MMA Fighter. Walka Vi Keeland → W sam raz na jeden raz.

Vi Keeland, Walka, MMA, Zawodnik MMA, MMA sztuka walki, walka MMA, ring MMA, książka o zawodnikach MMA, bokser, bokser i MMA, książka, erotyk, romans, Grey, Lepsze od Greja, Podobne do Greya, czerwona okładka, mężczyzna na okładce, NIco, NIko, Niestety historia została pozbawiona emocji, głębszych przemyśleń. Nie do końca mogłam się wczuć w postać głównej bohaterki, a i bohater nie należy do tych mężczyzn, o których się śni. Myślę, że w hierarchii książek Vi Keeland, wydanych w Polsce, ta wypada dość słabo. Gracz* miał w sobie emocje, a bohaterowie mieli charyzmę. Tutaj tego mi zabrakło.  Vi Keeland starała się zbudować postać Nika na pewnych problemach, starała się uargumentować jego zachowanie i pokazać go od bardziej emocjonującej strony. Jednak nie do końca jej się to udało. Oczywiście doceniam, starania, postacie miały potencjał, ale zostały potraktowane zbyt powierzchownie. Problemy bohaterów są wiarygodne, ale wypłukane z emocje. Mam wrażenie, że w tym przypadku Vi Keeland zupełnie nie potrafiła przelać na papier tego, co gdzieś tam kłębiło się w jej głowie. Miała plan na przeszłość bohaterów, na ich charaktery i blizny na duszy, jednak nie oddała tego w stu procentach.  Uwierało mnie również to, że autorka nie skupiała się na opisywaniu walk. Nie mogliśmy się wczuć w bitwy na ringu, nie mogliśmy poczuć swego rodzaju dreszczyku ekscytacji. Kibicować ulubieńcom, cieszyć się z ich zwycięstwa i smucić przegraną. Tego mi zabrakło, a tytuł i okładka sugerują opowieść o zawodniku MMA, tym razem zawodnik walk mieszanych był tylko z nazwy, niedane nam było zasmakować prawdziwej walki. Autorka wprawdzie starała się po części opisać to, co dzieje się w czasie walki, ale było to miałkie i bez wyrazu.



To moje drugie spotkanie z twórczością Vi Keeland. Poprzednim razem byłam usatysfakcjonowana książką. Lekka i przyjemna lektura idealnie trafiła w mój gust. A tym razem.

Eille młoda, ustatkowana pani prawnik, od dłuższego czasu jest w związku z Williamem — nudnym i przewidywalnym mężczyzną. Ich związek to pasmo powtórzeń, jeżeli kogoś rutyna może przygasić, to właśnie tak przygaszona jest Ellie. Jednak wszystko zmienia się, kiedy w jej biurze pojawia się Nico — nieznoszący sprzeciwu, przystojny zawodnik MMA. To, co wydarzy się później, jest już tylko i wyłącznie słodką tajemnicą Ellie I Nico!

Narracja w książce jest pierwszoosobowa, na przemian widzimy sytuacje z perspektywy Ellie i Nico. Jedna z moich ulubionych narracji pokazuje nam wydarzenia z różnych stron i sprawia, że możemy lepiej poznać bohaterów. Ellie to dziewczyna z jednej strony ułożona i grzeczna, z drugiej jednak pragnie jeszcze coś w swoim życiu przeżyć. Doświadczyć uniesień, żyć pełnią życia, a nie już tylko wegetować. Z pomocą rzecz jasna przychodzi Nico! Myślę, że już po samym opisie fabuły możemy się domyślić, jak zakończy się ta historia. Jednak jedna rzecz bardzo mi się spodobała. Kiedy zaczęłam czytać pierwsze rozdziały, byłam przekonana, a wręcz panicznie obawiałam się, że Vi Keeland pójdzie w kierunku trójkąta emocjonalnego. Na szczęście uniknęła tego schematu i sprytnie z niego wybrnęła.

Muszę wam powiedzieć, że książka jest do granic przewidywalna, schematyczna i prosta. Nieskomplikowana fabuła połączona z nieskomplikowanymi bohaterami sprawiła, że książka była dla mnie tylko miłym przerywnikiem między innymi, bardziej emocjonującymi historiami. Przeszła bez echa i już raczej do niej nie wrócę. Nie była zła, czytało się przyjemnie, miło spędziłam z nią wieczór, ale to nie jedna z tych książek, które świetnie sprawdzają się w roli „w sam raz na jeden raz”.


Vi Keeland, Walka, MMA, Zawodnik MMA, MMA sztuka walki, walka MMA, ring MMA, książka o zawodnikach MMA, bokser, bokser i MMA, książka, erotyk, romans, Grey, Lepsze od Greja, Podobne do Greya, czerwona okładka, mężczyzna na okładce, NIco, NIko, Niestety historia została pozbawiona emocji, głębszych przemyśleń. Nie do końca mogłam się wczuć w postać głównej bohaterki, a i bohater nie należy do tych mężczyzn, o których się śni. Myślę, że w hierarchii książek Vi Keeland, wydanych w Polsce, ta wypada dość słabo. Gracz* miał w sobie emocje, a bohaterowie mieli charyzmę. Tutaj tego mi zabrakło.  Vi Keeland starała się zbudować postać Nika na pewnych problemach, starała się uargumentować jego zachowanie i pokazać go od bardziej emocjonującej strony. Jednak nie do końca jej się to udało. Oczywiście doceniam, starania, postacie miały potencjał, ale zostały potraktowane zbyt powierzchownie. Problemy bohaterów są wiarygodne, ale wypłukane z emocje. Mam wrażenie, że w tym przypadku Vi Keeland zupełnie nie potrafiła przelać na papier tego, co gdzieś tam kłębiło się w jej głowie. Miała plan na przeszłość bohaterów, na ich charaktery i blizny na duszy, jednak nie oddała tego w stu procentach.  Uwierało mnie również to, że autorka nie skupiała się na opisywaniu walk. Nie mogliśmy się wczuć w bitwy na ringu, nie mogliśmy poczuć swego rodzaju dreszczyku ekscytacji. Kibicować ulubieńcom, cieszyć się z ich zwycięstwa i smucić przegraną. Tego mi zabrakło, a tytuł i okładka sugerują opowieść o zawodniku MMA, tym razem zawodnik walk mieszanych był tylko z nazwy, niedane nam było zasmakować prawdziwej walki. Autorka wprawdzie starała się po części opisać to, co dzieje się w czasie walki, ale było to miałkie i bez wyrazu.

Niestety historia została pozbawiona emocji, głębszych przemyśleń. Nie do końca mogłam się wczuć w postać głównej bohaterki, a i bohater nie należy do tych mężczyzn, o których się śni. Myślę, że w hierarchii książek Vi Keeland, wydanych w Polsce, ta wypada dość słabo. Gracz* miał w sobie emocje, a bohaterowie mieli charyzmę. Tutaj tego mi zabrakło.

Vi Keeland starała się zbudować postać Nika na pewnych problemach, starała się uargumentować jego zachowanie i pokazać go od bardziej emocjonującej strony. Jednak nie do końca jej się to udało. Oczywiście doceniam, starania, postacie miały potencjał, ale zostały potraktowane zbyt powierzchownie. Problemy bohaterów są wiarygodne, ale wypłukane z emocje. Mam wrażenie, że w tym przypadku Vi Keeland zupełnie nie potrafiła przelać na papier tego, co gdzieś tam kłębiło się w jej głowie. Miała plan na przeszłość bohaterów, na ich charaktery i blizny na duszy, jednak nie oddała tego w stu procentach.

Uwierało mnie również to, że autorka nie skupiała się na opisywaniu walk. Nie mogliśmy się wczuć w bitwy na ringu, nie mogliśmy poczuć swego rodzaju dreszczyku ekscytacji. Kibicować ulubieńcom, cieszyć się z ich zwycięstwa i smucić przegraną. Tego mi zabrakło, a tytuł i okładka sugerują opowieść o zawodniku MMA, tym razem zawodnik walk mieszanych był tylko z nazwy, niedane nam było zasmakować prawdziwej walki.
Autorka wprawdzie starała się po części opisać to, co dzieje się w czasie walki, ale było to miałkie i bez wyrazu.


Vi Keeland, Walka, MMA, Zawodnik MMA, MMA sztuka walki, walka MMA, ring MMA, książka o zawodnikach MMA, bokser, bokser i MMA, książka, erotyk, romans, Grey, Lepsze od Greja, Podobne do Greya, czerwona okładka, mężczyzna na okładce, NIco, NIko, Niestety historia została pozbawiona emocji, głębszych przemyśleń. Nie do końca mogłam się wczuć w postać głównej bohaterki, a i bohater nie należy do tych mężczyzn, o których się śni. Myślę, że w hierarchii książek Vi Keeland, wydanych w Polsce, ta wypada dość słabo. Gracz* miał w sobie emocje, a bohaterowie mieli charyzmę. Tutaj tego mi zabrakło.  Vi Keeland starała się zbudować postać Nika na pewnych problemach, starała się uargumentować jego zachowanie i pokazać go od bardziej emocjonującej strony. Jednak nie do końca jej się to udało. Oczywiście doceniam, starania, postacie miały potencjał, ale zostały potraktowane zbyt powierzchownie. Problemy bohaterów są wiarygodne, ale wypłukane z emocje. Mam wrażenie, że w tym przypadku Vi Keeland zupełnie nie potrafiła przelać na papier tego, co gdzieś tam kłębiło się w jej głowie. Miała plan na przeszłość bohaterów, na ich charaktery i blizny na duszy, jednak nie oddała tego w stu procentach.  Uwierało mnie również to, że autorka nie skupiała się na opisywaniu walk. Nie mogliśmy się wczuć w bitwy na ringu, nie mogliśmy poczuć swego rodzaju dreszczyku ekscytacji. Kibicować ulubieńcom, cieszyć się z ich zwycięstwa i smucić przegraną. Tego mi zabrakło, a tytuł i okładka sugerują opowieść o zawodniku MMA, tym razem zawodnik walk mieszanych był tylko z nazwy, niedane nam było zasmakować prawdziwej walki. Autorka wprawdzie starała się po części opisać to, co dzieje się w czasie walki, ale było to miałkie i bez wyrazu.


Walka to nie jest tragiczna książka, choć wiele jej minusów wymieniłam. To jedna z tych lektur, które są dobre na jeden wieczór. Zapewnią rozrywkę i w tym miejscu ich zalety się kończą. Warto przeczytać, jeżeli jest się wielbicielem romansów z nieskomplikowaną fabułą. Jednak książka nie wyróżnia się na tle innych lektur z bokserami i zawodnikami MMA w tle.

Za możliwość przeczytania dziękuję:



* moja recenzja Gracza → LINK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon