„Śpiący giganci” - czyli to, co mnie rozczarowało.





Do tej książki przyciągało mnie wszystko. Opis, okładka, porównania do innych dobrych lektur. Jednak jak to zwykle bywa. Odrobinę się przeliczyłam.

Rose jako mała dziewczynka szalenie cieszy się z prezentu urodzinowego. Różowego słodkiego rowerka. Impreza urodzinowa trwa długo, więc rodzice nie pozwalają już dziecku skorzystać z otrzymanego prezentu. Ta jednak wymyka się, aby przetestować rowerek. Nieopodal domu wpada w wielką, wręcz ogromną, metalową dłoń. Strażakom udaje się wyciągnąć dziewczynkę. Skąd wzięła się owa dłoń? Jakie skutki owo wydarzenie będzie miało na dziecięcą przyszłość? Jak dziś wygląda życie Rosy?

Fabuła książki zasługuje na wielki plus. Jest z pewnością owiana pewną dozą świeżość, jednak już wykonanie pozostawia sporo do rządzenia. Postaram się jednak opowiedzieć wszystko po kolei.
Zasiadając do lektury była bardzo entuzjastycznie nastawiona, pierwsze rozdziały wchłaniały mnie w fabułę niczym gąbka wodę. Jednak im dalej tym mój entuzjazm opadał, a fabuła zaczęła nużyć, zamiast wciągać głębiej. Mniej więcej w połowie książki musiałam ją odłożyć i zwyczajnie odpocząć sobie od specyficznego stylu autora.

Sylvain Neuvel postanowił przekazać nam tę historię za pomocą wywiadów, raportów i sprawozdań. Na początku uważałam to za ciekawy i oryginalny pomysł, nadal tak myślę, uważam, że dla wielu czytelników będzie to jakiś plus. Ja jednak nie do końca potrafiłam zjednać się z bohaterami, jednak w książkach szukam specyficznej nici emocjonalnej, która połączy mnie z bohaterem, tutaj tego nie zaznałam. Czułam się raczej jak osoba, która znalazła się wśród dokumentów NASA i nie do końca potrafi się w nich zorientować. Zabrakło mi myśli, emocji, uczuć bohaterów dostałam tylko suche fakty, które nie do końca do mnie przemówiły.

Mimo że męczyłam tę książkę strasznie, kiedy już zamknęłam ostatnią stronę i odetchnęłam z ulgą, uświadomiłam sobie, że trzeba mieć ogromną wyobraźnię, żeby stworzyć coś tak niewiarygodnego. Autor serwuje nam wymyślone informacje, jakby był ich w stu procentach pewny, sprawia, że momentami zaczynamy się zastanawiać, czy to na pewno opowieść fabularna, czy raczej fakty poparte dowodami. Fikcja zlewa się z rzeczywistością, sprawiając, że jako czytelnik byłam na krawędzi uwierzenia w ten wyimaginowany świat.





Śpiący Giganci to książka, która nie spodoba się osobom szukającym w powieści emocji, jedności z bohaterem i spektakularnej akcji. Tutaj przedstawione raporty i sprawozdania skutecznie spowalniają akcję, co dla niektórych może okazać się plusem. Lektura dla fanów fantastyki, choć forma jej podania nie zadowoli każdego. Będziecie musieli sami zdecydować, czy chcecie ją przeczytać, czy nie. Dla mnie była dobra pod względem fabularnym, ale już przedstawienie jej w takiej formie, w jakiej została przedstawiona, nie trafia w mój gust.


Za możliwość przeczytania dziękuję:




Zobaczcie inne książki z kategorii Fantastyka w księgarni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon