czwartek, 18 maja 2017

Nic do stracenia. Początek Kirsty Moseley

 Nic do stracenia. Początek Autor: Kirsty Moseley Cykl: Guarded Hearths (tom 1) Ttytuł oryginału: Nothing Left to Lose Data wydania: 12 kwietnia 2017 Liczba stron: 464 Gatunek: Literatura obyczajowa i romans Romans, książka romantyczna, książka romans, Romans z książką, Początek, nic do stracenia, książka premiera, tego roku, ksiązka z tego oku, lektura, miłość, przyjaźń, nienawiść, broń, handel bronią, narkotyki, uzależnienia,  Jeden dzień, jedno wydarzenie, nieprzemyślany krok, może zmienić na zawsze całe nasze życie. Jakie tragedie tym razem spisała dla nas Moseley i czy dała radę spełnić moje oczekiwania?  W dniu szesnastych urodzin cały świat Anny lega w gryzach. Jej życie zostaje zniszczone, jej ciało i dusza umierają za życia. Już nigdy nie wróci na właściwy tor, już nigdy nie będzie beztroską nastolatką, dziewczyną jakich wiele. Od tragicznych wydarzeń minął już jakiś czas, Anna nadal nie potrafi odnaleźć się w świecie, w którym nic już nie jest takie samo. Jakby tego było mało Carter — mężczyzna, który ją zniszczył — zaczyna ponownie pojawiać się w jej życiu. Niczym duch wkrada się ponownie niezauważony. Teraz jednak Anna ma swojego ochroniarza, który nie odstępuje jej na krok i aby nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej mężczyznę. Ashton Taylor ma zamiar odbębnić to, co do niego należy i po ośmiu miesiącach zrezygnować z tej misji. Nie spodziewa się jednak, że i jego życie wskoczy na inne tory poprzez pracę, jaką jest ochrona Anny.  To trzecia książka autorki, wydana w Polsce, i moje trzecie spotkanie z piórem Moseley. Dwie poprzednie książki oceniam pozytywnie, choć nie były bez wad. Jak będzie tym razem?  Nic do stracenia. Początek to pierwszy tom serii GuardedHearths. Kolejna część już w tym miesiącu. Autorka w tej książce postawiła na narrację pierwszoosobową, pisaną naprzemiennie z perspektywy dwóch różnych bohaterów. To moja ulubiona narracja, jednak tym razem rozdziały nie są podzielone między głównych bohaterów równomiernie, zdecydowanie przeważa perspektywa Anny. Powieść napisana jest prostym, plastycznym językiem, czyta się błyskawicznie, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jednak mniej więcej w połowie wszystko staje w miejscu, akcja staje się mozolna, a wydarzenia zaczynają momentalnie nużyc. Z dobrze skrojonego dramatu, podszytego problemami psychologicznymi, zaczął się tworzyć przesłodzony romansik, bez większego polotu. Bardzo ubolewam nad faktem, że autorka tak szybko zdecydowała się przejść z dramatu w szczęście. Moim zdaniem bohaterka zbyt wiele przeszła, zbyt wiele wycierpiała, a jej psychika była mocno nadwyrężona, te wszystkie czynniki, które ją ukształtowały, jakby przestały się liczyć, a Anna zbyt szybko zapominała o bólu, jaki podobno tak bardzo ją wypełnia.  Moim zdaniem budowa psychologiczna postaci, szczególnie głównej bohaterki, bo tu było wielkie pole do popisu, zwyczajnie w świecie, leży. Autorka miała dobry pomysł, stworzyła zalążek czegoś, co mogło się przyczynić, abym cechowała tę książkę jako najlepsze przeczytane przeze mnie New adult, wszystko jednak się posypało i poszło nie w tę stronę, w którą powinno. Sytuacje zakrawają na absurd i naginają rzeczywistość aż nadto. Może to wynika z mojego zastawienia, może oczekiwałam zbyt wiele po tej, jakby nie było, młodzieżowej powieści. Jednak z drugiej strony przeczytałam już tak wiele książek z nurtu New adult, które od początku do końca trzymają poziom, poruszają ważne problemy i bohaterowie zmagają się z wielkimi trwogami, że mam już prawo wymagać czegoś, może nie lepszego, ale przynajmniej w podobnym tonie. Nic do stracenia. Początek wypada blado na tle innych publikacji.  Książkę ratuje początek i może ją uratować drugi tom, jeżeli w końcu akcja i myśli bohaterki pójdą we właściwym kierunku. Wylałam swoje żale na tę książkę, ale jakby nie patrzeć początek naprawdę był wbijający w fotel, emocjonujący, a w moim oku nie jeden raz zakręciła się łza. Z jednej strony to dobrze, że autorka przestała rzucać bohaterom kłody pod nogi i stara się ułożyć ich życie, z drugiej jednak przyszło im to wszystko ze zbyt wielką łatwością. Czytałam książkę w napięciu i z wielkim oczekiwaniem, bo myślałam, że wydarzy się coś, co zburzy tę Idyllę. Jednak książka się skończyła, a ja nie doczekałam się żadnych zwrotów akcji, żadnego przełomu, nic. Liczę na to w drugim tomie i wtedy dopiero będę mogła ocenić tę historię całościowo. Dziś chylę się bardziej ku negatywnej ocenie, ale zostawiam ją jeszcze w zawieszeniu z nadzieją, że po drugiej części fabuła ułoży się w bardziej logiczną i mniej lukrową całość.  Nic do stracenia. Początek to dopiero preludium do czegoś innego, ciekawszego. Książka nie jest najgorsza, nie zostawia też czytelnika w wielki zawieszeniu, a raczej z drobną ciekawością i zawieszonym w powietrzu pytaniem, co może wydarzyć się w drugim tomie i czy autorka postawi na emocje z pierwszych rozdziałów, czy na lukier z ostatnich. Powieść dla młodzieży okraszona problemami dorosłych, ciekawa, wciągająca, ale też słodka i niewinna.





Jeden dzień, jedno wydarzenie, nieprzemyślany krok, może zmienić na zawsze całe nasze życie. Jakie tragedie tym razem spisała dla nas Moseley i czy dała radę spełnić moje oczekiwania?

W dniu szesnastych urodzin cały świat Anny lega w gryzach. Jej życie zostaje zniszczone, jej ciało i dusza umierają za życia. Już nigdy nie wróci na właściwy tor, już nigdy nie będzie beztroską nastolatką, dziewczyną jakich wiele. Od tragicznych wydarzeń minął już jakiś czas, Anna nadal nie potrafi odnaleźć się w świecie, w którym nic już nie jest takie samo. Jakby tego było mało Carter — mężczyzna, który ją zniszczył — zaczyna ponownie pojawiać się w jej życiu. Niczym duch wkrada się ponownie niezauważony. Teraz jednak Anna ma swojego ochroniarza, który nie odstępuje jej na krok i aby nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej mężczyznę. Ashton Taylor ma zamiar odbębnić to, co do niego należy i po ośmiu miesiącach zrezygnować z tej misji. Nie spodziewa się jednak, że i jego życie wskoczy na inne tory poprzez pracę, jaką jest ochrona Anny.

To trzecia książka autorki, wydana w Polsce, i moje trzecie spotkanie z piórem Moseley. Dwie poprzednie książki oceniam pozytywnie, choć nie były bez wad. Jak będzie tym razem?



 Nic do stracenia. Początek Autor: Kirsty Moseley Cykl: Guarded Hearths (tom 1) Ttytuł oryginału: Nothing Left to Lose Data wydania: 12 kwietnia 2017 Liczba stron: 464 Gatunek: Literatura obyczajowa i romans Romans, książka romantyczna, książka romans, Romans z książką, Początek, nic do stracenia, książka premiera, tego roku, ksiązka z tego oku, lektura, miłość, przyjaźń, nienawiść, broń, handel bronią, narkotyki, uzależnienia,  Jeden dzień, jedno wydarzenie, nieprzemyślany krok, może zmienić na zawsze całe nasze życie. Jakie tragedie tym razem spisała dla nas Moseley i czy dała radę spełnić moje oczekiwania?  W dniu szesnastych urodzin cały świat Anny lega w gryzach. Jej życie zostaje zniszczone, jej ciało i dusza umierają za życia. Już nigdy nie wróci na właściwy tor, już nigdy nie będzie beztroską nastolatką, dziewczyną jakich wiele. Od tragicznych wydarzeń minął już jakiś czas, Anna nadal nie potrafi odnaleźć się w świecie, w którym nic już nie jest takie samo. Jakby tego było mało Carter — mężczyzna, który ją zniszczył — zaczyna ponownie pojawiać się w jej życiu. Niczym duch wkrada się ponownie niezauważony. Teraz jednak Anna ma swojego ochroniarza, który nie odstępuje jej na krok i aby nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej mężczyznę. Ashton Taylor ma zamiar odbębnić to, co do niego należy i po ośmiu miesiącach zrezygnować z tej misji. Nie spodziewa się jednak, że i jego życie wskoczy na inne tory poprzez pracę, jaką jest ochrona Anny.  To trzecia książka autorki, wydana w Polsce, i moje trzecie spotkanie z piórem Moseley. Dwie poprzednie książki oceniam pozytywnie, choć nie były bez wad. Jak będzie tym razem?  Nic do stracenia. Początek to pierwszy tom serii GuardedHearths. Kolejna część już w tym miesiącu. Autorka w tej książce postawiła na narrację pierwszoosobową, pisaną naprzemiennie z perspektywy dwóch różnych bohaterów. To moja ulubiona narracja, jednak tym razem rozdziały nie są podzielone między głównych bohaterów równomiernie, zdecydowanie przeważa perspektywa Anny. Powieść napisana jest prostym, plastycznym językiem, czyta się błyskawicznie, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jednak mniej więcej w połowie wszystko staje w miejscu, akcja staje się mozolna, a wydarzenia zaczynają momentalnie nużyc. Z dobrze skrojonego dramatu, podszytego problemami psychologicznymi, zaczął się tworzyć przesłodzony romansik, bez większego polotu. Bardzo ubolewam nad faktem, że autorka tak szybko zdecydowała się przejść z dramatu w szczęście. Moim zdaniem bohaterka zbyt wiele przeszła, zbyt wiele wycierpiała, a jej psychika była mocno nadwyrężona, te wszystkie czynniki, które ją ukształtowały, jakby przestały się liczyć, a Anna zbyt szybko zapominała o bólu, jaki podobno tak bardzo ją wypełnia.  Moim zdaniem budowa psychologiczna postaci, szczególnie głównej bohaterki, bo tu było wielkie pole do popisu, zwyczajnie w świecie, leży. Autorka miała dobry pomysł, stworzyła zalążek czegoś, co mogło się przyczynić, abym cechowała tę książkę jako najlepsze przeczytane przeze mnie New adult, wszystko jednak się posypało i poszło nie w tę stronę, w którą powinno. Sytuacje zakrawają na absurd i naginają rzeczywistość aż nadto. Może to wynika z mojego zastawienia, może oczekiwałam zbyt wiele po tej, jakby nie było, młodzieżowej powieści. Jednak z drugiej strony przeczytałam już tak wiele książek z nurtu New adult, które od początku do końca trzymają poziom, poruszają ważne problemy i bohaterowie zmagają się z wielkimi trwogami, że mam już prawo wymagać czegoś, może nie lepszego, ale przynajmniej w podobnym tonie. Nic do stracenia. Początek wypada blado na tle innych publikacji.  Książkę ratuje początek i może ją uratować drugi tom, jeżeli w końcu akcja i myśli bohaterki pójdą we właściwym kierunku. Wylałam swoje żale na tę książkę, ale jakby nie patrzeć początek naprawdę był wbijający w fotel, emocjonujący, a w moim oku nie jeden raz zakręciła się łza. Z jednej strony to dobrze, że autorka przestała rzucać bohaterom kłody pod nogi i stara się ułożyć ich życie, z drugiej jednak przyszło im to wszystko ze zbyt wielką łatwością. Czytałam książkę w napięciu i z wielkim oczekiwaniem, bo myślałam, że wydarzy się coś, co zburzy tę Idyllę. Jednak książka się skończyła, a ja nie doczekałam się żadnych zwrotów akcji, żadnego przełomu, nic. Liczę na to w drugim tomie i wtedy dopiero będę mogła ocenić tę historię całościowo. Dziś chylę się bardziej ku negatywnej ocenie, ale zostawiam ją jeszcze w zawieszeniu z nadzieją, że po drugiej części fabuła ułoży się w bardziej logiczną i mniej lukrową całość.  Nic do stracenia. Początek to dopiero preludium do czegoś innego, ciekawszego. Książka nie jest najgorsza, nie zostawia też czytelnika w wielki zawieszeniu, a raczej z drobną ciekawością i zawieszonym w powietrzu pytaniem, co może wydarzyć się w drugim tomie i czy autorka postawi na emocje z pierwszych rozdziałów, czy na lukier z ostatnich. Powieść dla młodzieży okraszona problemami dorosłych, ciekawa, wciągająca, ale też słodka i niewinna.


Nic do stracenia. Początek to pierwszy tom serii GuardedHearths. Kolejna część już w tym miesiącu. Autorka w tej książce postawiła na narrację pierwszoosobową, pisaną naprzemiennie z perspektywy dwóch różnych bohaterów. To moja ulubiona narracja, jednak tym razem rozdziały nie są podzielone między głównych bohaterów równomiernie, zdecydowanie przeważa perspektywa Anny. Powieść napisana jest prostym, plastycznym językiem, czyta się błyskawicznie, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jednak mniej więcej w połowie wszystko staje w miejscu, akcja staje się mozolna, a wydarzenia zaczynają momentalnie nużyc. Z dobrze skrojonego dramatu, podszytego problemami psychologicznymi, zaczął się tworzyć przesłodzony romansik, bez większego polotu. Bardzo ubolewam nad faktem, że autorka tak szybko zdecydowała się przejść z dramatu w szczęście. Moim zdaniem bohaterka zbyt wiele przeszła, zbyt wiele wycierpiała, a jej psychika była mocno nadwyrężona, te wszystkie czynniki, które ją ukształtowały, jakby przestały się liczyć, a Anna zbyt szybko zapominała o bólu, jaki podobno tak bardzo ją wypełnia.


 

 Nic do stracenia. Początek Autor: Kirsty Moseley Cykl: Guarded Hearths (tom 1) Ttytuł oryginału: Nothing Left to Lose Data wydania: 12 kwietnia 2017 Liczba stron: 464 Gatunek: Literatura obyczajowa i romans Romans, książka romantyczna, książka romans, Romans z książką, Początek, nic do stracenia, książka premiera, tego roku, ksiązka z tego oku, lektura, miłość, przyjaźń, nienawiść, broń, handel bronią, narkotyki, uzależnienia,  Jeden dzień, jedno wydarzenie, nieprzemyślany krok, może zmienić na zawsze całe nasze życie. Jakie tragedie tym razem spisała dla nas Moseley i czy dała radę spełnić moje oczekiwania?  W dniu szesnastych urodzin cały świat Anny lega w gryzach. Jej życie zostaje zniszczone, jej ciało i dusza umierają za życia. Już nigdy nie wróci na właściwy tor, już nigdy nie będzie beztroską nastolatką, dziewczyną jakich wiele. Od tragicznych wydarzeń minął już jakiś czas, Anna nadal nie potrafi odnaleźć się w świecie, w którym nic już nie jest takie samo. Jakby tego było mało Carter — mężczyzna, który ją zniszczył — zaczyna ponownie pojawiać się w jej życiu. Niczym duch wkrada się ponownie niezauważony. Teraz jednak Anna ma swojego ochroniarza, który nie odstępuje jej na krok i aby nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej mężczyznę. Ashton Taylor ma zamiar odbębnić to, co do niego należy i po ośmiu miesiącach zrezygnować z tej misji. Nie spodziewa się jednak, że i jego życie wskoczy na inne tory poprzez pracę, jaką jest ochrona Anny.  To trzecia książka autorki, wydana w Polsce, i moje trzecie spotkanie z piórem Moseley. Dwie poprzednie książki oceniam pozytywnie, choć nie były bez wad. Jak będzie tym razem?  Nic do stracenia. Początek to pierwszy tom serii GuardedHearths. Kolejna część już w tym miesiącu. Autorka w tej książce postawiła na narrację pierwszoosobową, pisaną naprzemiennie z perspektywy dwóch różnych bohaterów. To moja ulubiona narracja, jednak tym razem rozdziały nie są podzielone między głównych bohaterów równomiernie, zdecydowanie przeważa perspektywa Anny. Powieść napisana jest prostym, plastycznym językiem, czyta się błyskawicznie, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jednak mniej więcej w połowie wszystko staje w miejscu, akcja staje się mozolna, a wydarzenia zaczynają momentalnie nużyc. Z dobrze skrojonego dramatu, podszytego problemami psychologicznymi, zaczął się tworzyć przesłodzony romansik, bez większego polotu. Bardzo ubolewam nad faktem, że autorka tak szybko zdecydowała się przejść z dramatu w szczęście. Moim zdaniem bohaterka zbyt wiele przeszła, zbyt wiele wycierpiała, a jej psychika była mocno nadwyrężona, te wszystkie czynniki, które ją ukształtowały, jakby przestały się liczyć, a Anna zbyt szybko zapominała o bólu, jaki podobno tak bardzo ją wypełnia.  Moim zdaniem budowa psychologiczna postaci, szczególnie głównej bohaterki, bo tu było wielkie pole do popisu, zwyczajnie w świecie, leży. Autorka miała dobry pomysł, stworzyła zalążek czegoś, co mogło się przyczynić, abym cechowała tę książkę jako najlepsze przeczytane przeze mnie New adult, wszystko jednak się posypało i poszło nie w tę stronę, w którą powinno. Sytuacje zakrawają na absurd i naginają rzeczywistość aż nadto. Może to wynika z mojego zastawienia, może oczekiwałam zbyt wiele po tej, jakby nie było, młodzieżowej powieści. Jednak z drugiej strony przeczytałam już tak wiele książek z nurtu New adult, które od początku do końca trzymają poziom, poruszają ważne problemy i bohaterowie zmagają się z wielkimi trwogami, że mam już prawo wymagać czegoś, może nie lepszego, ale przynajmniej w podobnym tonie. Nic do stracenia. Początek wypada blado na tle innych publikacji.  Książkę ratuje początek i może ją uratować drugi tom, jeżeli w końcu akcja i myśli bohaterki pójdą we właściwym kierunku. Wylałam swoje żale na tę książkę, ale jakby nie patrzeć początek naprawdę był wbijający w fotel, emocjonujący, a w moim oku nie jeden raz zakręciła się łza. Z jednej strony to dobrze, że autorka przestała rzucać bohaterom kłody pod nogi i stara się ułożyć ich życie, z drugiej jednak przyszło im to wszystko ze zbyt wielką łatwością. Czytałam książkę w napięciu i z wielkim oczekiwaniem, bo myślałam, że wydarzy się coś, co zburzy tę Idyllę. Jednak książka się skończyła, a ja nie doczekałam się żadnych zwrotów akcji, żadnego przełomu, nic. Liczę na to w drugim tomie i wtedy dopiero będę mogła ocenić tę historię całościowo. Dziś chylę się bardziej ku negatywnej ocenie, ale zostawiam ją jeszcze w zawieszeniu z nadzieją, że po drugiej części fabuła ułoży się w bardziej logiczną i mniej lukrową całość.  Nic do stracenia. Początek to dopiero preludium do czegoś innego, ciekawszego. Książka nie jest najgorsza, nie zostawia też czytelnika w wielki zawieszeniu, a raczej z drobną ciekawością i zawieszonym w powietrzu pytaniem, co może wydarzyć się w drugim tomie i czy autorka postawi na emocje z pierwszych rozdziałów, czy na lukier z ostatnich. Powieść dla młodzieży okraszona problemami dorosłych, ciekawa, wciągająca, ale też słodka i niewinna.


Moim zdaniem budowa psychologiczna postaci, szczególnie głównej bohaterki, bo tu było wielkie pole do popisu, zwyczajnie w świecie, leży. Autorka miała dobry pomysł, stworzyła zalążek czegoś, co mogło się przyczynić, abym cechowała tę książkę jako najlepsze przeczytane przeze mnie New adult, wszystko jednak się posypało i poszło nie w tę stronę, w którą powinno. Sytuacje zakrawają na absurd i naginają rzeczywistość aż nadto. Może to wynika z mojego zastawienia, może oczekiwałam zbyt wiele po tej, jakby nie było, młodzieżowej powieści. Jednak z drugiej strony przeczytałam już tak wiele książek z nurtu New adult, które od początku do końca trzymają poziom, poruszają ważne problemy i bohaterowie zmagają się z wielkimi trwogami, że mam już prawo wymagać czegoś, może nie lepszego, ale przynajmniej w podobnym tonie. Nic do stracenia. Początek wypada blado na tle innych publikacji.

Książkę ratuje początek i może ją uratować drugi tom, jeżeli w końcu akcja i myśli bohaterki pójdą we właściwym kierunku. Wylałam swoje żale na tę książkę, ale jakby nie patrzeć początek naprawdę był wbijający w fotel, emocjonujący, a w moim oku nie jeden raz zakręciła się łza. Z jednej strony to dobrze, że autorka przestała rzucać bohaterom kłody pod nogi i stara się ułożyć ich życie, z drugiej jednak przyszło im to wszystko ze zbyt wielką łatwością. Czytałam książkę w napięciu i z wielkim oczekiwaniem, bo myślałam, że wydarzy się coś, co zburzy tę Idyllę. Jednak książka się skończyła, a ja nie doczekałam się żadnych zwrotów akcji, żadnego przełomu, nic. Liczę na to w drugim tomie i wtedy dopiero będę mogła ocenić tę historię całościowo. Dziś chylę się bardziej ku negatywnej ocenie, ale zostawiam ją jeszcze w zawieszeniu z nadzieją, że po drugiej części fabuła ułoży się w bardziej logiczną i mniej lukrową całość.



 

 Nic do stracenia. Początek Autor: Kirsty Moseley Cykl: Guarded Hearths (tom 1) Ttytuł oryginału: Nothing Left to Lose Data wydania: 12 kwietnia 2017 Liczba stron: 464 Gatunek: Literatura obyczajowa i romans Romans, książka romantyczna, książka romans, Romans z książką, Początek, nic do stracenia, książka premiera, tego roku, ksiązka z tego oku, lektura, miłość, przyjaźń, nienawiść, broń, handel bronią, narkotyki, uzależnienia,  Jeden dzień, jedno wydarzenie, nieprzemyślany krok, może zmienić na zawsze całe nasze życie. Jakie tragedie tym razem spisała dla nas Moseley i czy dała radę spełnić moje oczekiwania?  W dniu szesnastych urodzin cały świat Anny lega w gryzach. Jej życie zostaje zniszczone, jej ciało i dusza umierają za życia. Już nigdy nie wróci na właściwy tor, już nigdy nie będzie beztroską nastolatką, dziewczyną jakich wiele. Od tragicznych wydarzeń minął już jakiś czas, Anna nadal nie potrafi odnaleźć się w świecie, w którym nic już nie jest takie samo. Jakby tego było mało Carter — mężczyzna, który ją zniszczył — zaczyna ponownie pojawiać się w jej życiu. Niczym duch wkrada się ponownie niezauważony. Teraz jednak Anna ma swojego ochroniarza, który nie odstępuje jej na krok i aby nie wzbudzać podejrzeń ma udawać jej mężczyznę. Ashton Taylor ma zamiar odbębnić to, co do niego należy i po ośmiu miesiącach zrezygnować z tej misji. Nie spodziewa się jednak, że i jego życie wskoczy na inne tory poprzez pracę, jaką jest ochrona Anny.  To trzecia książka autorki, wydana w Polsce, i moje trzecie spotkanie z piórem Moseley. Dwie poprzednie książki oceniam pozytywnie, choć nie były bez wad. Jak będzie tym razem?  Nic do stracenia. Początek to pierwszy tom serii GuardedHearths. Kolejna część już w tym miesiącu. Autorka w tej książce postawiła na narrację pierwszoosobową, pisaną naprzemiennie z perspektywy dwóch różnych bohaterów. To moja ulubiona narracja, jednak tym razem rozdziały nie są podzielone między głównych bohaterów równomiernie, zdecydowanie przeważa perspektywa Anny. Powieść napisana jest prostym, plastycznym językiem, czyta się błyskawicznie, akcja wciąga już od pierwszych stron. Jednak mniej więcej w połowie wszystko staje w miejscu, akcja staje się mozolna, a wydarzenia zaczynają momentalnie nużyc. Z dobrze skrojonego dramatu, podszytego problemami psychologicznymi, zaczął się tworzyć przesłodzony romansik, bez większego polotu. Bardzo ubolewam nad faktem, że autorka tak szybko zdecydowała się przejść z dramatu w szczęście. Moim zdaniem bohaterka zbyt wiele przeszła, zbyt wiele wycierpiała, a jej psychika była mocno nadwyrężona, te wszystkie czynniki, które ją ukształtowały, jakby przestały się liczyć, a Anna zbyt szybko zapominała o bólu, jaki podobno tak bardzo ją wypełnia.  Moim zdaniem budowa psychologiczna postaci, szczególnie głównej bohaterki, bo tu było wielkie pole do popisu, zwyczajnie w świecie, leży. Autorka miała dobry pomysł, stworzyła zalążek czegoś, co mogło się przyczynić, abym cechowała tę książkę jako najlepsze przeczytane przeze mnie New adult, wszystko jednak się posypało i poszło nie w tę stronę, w którą powinno. Sytuacje zakrawają na absurd i naginają rzeczywistość aż nadto. Może to wynika z mojego zastawienia, może oczekiwałam zbyt wiele po tej, jakby nie było, młodzieżowej powieści. Jednak z drugiej strony przeczytałam już tak wiele książek z nurtu New adult, które od początku do końca trzymają poziom, poruszają ważne problemy i bohaterowie zmagają się z wielkimi trwogami, że mam już prawo wymagać czegoś, może nie lepszego, ale przynajmniej w podobnym tonie. Nic do stracenia. Początek wypada blado na tle innych publikacji.  Książkę ratuje początek i może ją uratować drugi tom, jeżeli w końcu akcja i myśli bohaterki pójdą we właściwym kierunku. Wylałam swoje żale na tę książkę, ale jakby nie patrzeć początek naprawdę był wbijający w fotel, emocjonujący, a w moim oku nie jeden raz zakręciła się łza. Z jednej strony to dobrze, że autorka przestała rzucać bohaterom kłody pod nogi i stara się ułożyć ich życie, z drugiej jednak przyszło im to wszystko ze zbyt wielką łatwością. Czytałam książkę w napięciu i z wielkim oczekiwaniem, bo myślałam, że wydarzy się coś, co zburzy tę Idyllę. Jednak książka się skończyła, a ja nie doczekałam się żadnych zwrotów akcji, żadnego przełomu, nic. Liczę na to w drugim tomie i wtedy dopiero będę mogła ocenić tę historię całościowo. Dziś chylę się bardziej ku negatywnej ocenie, ale zostawiam ją jeszcze w zawieszeniu z nadzieją, że po drugiej części fabuła ułoży się w bardziej logiczną i mniej lukrową całość.  Nic do stracenia. Początek to dopiero preludium do czegoś innego, ciekawszego. Książka nie jest najgorsza, nie zostawia też czytelnika w wielki zawieszeniu, a raczej z drobną ciekawością i zawieszonym w powietrzu pytaniem, co może wydarzyć się w drugim tomie i czy autorka postawi na emocje z pierwszych rozdziałów, czy na lukier z ostatnich. Powieść dla młodzieży okraszona problemami dorosłych, ciekawa, wciągająca, ale też słodka i niewinna.


Nic do stracenia. Początek to dopiero preludium do czegoś innego, ciekawszego. Książka nie jest najgorsza, nie zostawia też czytelnika w wielki zawieszeniu, a raczej z drobną ciekawością i zawieszonym w powietrzu pytaniem, co może wydarzyć się w drugim tomie i czy autorka postawi na emocje z pierwszych rozdziałów, czy na lukier z ostatnich. Powieść dla młodzieży okraszona problemami dorosłych, ciekawa, wciągająca, ale też słodka i niewinna.


Za możliwość przeczytania dziękuję:




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytelniku!

Zostaw po sobie, choć mały ślad w postaci komentarza. :)
Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie waszych blogów. :(
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...