Wróciłam do młodzieńczych lat. „Pamiętnik nastolatki 2 1/2”





Wakacje to czas, na który czekają wszyscy niezależnie od wieku. Jednak to młodzież szkolna najbardziej wypatruje wakacji, to pełne dwa miesiące totalnego luzu. Brak nauki i przykrych szkolnych obowiązków sprawia, że umysły się oczyszczają, a serca są gotowe na… pierwszą prawdziwą miłość?

Natalia spędza wakacje nad morzem. Wszyscy mieli się świetnie bawić, taki był zamysł. Już pierwszego dnia poprzez niefortunne zdarzenia Natalia poznaje grupkę młodych ludzi spędzających wakacje na polu namiotowym. Wśród wielu rówieśników jest też Maksym, chłopak inteligentny, zdolny i oszałamiająco przystojny. Jednak już na początku wiadome jest, że między nimi nie może się nic wydarzyć, bo Natka kocha Jacka, który został na wakacje we Wrocławiu. Maksym i Natalia spędzają ze sobą coraz więcej czasu, a przyjaźń w nich w kwitnie. Tylko, czy można mówić o przyjaźni, kiedy mamy przed sobą dwoje nastolatków z buzującymi hormonami?

Kiedy zaczęłam czytać Pamiętnik nastolatki, zadałam sobie pytanie, czy aby nie jestem ponad dekadę za stara na tego typu książki? Postanowiłam jednak podejść do tej czytaninki na chłodno i jakoś ją przemęczyć. Już po kilku pierwszych rozdziałach wciągnęłam się w przygody Natalki i nie potrafiłam odłożyć książki, póki nie dotrwałam do ostatniej strony. Jak widać, z niektórych książek się nie wyrasta, a ta jest może i odrobinę naiwna, ale przy tym też bardzo subtelna i przyjemna.
Pamiętnik nastolatki, jak sam tytuł wskazuje, jest pamiętnikiem, książką w formie codziennych zapisów młodej dziewczyny. Czytelnik ma wrażenie, że ukradkiem czyta rozterki swojej młodszej siostry, czujemy się jak intruz w czyjejś rzeczywistości, jako że z natury jesteśmy ciekawscy, brniemy w to do samego końca. Lektura była płynnie napisana, akcja, jeżeli możemy o takiej mówić, jest dość stateczna, jednak ciągle dzieje się coś nowego i ciekawego. Momentami rozdziały są urozmaicone ciekawymi ilustracjami, a tekst przerywany licznymi wpisami na facebooku i wiadomościami wymienianymi między bohaterami.
We mnie, jako czytelniku nieco starszym, książka wzbudziła wiele wspomnień. Po zamknięciu ostatniej strony odpłynęłam we własnych myślach. Poczułam się nieco młodsza, a warto się odmładzać, prawda?





 


Autorka w cudowny sposób nakreśliła relacje głównych bohaterów. Podobała mi się nadwyraz dojrzała postawa Maksyma. Rodząca się przyjaźń między bohaterami jest czymś subtelnym, prawdziwym i takim świeżym, pierwszym. Może nieco w tym zauroczenia, mniej miłości, wszystko jest takie delikatne, ale też słodkie. Pierwsze wakacyjne przygody pamięta się przez całe życie, a Natalka i Maksym wiele ciekawych chwil razem spędzili. Wieczorami siadywali przy ogniskach, chłopcy grywali na gitarach, wszyscy śpiewali… aż żal, że dla innych już takie czasy odeszły w niepamięć. Jak widzicie książka, nie tylko wzbudziła we mnie wspomnienia, jakieś emocje, ale również zmusiła mnie do refleksji i wielokrotnie mnie rozczuliła.
Beata Andrzejczuk przekazała nam prostą i niewymagającą historię, przedstawiła rozterki nastolatków, które nam dorosłym wydają się błahe i nieistotne. Tak naprawdę powinniśmy, my rodzice, zrozumieć, że problemy naszych dzieci dla nich są naprawdę wielkie, nawet jeżeli my uważamy inaczej.
W ciekawy sposób został tutaj pokazana relacja głównej bohaterki z tatą. Nie od dziś wiadomo, że dziewczynką są tzw. córeczkami tatusia i tutaj zostało to udowodnione. Natalia z każdym problemem zwraca się do ojca, ten próbuje ją wspierać i wyjaśniać sens życia. Bardzo podobała mi się ta bliskość, taka naturalna i chwytająca za serce. Relacje Natalii z matką są z kolei chłodne. Kobieta wyznacza ścisłe granice i, mam wrażenie, że uważa, iż rodzic musi być przede wszystkim rodzicem, a nie przyjacielem.
Poza wszelkimi, bardziej bądź mniej, skomplikowanymi relacjami autorce udało się wpleść sporo dobrego i specyficznego humoru, który dodawał książce lekkości odbioru.

Beata Andrzejczuk pozwala czytelnikom wejść w umysł głównej bohaterki. Ja nie do końca potrafiłam się z nią zjednać, jednak granice wiekowe robią swoje, ale jako rodzica książka wiele mnie nauczyła. Pokazała, że warto dzieciom dać swoje zaufanie i pozwolić im traktować się jak przyjaciół. Z pewnością szacunek dla rodzica jest ważny, ale łatwiej go okazać, kiedy jest się w luźnych relacjach niż w sztywnych wyznaczających granice.





Pamiętnik nastolatki 2 1/2, wakacje Natki, Natalia, książka dla dzieci i młodzieży, książka na lato, książka o wakacjach, wakacje, morze Bałtyk, książka, nastolatka, jak zrozumieć nastolatkę, nastolatka to też człowiek, muszle, plaża, zew natury, pierwsza miłość, przyjaźń.


Pamiętnik nastolatki to książka, którą przeczytacie przy jednej filiżance herbaty. Lekka, aczkolwiek wciągająca. We mnie wzbudziła wiele wspomnień i wiem, że kiedyś tę książkę polecę moim córkom. Teraz twierdzę, że ta część jest odpowiednia dla młodzieży w okolicach trzynastych urodzin, myślę, że takim młodym ludziom będzie łatwo zjednać się z problemami bohaterki i zrozumieć jej rozterki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon