanie na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie od początku działają sobie na nerwy, obrażają się i nadinterpretuje swoje słowa, wprowadzając tym wiele zamieszania i niebanalnego humoru. W tym momencie muszę wspomnieć, że to najczęściej Bronagh nadinterpretuje słowa Dominica i najczęściej przekręca jego słowa tak, że z komplementów robi obelgi.
W książce znajdziemy też sporą dawkę... przemocy. Bohaterowie ciągle się biją, przepychają, obrażają i... zachowują się zupełnie tak jak ja ze swoimi przyjaciółmi. Chyba dlatego te relacje wydają mi się realne, ponieważ sama doświadczam podobnych i może dlatego tak dobrze odnalazłam się w tej publikacji.
Jak żyć spokojnie, kiedy w twoje życie wkracza tornado, tsunami i trzęsienie ziemi w jednym? Taki właśnie jest Dominic — niszczy, jednocześnie rozkochując! Jak zachować trzeźwość umysłu, kiedy wszystkie zmysły poruszone są tym przystojnym i enigmatycznym mężczyzną?  Bronagh to młoda i niepewna siebie dziewczyna. Żyje w cieniu rówieśników, nie chce być zauważana, chce przejść przez szkołę średnią jako szara myszka. Szczelnie zamknięta w swoim kokonie, od śmierci rodziców nie dopuszcza do siebie nikogo poza siostrą. Jednak czy uda jej się zachować zbudowane wkoło siebie mury, kiedy w jej życiu pojawi się Dominic? Mężczyzna, który przywykł do tego, że zawsze dostaje to, czego chce. Tymczasem Bronagh, która stale go ignoruje, staje się jego głównym celem, wszak nie od dziś wiadomo, że mężczyźni lubią gonić króliczka. Czy Dominic dostanie w końcu to, na co ma ochotę?  Dominic jest książką, którą czytałam już przed polskim wydaniem. Wraz z Olą ze stanu zaczytanego rozbujałam akcję Apel o braci Slater, a dziś w końcu mogę cieszyć się tą opowieścią po raz kolejny!  Na pierwszy rzut oka możecie być przekonani, że Dominic to typowy erotyk, okładka właśnie to sugeruje, jednak nie jest to książka, w której bohaterowie biorą przykład z królików, choć jest w niej sporo pikanterii, to jednak seks nie przytłacza wszystkiego.  L.A Casey stworzyła powieść z wątkiem miłosnym, ukazała przejmująca braterską więź, a wszystko doprawiła niebezpiecznym środowiskiem i potężną dawką humoru. Na książkę składa się wiele czynników, jednak jednym z podstawowych budulców są bohaterowie. Jeżeli są oni wykreowani na prawdziwych ludzi, wtedy cała opowieść nabiera wiarygodnego kształtu. Na szczęście w przypadku tej książki możemy mówić o postaciach takich jak my wszyscy. Choć nie wiem, czy gdzieś znajdziemy tak przystojnego, dowcipnego i kochającego Dominica, to jestem pewna, że gdzieś są ludzie z poczuciem humoru zbliżonym do głównych bohaterów. W tej części na pierwszy plan wychodzą Bronagh i Dominic, cała opowieść kręci się wkoło ich znajomości. Jednak autorka ponad budowa pierwszoplanowych postaci skupia się również na budowie tła obyczajowego, które dopełnia całą historię i sprawia, że jest ona bardziej wiarygodna i lepiej przyswajalna. Poza główną para mamy jeszcze Brannę — siostrę Bronagh. Dziewczyna pełni pieczę nad siostrą, od śmierci rodziców jest jej prawnym opiekunem, najlepszą, i jedyną, przyjaciółką. Mamy też diabelski skład, czyli: Dominic, Damien, Alec, Kane, Ryder — w skrócie bracia Slater, którzy skradną niejedne kobiece serce!  Autorce udało się uchwycić tę wyjątkową i piękną relację, jaka łączy rodzeństwo. Zarówno Bronagh z siostrą, jak i Dominic z braćmi tworzą nierozerwalną siatkę, które żadne przeciwności losu nie są w stanie zniszczyć, a każde niełatwe doświadczenie życiowe uściśla ich bliskość. Mam też do czynienia z wątkiem miłosnym i to nie jednym! Pierwszy plan należy wprawdzie do Bronagh i Dominica, jednak na drugiej płaszczyźnie budzą się do życia inne miłostki, tworzą się zupełnie inne duety.  Teraz skupię się jednak na wydarzeniach, które rozgrywają się na pierwszym planie. L.A Casey stworzyła wątek miłosny, który, z jednej strony jest zbudowany na znanym schemacie, jednak z drugiej strony wyróżnia się na tle innych. Autorka pokusiła się na działanie na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie od początku działają sobie na nerwy, obrażają się i nadinterpretuje swoje słowa, wprowadzając tym wiele zamieszania i niebanalnego humoru. W tym momencie muszę wspomnieć, że to najczęściej Bronagh nadinterpretuje słowa Dominica i najczęściej przekręca jego słowa tak, że z komplementów robi obelgi.  W książce znajdziemy też sporą dawkę... przemocy. Bohaterowie ciągle się biją, przepychają, obrażają i... zachowują się zupełnie tak jak ja ze swoimi przyjaciółmi. Chyba dlatego te relacje wydają mi się realne, ponieważ sama doświadczam podobnych i może dlatego tak dobrze odnalazłam się w tej publikacji.  L.A Casey w całą fabułę wplątała również wątek mafijny, sporo namieszała, aby jej książka nie była kolejnym słodkim romansem. Sprawiła, że przy ostatnich stronach emocje sięgają zenitu, a napięcie stale rośnie i nie zwalnia nawet przez chwilę! Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam i choć była pewna, że w przeszłości braci kryje się coś złego i niemoralnego, to jednak nie przewidywałam takiego rozwoju sytuacji. Casey udało się mnie zaskoczyć!  Dominic to opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy muszą nauczyć się żyć w swoim towarzystwie. To historia o docieraniu się dwóch zupełnie różnych charakterów i o miłości, która nie zawsze zaczyna się ckliwego spojrzenia w oczy, czasami miłość zaczyna się od poranienia tyłka ostrymi pinezkami! Polecam wielbicielom romansów i tym, którzy lubią w książce unikalny i specyficzny humor.      Dominic Autor: L.A. Casey Tłumaczenie:  Sylwia Chojnacka Cykl:  Bracia Slater (tom 1) Wydawnictwo:  Kobiece Tytuł oryginał:  Dominic Data wydania 2017 (data przybliżona) Liczba stron 488 Gatunek: Romans      Zdecydowałam, że się zrewanżuję przez umieszczenie na jego krześle pinezek, więc kiedy usiadł, pinezki wbiły się w jego tyłek, co oczywiście piekielnie bolało. Niech jego tyłek cierpi na nazwanie mojego tłustym! Ha, ha, kurwa ha! Fakt, że dzisiaj były moje osiemnaste urodziny, sprawił, że wszystko było jeszcze lepsze. Nie obchodziło mnie czy to czyni ze mnie sadystkę, to był najlepszy prezent urodzinowy wszechczasów!     Kochani! Jakbyście mieli mało konkursów, to zapraszam na wszystkie konkursy, trwające na moim fanpage. Od dziś ruszył też u mnie tydzień z Wydawnictwem Kobiecym, więc możecie się spodziewać nie tylko ciekawych nagród!      Bronagh L.A Casey  Dziś jeszcze powiem wam odrobinę o dopełnieniu pierwszej części świetnego cyklu Bracia Slater. Bronagh to niewielkich rozmiarów nowelka, której akcja dzieje się w ściśle określonym czasie — mianowicie w urodziny tytułowej bohaterki. Możemy zobaczyć jakie niespodzianki dla ukochanej przygotował Dominic i jak zmieniło się ich życie przez te trzy lata.  Postanowiłam nie poświęcać dla Bronagh całego postu na blogu, a jedynie określić ją w poście właśnie tutaj na Facebooku. Historia ta, choć krótka, to jednak temperamentna i zaskakująca, jak sami bohaterowie.  L.A Casey w tej noweli postawiła na narrację pierwszoosobową, narratorem jest oczywiście Bronagh. Cała akcja dzieje się na przestrzeni jednego dnia, mimo to autorce udało się wiele wplątać w fabułę. Jednym z najlepszych i najważniejszych dla mnie aspektów jest rozmowa Dominica i Bronagh przy końcu tejże noweli. W bohaterce zachodzi wtedy sporo zmian i zaczyna ona dostrzegać swoje wady, które tak bardzo mogły nas irytować już od pierwszego tomu. Cała opowieść jest niczym innym jak dopełnieniem, które można przeczytać z miłości i sentymentu do Braci Slater. Dla mnie była przerywnikiem i swoistym powrotem do tego nieidealnego, acz naturalnego świata, w którym miłość idzie w parze z dobrą zabawą.

L.A Casey w całą fabułę wplątała również wątek mafijny, sporo namieszała, aby jej książka nie była kolejnym słodkim romansem. Sprawiła, że przy ostatnich stronach emocje sięgają zenitu, a napięcie stale rośnie i nie zwalnia nawet przez chwilę! Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam i choć była pewna, że w przeszłości braci kryje się coś złego i niemoralnego, to jednak nie przewidywałam takiego rozwoju sytuacji. Casey udało się mnie zaskoczyć!

Dominic
to opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy muszą nauczyć się żyć w swoim towarzystwie. To historia o docieraniu się dwóch zupełnie różnych charakterów i o miłości, która nie zawsze zaczyna się ckliwego spojrzenia w oczy, czasami miłość zaczyna się od poranienia tyłka ostrymi pinezkami!
Polecam wielbicielom romansów i tym, którzy lubią w książce unikalny i specyficzny humor.
Za możliwosć przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger