O nowej książce Alka Rogozińskiego i o błędach systematycznie popełnianych przez autora. „Do trzech razy śmierć”.





Alek Rogoziński — autor, który kupił mnie swoją poprzednią książką Jak Cię zabić kochanie. Pisarz, który zachwycił mnie swoim unikalnym i specyficznym poczuciem humoru. Dziś zmierzam się z jego drugą książką, czy podzielam swoje poprzednie zdanie?

Do trzech razy śmierć
to pierwszy tom serii z Różą Krull.
Róża Krull zostaje zaproszona do dworku pod Krakowem na autorski spęd. Nie przepada za takimi wydarzeniami, w dodatku w ostatnim czasie kiepsko idzie jej pisanie nowej powieści. Po namowach swojego agenta-managera-przyjaciela Pawła godzi się na wyjazd. Dworek okazuje się uroczym i klimatycznym miejscem, wśród nielubianych autorów znajdują się również przyjaciele. Wszystko wskazuje na to, że będzie to udane spotkanie. Jednak już pierwszego dnia zostaje zamordowana jedna z pisarek. Żeby sprawa pokomplikowała się bardziej... ktoś morduje według schematu zapisanego w książce Róży! Co jeszcze wydarzy się w dworku? Kto dokonuje makabrycznych czynów? Jak wygląda autorski świat od podszewki? I najważniejsze co w tym całym zamieszaniu robią nasze koleżanki blogerki?!

Na wstępie muszę powiedzieć, że bardzo podobało mi się, iż autor umieścił w swojej książce kilka (gwoli ścisłości trzy) blogerki. A jakie? No tego chyba wam nie powiem, będziecie musieli przekonać się sami!

Kiedyś powiedzieli mi, żeby nie zaczynać z autorem, bo jeszcze umieści cię w książce i zabije. Boję się teraz pisać o książce Alka, bo nie chcę zginąć w jego kolejnej książce, nawet jeżeli to będzie fikcyjna śmierć. Już pokazał, że świetnie wychodzi mu mieszanie fikcji z prawdziwymi postaciami, co będzie następne?
Przechodząc jednak do rzeczy, a w zasadzie do książki...

Jak wiadomo albo i nie, Do trzech razy śmierć to komedia kryminalna, dlatego też śmiechu było co niemiara. Rewelacyjnym pomysłem było przedstawienie nam czytelnikom pisarskiego świata, choć historia, rzecz jasna wymyślona, to jednak momentami przypominała mi o niektórych przepychankach słownych (bo o morderstwach nic jeszcze nie wiem), jakie mają miejsce w literackim świecie. Momentami teksty bohaterów były realne do tego stopnia, że nie widziałam, czy śmiać się, czy płakać, dlatego na wszelki wypadem dla równowagi śmiałam się przez łzy i płakałam ze śmiechu.

Zrozumiałam też ostatni podstęp autora, który wzburzył nieco środowisko autorskie. Po przeczytaniu Do trzech razy śmierć rozumiem już jego pobudki i wiem, że nie było w tym złych intencji, a czysta ludzka ciekawość, jestem ciekawa, czy autor udowodnił tym właśnie to, co chciał udowodnić.

Wróćmy jednak do zagadki, jakby nie było kryminalnej, wszak trup jest bynajmniej nie jeden, a jak jest trup, to musi być policjant — komisarz do tego przystojny, bo jakżeżby inaczej! Jednak co po rezolutnym komisarzu, kiedy Róża zamierza prowadzić prywatne śledztwo? Autor ciągle rzucał bohaterom kłody, deski i inne przedmioty, pod nogi. Dbał o to, aby zwieść nie tylko bohaterów, ale przede wszystkim zwodzi nas czytelników. Do końca kołatała się we mnie myśl, Kto morduje?! I do końca nie wymyśliłam mordercy, choć miałam kilka typów... zupełnie różnych od faktycznego mordercy. No i do tego moja ulubiona Róża — ta kobieta jest szalona, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa, tak charyzmatycznej bohaterki nie było już dawno, jest swoistą wisienką na torcie tej książki. W połączeniu z żarłoczną Miłką, rezolutnym Pawełkiem i zagubionym Kubą tworzą idealną grupę do walki z przestępczością... tylko jak wyjdzie im to śledztwo? Dokąd ich doprowadzi i czy nikt nie straci przez nich życia?

Pochwaliłam, bo było za co chwalić, dawno się tak dobrze nie bawiłam. Jednak muszę też dodać szczyptę goryczy. Nie podoba mi się to, że autor powiela błędy z poprzedniej książki, mimo sugestii mojej i nie tylko mojej, wiem, że inni czytelnicy również się skarżyli na ten fakt. O czym mowa? Rzecz jasna o objętości książek! Lekkość pióra Alka Rogozińskiego w połączeniu ze wciągającą historią sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie, Do trzech razy śmierć przeczytała w takim tempie, że nawet nie zdążyła mi wystygnąć herbata. Jest to karygodne! Nie może tak być, żądam grubszych książek, więcej śmiechów i więcej lekkiego pióra Alka Rogozińskiego. ***



 
Do trzech razy śmierć to idealnie wyważona książka. Jest zbilansowana i dostarcza nam właściwą ilość humoru potrzebną do życia. Wiadomo przecież, że śmiech to zdrowie, a o zdrowie trzeba dbać! Alek Rogoziński podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko, wierzę jednak, że następną książką uda mu się tę poprzeczkę przeskoczyć! Czekam z niecierpliwością na dalsze przygody Róży, a was zachęcam do sięgnięcia po książki księcia, króla, a może nawet krulla komedii kryminalnej! Polecam.


Za możliwośc przeczytania dziękuję:


*** jest to wada z przymrużeniem oka, nie odpowiadam, za to, jeżeli ktoś potraktuje ją zbyt serio

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon