Czy egzemplarz recenzencki można sprzedać, wymienić, oddać?



Jak bumerang powraca temat sprzedaży, wymiany egzemplarzy recenzenckich. Ja nie będę się rozpisywać na temat sprzedaży takiego egzemplarza, oznakowanego, bądź też nie. Bardzo dużo i bardzo konkretnie na ten temat napisała Diana z bloga Recenzje z pazurem. Podsyłam wam jej tekst, abyście mogli się zorientować, jak sprawa wygląda. Link do tekstu → Klik.

Dziś jednak chciałabym się skupić na wymianie, pożyczaniu i oddawaniu innym takich egzemplarzy. W tej sprawie napisałam do kilku wydawnictw, z którymi współpracuje i odpowiedzi okazały się niemal jednakowe.

Czy egzemplarz recenzencki PRZED OSTATECZNĄ KOREKTĄ, można oddawać znajomym za darmo/wymienić/pożyczyć?

Okazuje się, że wydawnictwa mają z tym problem. Oczywiście nikt nie będzie was gonił i wsadzał do więzienia za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego, ale wiele wydawnictw zastrzega sobie, że takiego egzemplarza nie powinno się puszczać w świat, poza recenzentów. Dlaczego? Większość wydawnictw argumentuje prosto. W książkach przed korektą jest wiele błędów stylistycznych, literówek i innych. Wydawca, nie chce, aby taka książka trafiła w niepowołane ręce, ponieważ potem ktoś postronny (nie recenzent) może krytykować na forum wydawnictwo za błędy, jakie nie zostały poprawione. Okazuje się, że wydawcy mieli takie sytuacje, więc nie dziwię się, że podchodzą do tego sceptycznie.
Egzemplarze przed ostateczną korektą są TYLKO dla recenzentów, jest to dla nas wyróżnienie, które nie spotyka każdego czytelnika. Przecież jeżeli wydawnictwo daje nam książkę w formie e-booka przed korektą, to nie lecimy i nie udostępniamy go na chomiku i nie wysyłamy każdemu znajomemu. Prawda? Więc dlaczego mielibyśmy dzielić się z kimś książką, która jest niepełna, niedopracowana i najczęściej jest w gorszej oprawie niż egzemplarze finalne? Ponadto dowiedziałam się, ze większość wydawnictw po premierze wysyła egzemplarz finalny, tylko trzeba się przypomnieć. Wyjątkiem jest (Z tych którymi ja współpracuje) Wydawnictwo Kobiece, które wysyła zawsze egzemplarze znaczone, ale tutaj załoga tego wydawnictwa, nie ma nic przeciwko dzieleniu się (pożyczaniu, oddawaniu, wymianie) egzemplarzami recenzenckimi. 


Co w momencie, kiedy posiadam egzemplarz recenzencki i książka nie przypadnie mi do gustu. Nie mam wyjścia awaryjnego? Nie mogę zorganizować z nią konkursu?
Wyjście awaryjne jest zawsze, z każdej sytuacji. Często, kiedy mam egzemplarz finalny książki, a ta nie wbija się w mój gust, męczy mnie i nudzi, decyduje się na zorganizowanie z nią konkursu. Oczywiście uprzednio ustalam ten fakt z wydawcą. W przypadku egzemplarzy przed ostateczną korektą nie ma takiej możliwości, bo nie mogę ich puścić w świat (wyjątkiem są egzemplarze po korekcie, ale z pieczątką „Egzemplarz bezpłatny” itp., ale o tym za moment). Jednak jak mówiłam, nie ma sytuacji bez wyjścia. Dostaliśmy książkę od wydawcy, kopnął nas ten zaszczyt możliwości przeczytania przed premierą, jesteśmy cali w skowronkach. Siadamy do lektury i już po kilku stronach/rozdziałach wiemy, że nie damy rady tego zmęczyć. Co wtedy? Męczyć się i pisać recenzję, która zmęczy nas jeszcze bardziej? Po co się męczyć? Czytanie ma być przyjemnością, a nie męczarnią. Na konkurs nie możecie się zdecydować, bo egzemplarz przed korektą. Wyjście jest jedno! Znaleźć blogera, który będzie w stanie przeczytać książkę i napisać recenzji. Oczywiście takie zamiany uzgadniamy z wydawnictwami, ale w większości nie mają oni z tym problemu. Jeżeli macie jakieś wątpliwości piszcie do wydawnictwa! Ja wiem, że to wydaje się odrobinę z kosmosu, ale tam naprawdę po drugiej stronie są ludzie, którzy potrafią zrozumieć sytuację i wolą, kiedy bloger jest kreatywny i szuka wyjścia z opresji, niż pisze recenzje bez ładu i składu, bo nie dał rady zmęczyć książki. 

A co z egzemplarzami finalnymi z pieczątką „Egzemplarz bezpłatny”? Można sprzedać, wymienić, oddać?
Sprzedać nie, żadne wydawnictwo nie potwierdziło, że można takie egzemplarze sprzedawać. Jednak żadne z wydawnictw (udostępniające egzemplarze z pieczątką) nie mają nic przeciwko oddawaniu takich książek znajomym, rodzinie. Zazwyczaj egzemplarze stemplowane to, finalne książki, po korekcie i z rynkową okładką. Jej wartość przekreśla tylko stempel. Możemy taką książką się wymienić (najlepiej za egzemplarz posiadający taką samą pieczęć, czyli między blogerami), nie ma z tym problemu. Jednak jeżeli chodzi o wymianę książki z pieczęcią, na normalną (nieoznakowaną książkę) już nie jest tak łatwo, po pierwsze książka ze stemplem jest mniej warta niż finalna, a my MUSIMY poinformować zainteresowaną osobą, że egzemplarz jest znaczony. Osoba, z którą się wymieniamy, traci na tym, tym bardziej że niektóre wydawnictwa przesadzają ze stemplowaniem książek. O stemplach w książkach ciekawy post napisała Paula, tam was odsyłam → Klik.

Czy egzemplarz finalny można sprzedać, wymienić, oddać?

Okazuje się, że wydawcy nie chcą, aby sprzedawać takie książki. Jeżeli chce się pozbyć takiego egzemplarza, można zorganizować z nią konkurs, można ją oddać do biblioteki, czy wymienić na grupie sprzedażowej. Oczywiście za sprzedaż takiego egzemplarza nikt was nie wsadzi do więzienia i nie będzie ścigał listem gończym, ale skoro wydawca zaznaczył, że nie chce, aby takie egzemplarze (mimo że finalne) były sprzedawane, to my musimy się z tej umowy wywiązać. Jeżeli wydawca nic nie mówi na ten temat, można go podpytać. Kiedy ja robiłam research, do tego posta, wszystkie pytane wydawnictwa zgodnie odpowiedziały, że nie chcą, aby finalne egzemplarze były sprzedawane. Nie mają nic przeciwko wymianie za inną książkę, czy oddanie takich egzemplarzy znajomym.
Oczywiście kończąc współpracę, egzemplarze finalne książek możemy sprzedać. Jednak póki chcemy utrzymać współpracę, musimy się trzymać reguł wyznaczonych przez wydawnictwo.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon