O nowej książce Agaty Przybyłek. Czy dobra passa autorki trwa? „Kobiety wzdychają częściej”.


Po raz kolejny spotykam się z piórem Agaty Przybyłek, do tej pory było dobrze. Czy dobra passa będzie trwała nadal, czy właśnie się skończyła?

Po przygodach z pierwszej części Zuzanna dochodzi do siebie. Można by rzec, że teraz już wszystko powinno się poukładać jak puzzle. Jednak ani życie, a już z pewnością życie Zuzy nie jest proste do ułożenia. Na głowie ma AŻ trzech mężczyzn, z mężem włącznie. Ten ostatni, wydawać by się mogło, że najważniejszy, wszak ślubny i jedyny... Co tym razem się wydarzy? Kto straci życie, godność, wolność? No i skąd wzięli się filmowcy i rozchwiany emocjonalnie reżyser? O co w tym wszystkim chodzi? Czy Zuza poskłada swoje małżeństwo do kupy i wyzbędzie się demonów, a raczej jednego demona Tadeusza, z przeszłości?

Kobiety wzdychają częściej
to drugi tom cyklu Takie rzeczy tylko z mężem. Jest to szósta w dorobku autorki. Można rzec, że pióro Agaty Przybyłek dojrzewa na moich oczach, od niewinnego prześmiewczego debiutu, poprzez emocjonalne rozterki do małżeńskich problemów. Tym razem autora na warsztat wzięła problematykę małżeństwa, wszystkie jego zalety wady, wzloty i upadki. Muszę przyznać, że jak na osobę niezamężną (?) wyszło jej to naprawdę bardzo dobrze i wiarygodnie. W każdym małżeństwie przychodzą gorsze chwile, płomienne pożądanie się wypala, romantyzm ulatuje, a w miejsce miłości wpycha się okrutna rutyna i wcale nie lepsze przyzwyczajenie. Można uznać, że to odrobinę stereotypowe potraktowanie małżeństwa, ale jednak ziarno prawdy w tym schemacie jest. O miłość, żonę (jak i o męża) należy dbać, wiadomo, że bez należytej uwagi usychamy i stajemy się zobojętniali. W tym przypadku takie zaniedbanie ukazała Agata Przybyłek. Związek Ludwika i Zuzki ma już za sobą ulotne chwile młodości i szaleństwa, teraz pora na podsycanie ogniska domowego. Nie sposób się dziwić, że Zuza się frustruje, kiedy to na jej głowie, barkach, ramionach czy nawet rękach spoczywa cały dom, dwóch zakochanych w niej mężczyzn, pięciolatek z całym swoim dziecięcym urokiem i wiecznie umierająca mamusia.

Jest kilka rzeczy, które sprawiają, że lubię książki Agaty Przybyłek, chyba jedną z najważniejszych jest kreacja postaci. Może i z Zuzką nie polubiłyśmy się od pierwszego tomu, może i było między nami źle, ale jednak w kilku kwestiach jestem w stanie ją zrozumieć, jednak nie w tym rzecz. Postacie kreowane przez autorkę są iście realistyczne, mam wrażenie, że czytam o prawdziwych ludziach i ich małych i dużych problemach. Wady i zalety wpasowane do każdego indywidualnie ponadto mniejsze i większe odchylenia od normy, każą mi sądzić, że autorka czerpie szkielety dla swoich bohaterów gdzieś ze swojego otoczenia. Może to wszystko jest spowodowane studiowaniem przez autorkę psychologii, może dzięki temu potrafi tak prawdziwie oddać ludzkie emocje i zbudować sferę psychologiczną swoich postaci. Nie ważne co pomaga autorce w kreowaniu bohaterów, ważne, że rezultat jest rewelacyjny.

Agata Przybyłek, jak nikt inny potrafi poruszyć trudne tematy w sposób lekki, przyjemni i niewymuszony. Mówi o problemach codzienności, o trudach życia i zmaganiach się z problemami. Wszystko to ubiera w unikalny i specyficzny humor. Nie wiem jednak dlaczego, ale w serii o Zuzanie jest dla mnie zbyt mało tego humoru, w serii o Sosenkach było tak wiele absurdalnych sytuacji, że momentami płakałam ze śmiechu, tutaj nie płaczę ze śmiechu, choć jest kilka momentów, które odrobinę mnie rozśmieszyły. Czy ujmuję książce punkt za mniejszą ilość humoru? Oczywiście, że nie. Nie mogłabym tego zrobić, bo Kobiety wzdychają częściej, przekonały mnie do siebie czymś innym — charyzmą postaci, dojrzałością i wielowymiarowością wątków.

Kobiety wzdychają częściej, Takie rzeczy tylko z mężem, Agata przybyłak, Agata przybyłak autorka, problemy małżeńskie, mąż mnie zaniedbuje, jak nie uledz rutynie w związku, była miłość, przywiązanie w związku, jak radzić sobie z rutyną, cytaty z ksiązki, okładka ksiażki, czwarta strona, ksiazka obyczajowa, polska literatura, literatura współczesna,

Kobiety wzdychają częściej idealnie, pokazują, że Agata Przybyłek z każdą kolejną książką udowadnia, że potrafi pisać i, że robi to naprawdę dobrze. W każdej kolejnej książce autorki można wyczuć, jak zmienia się jej warsztat. Widać, że Agata Przybyłek nie spoczęła na laurach i naprawdę przykłada się do tego, co robi. Myślę, że dobra passa autorki trwa, a Kobiety wzdychają częściej to idealne odzwierciedlenie moich słów.
Za możliwość przeczytania dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon