Dziś się zawiodłam. „Fatalna lista”.

 
 
Jak cię widza tak cię piszą mówi jedno ze starszych przysłów. Ja jednak wolę powiedzenie Nie szata zdobi człowieka. Przecież to, co najpiękniejsze mamy właśnie w swoim wnętrzu.

W Mount Washington High co rok tradycyjnie przed jesiennym balem pojawia się lista najładniejszych i najbrzydszych dziewczyn z każdego rocznika. Nie wiadomo kto ową listę tworzy i jakimi kryteriami kieruje się przy wyborze pięknych i brzydkich. W tym roku kolejnych osiem dziewczyn znalazło się na liście, jak to wpłynęło na ich życie? Co się zmieniło? No i czy wygląd naprawdę jest dla wszystkich najważniejszy?

Zupełnie nie wiem co myśleć o tej książce. Autorka wprowadza czytelnika w świat Mount Washington High, przedstawia uczniów, realia szkoły i percepcję młodych ludzi. Wszystko w tym świecie krąży wokół listy pięknych i brzydkich. Dziewczyny dążą, aby pojawić się na liście jako najładniejsze, a raczej robią wszystko, aby nie figurować tam jako ktoś najbrzydszy.

Siobhan Vivian w swojej książce umieściła aż osiem głównych postaci i wiele pobocznych. Na początku czułam się jak nowy uczeń w szkole, wszyscy się znają, a ja jestem niczym intruz usiłujący wedrzeć się w ich szeregi. Szybko jednak odnalazłam swoje ulubione bohaterki i cieszyłam się na każdy rozdział pisany z ich perspektywy. Fatalna lista została podzielona na rozdziały i małe podrozdziały. Każdy duży rozdział jest dniem tygodnia, poprzedzającym sobotni jesienny bal. Małe podrozdziały opowiedziane są z perspektywy wszystkich bohaterek. Autorka ujawnia nam myśli postaci, pozwala nam jednych lubić drugich nienawidzić. Wielu bohaterów, więc nie mogło wyjść z tego nic dobrego. Każda z dziewczyn została pokazana dość powierzchownie. Autorka ma dar, potrafiła mnie zaintrygować historiami poszczególnych postaci, ale nie potrafiła rozwinąć wątków, które umierały już gdzieś w zalążku. Odkryłam, że moją sympatię zyskały raczej bohaterki (konkretnie dwie) z brzydkiej grupy. Polubiłam wątek z Danielle, jej rozterki do mnie przemawiały i uważam, że to jej wątek został poprowadzony najlepiej, budził najwięcej emocji i nic w nim nie było urwane. Drugą bohaterką jest charyzmatyczna Sara, która zasłużyła na moje uznanie. W tej bohaterce zachodzą drobne zmiany, ale nie są one radykalne i wręcz naciągane, a raczej naturalne. Sara to druga nietuzinkowa i dobra postać. Jednak bilans dobrych postaci wychodzi ujemnie. Na osiem głównych bohaterek, tylko dwie zyskały moją sympatię, to trochę mało...
 
Akcja w tej lekturze niemal nie istnieje. Wszystko dzieje się od poniedziałku do soboty. Dni są strasznie długie, bohaterki ciągle rozmawiają o balu, strojach na imprezę i liście. Było to strasznie mozolne i płytkie. Może autorka właśnie takimi prostymi zabiegami chciała podkreślić płytkość bohaterów, chciała udowodnić, że jeżeli ciągle kręcimy się wkoło rzeczy powierzchownych, sami stajemy się płytcy i powierzchowni? Pewnie taki był jej zamysł, ale wyszło jej to z marnym skutkiem. Jeżeli miałabym podsumować pomysł na fabułę i morał z niej płynący, to byłabym naprawdę zachwycona, jednak podanie tego wszystkiego pozostawia wiele do życzenia. Lubię książki, które pokazują, że w życiu nie jest ważny wygląd, status społeczny, ale dobro i radość kryjąca się w naszym wnętrzu. Tutaj autorka chciała nam właśnie to przekazać... ale nie wyszło jej to najlepiej.

W Fatalnej liście podobały mi się tylko dwie bohaterki i ostatnie zdanie w zakończeniu. To właśnie ostatnie słowa Siobhan Vivian, winszujące całą powieść, dają najwięcej do myślenia. Jedno krótkie zdanie udowadnia, jak zgubni bywamy, pokazuje, że nie warto szufladkować ludzi tylko przez ich styl, czy pochodzenie. A przede wszystkim pokazuje, że choć piękni z wierzchu możemy być puści w środku.
 
 

Fatalna lista to książka, która miała gorsze i lepsze momenty. Lubię ją za przesłanie i za ostatnie zdanie w zakończeniu. Momentami mnie nudziła, innym razem wciągała. Autorka poruszyła wiele tematów, chciała pisać o anoreksji, usiłowała skupić się na uzależnieniu rodzica od dziecka, chciała... bo niestety te ważne tematy zostały tylko liźnięte. Wiele wątków było urwanych, nieskończonych, brakowało tej przysłowiowej kropki nad i.

Za możliwość preczytania dziękuję:

http://pantomasz.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon