Królewska klatka Victoria Aveyard. Co zdarzy się tym razem?!





Trzecie spotkanie z bohaterami Czerwonej królowej, po raz kolejny zmierzam się z ich problemami i nadwyraz niewiarygodnym światem. Czy tym razem obyło się bez zgrzytów?

Fabułę streszczałam już przy omawianiu pierwszego (Tutaj) i drugiego tomu (Tutaj). Nie wiem, co tym razem mogę jeszcze powiedzieć, aby uniknąć spojlerowania poprzednich części. Powiem tylko, że nadal trwa wielka wojna, a młody król nie potrafi poradzić sobie z kolejnymi buntującymi się osobami nie tylko z rodu czerwonych, ale również srebrnych. Czy to będzie upadek wielkiego królestwa? Czy nadszedł kres panowania Srebrnego Króla?

Tym razem autorka postawiła na naprzemienną narrację. Rozdziały pisane są z perspektywy Mare i Cameron. Przy końcu dostajemy też punkt widzenia Evangeline i to daje nam wielkie pole do popisu i uruchomienia naszej wyobraźni. Mogłam zrozumieć postępowania innych bohaterów, odrobinę się z nimi zjednać i poznać ich motywy działania. Mare nadal jest pełna sprzeczności, potrafi wzburzyć, zirytować, ale również zaskoczyć swoim zachowaniem. Momentami miałam jej dość, chciałam wymazać ją z fabuły, innym razem nie wyobrażałam sobie tej serii bez niej. Wiele można powiedzieć o tej bohaterce, ale z pewnością nie to, że jest prosta w rozumowaniu i przewidywalna. Charyzma tej młodej osóbki miesza się z momentami jej infantylnego zachowania, sprawiając, że postać staje się wielowymiarowa, niespotykana i budząca skrajnie różne emocje. Jej niemal nieistniejący emocjonalny związek z Calem nadal majaczy w tle, a ja już sama nie wiem, czy chcę, aby się wydarzył, czy mam go zwyczajnie dość. Zaczynam się wkręcać w zupełnie inne wątki, ważniejsze i nawet moja romantyczna dusza została uśpiona i nie domaga się zwieńczenia wątku, który od początku był tylko zjawą majaczącą w tle fabuły. Ponadto spostrzegłam, że darzę coraz mniejsza sympatią Cala. Z rozdziału na rozdział, z tomu na tom staje się dla mnie miałkim i niewymiarowym bohaterem, człowiekiem, którego zazwyczaj możemy minąć na ulicy i nic w nim nie sprawi, że zechcemy zatrzymać na nim swój wzrok. Jest wrażliwy, kochany słodki i ... za kochany, za słodki, za wrażliwy. Jestem ciekawa, w jaki sposób Aveyard rozwiąże te niewinne miłostki z drugiego planu i czy finiszem będę usatysfakcjonowana.
 

W Królewskiej klatce, w odróżnieniu od Szklanego miecza, akcja nabiera rozpędu. Jeszcze nie powala swoją prędkością, ale nie jest już tak mozolna, jak poprzednim razem. Trzeci tom serii trzyma poziom Czerwonej królowej i sprawia, że drobne rozczarowanie drugim tomem, odchodzi w niepamięć. Tutaj wiele się dzieje, zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i fizycznej. Trwa bunt, a co za tym idzie mamy kilka walki, bitew i mniejszych lub większych intryg. Poznajemy nowe postacie, dostajemy nowe fakty i z całych sił staramy się poskładać je w jedną racjonalna całość. Myślę, że autorka nie zdradzi żadnych konkretów do ostatniego tomu, czuję, że to właśnie wtedy wyciągnie Asa, którego chowa gdzieś w rękawie i sprawi, że wszyscy niemało się zdziwimy.

Nadal w sposób wyraźny i kontrastowy podkreślone są relacje rodzinne, przyjaźnie między sferą Srebrnych a Czerwonych. Załóżmy hipotetycznie, iż Srebrni to bogacze a Czerwoni biedacy, klasa robotnicza. Opierając się na tej hipotezie, autorka uchwyciła relacje międzyludzkie w sferze biedaków i bogaczy. Ci pierwsi mają niewiele, ale szanują się nawzajem, darzą się ponadczasowymi i nieprzeciętnie silnymi uczuciami, natomiast bogacze mają wszystko, wielkie salony, drogie sprzęty i ubrania, brak im jednak miłości, przyjaźni i ścisłych więzi rodzinnych. U Srebrnych wszystko jest na pokaz, nie możesz żyć, jak chcesz, musisz się podporządkować, rodzicom, rodom, królom i wszystkim ludziom żyjącym w Twoim kręgu.
 


W Królewskiej klatce uwydatnił się wątek miłosny, nie gra pierwszych skrzypiec, ale jednak jest bardziej zarysowany. Czekałam na ten wątek od pierwszego tomu, wypatrywałam go na horyzoncie, żeby teraz, kiedy już się pojawił, stwierdzić, że bohaterowie, których połączyłam w swojej wyobraźni i połączyła ich autorka, zupełnie do siebie nie pasują. Chciałabym, żeby Victoria Aveyard w kolejnej części namieszała bardziej w życiu bohaterów, bo zaczął mnie intrygować zupełnie inny bohater niż poprzednio.

Oceniając tę serię, przez pryzmat już wydanych część, muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona i pełna podziwu dla autorki. Trzeba cechować się wielką i nieograniczoną wyobraźnią, aby wykreować i dopracować tak niewiarygodny świat. Tutaj fikcja zlewa się z rzeczywistością, w prosty i niewyszukany sposób. Każda z postaci, posiadająca niewiarygodny dar, wyróżniająca się wśród swojego rodu, jest czymś bajecznym, niewyobrażalnym i momentami strasznym. Jednocześnie w tych ponadprzeciętnych istotach jest mnóstwo naszych cech, możemy się bez problemu z nimi zjednać i choć nigdy nie posiądziemy ich mocy, to jednak w przyziemnych sprawach wiele nas łączy.





Królewska klatka to kolejna cześć serii, która więcej plącze i komplikuje, niż wyjaśnia. Nadal nie wiem i nie jestem w stanie nawet przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie fabuła. Staram się interpretować zachowania bohaterów, wczuwać się w autorkę i zrozumieć jej konspekt, jednak nie potrafię tego uczynić. Nie wiem, co autorka jeszcze wymyśli i do jakiego końca to wszystko zmierza. O tej serii można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest przewidywalna, mdła i nudna. Owszem akcja bywa powolna, ale zupełnie nie ujmuje wartości lektury. Polecam!


Za możliwość przeczytania dziękuję:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon