Spojrzyjmy na świat oczami mężczyzny. „Hudson” Laurelin Paige.






Jest tylko kilka książek, w których opis historii z perspektywy mężczyzny był potrzebny, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i ukazać wiele spraw w innym świetle. Jednak większość takich książek to wymysły autorek, aby zadowolić swoje czytelniczki. Czy przedstawienie serii Uwikłani z perspektywy Hudsona było potrzebne?

Nie wiem, co mogłabym powiedzieć o fabule, kto czytał Uwikłanych, ten wie, co w trawie piszczy, więc wszelkie skróty będą niepotrzebne, a jak ktoś nie czytał, to wiele o fabule mówiłam już TUTAJ i TUTAJ, a nawet TUTAJ. :)


Hudson to jeden z moich ulubionych bohaterów książkowych. Jest charyzmatyczny, wykreowany na wiarygodnych fundamentach, zagubiony i zniszczony przez życie. Mimo wszelkich zalet głównego bohatera kontynuacja pisana z jego perspektywy wzbudziła we mnie ambiwalentne uczucia. Czytało mi się miło przyjemnie, w końcu to Paige, a jej styl częściowo mi odpowiada. Pierwsze rozdziały czytałam z wielkim zainteresowaniem z ogromnym zapałem śledziłam losy Hudsona przed poznaniem Alayny, jego manipulacje i skomplikowane relacje z Cellią, relacje rodzinne i bolesne chwile spowodowane chorobą alkoholową matki. To wszystko wzbudzało we mnie emocje, powodowało, że czytałam te rozdziały z zaciekawieniem. Niestety rozdziały pisane już po spotkaniu i poznaniu Alayny są dla mnie odrobinę sztuczne. Nie do końca mogłam wbić się tam w tok rozumowania Hudsona, nie do końca akceptowałam zachowanie Celli i samego głównego bohatera, ponadto w tych rozdziałach zabrakło mi zaskoczenia, głębszych myśli Hudsona, wszystko było odrobinę wymuszone i nie do końca mnie przekonało.



Czuję w ustach gorzki posmak. To poczucie winy. Jest wiele emocji, które są mi znane. Ale poczucie winy znam, aż za dobrze.



Niemniej książka może się podobać, nie jest tragiczna, wręcz przeciwnie, momentami intryguje, szczególnie w rozdziałach przed poznaniem się głównych bohaterów. To właśnie te rozdziały sprawiły, że poznałam Hudsona z innej strony, mogłam się nim na nowo zauroczyć i przekonać, że w głębi duszy ten mężczyzna to zagubiony chłopak, potrzebujący odrobinę miłości i czułości. Jego maska obojętności zakładana każdego dnia, skutecznie ukrywała jego wewnętrzne rozterki, tutaj te problemy zostały uwydatnione. Książka ma kilka minusików, ale w ogólnym rozrachunku wypada nieźle. Nie mogę was do niej zniechęcać, mogę tylko powiedzieć, że dla fanów serii to nie lada gratka.

Lepsze od Graya, Książka podobna fo Graya, Gudson, Laurelin Paige, Uwikłani, Ksiązka, erotyk, DObry erotyk, kto czyta erotyki, literatura kobieca, kocham czytać, co czyta,


Świat Hudsona przed i po poznaniu Alayny mocno ze sobą kontrastuje, widzimy jak na przestrzeni lat, zmieniła się percepcja bohatera i jego podejście do tego, co robił. Mam wrażenie, że wszystkie zachowania tego mężczyzny miały swoje podłoże dużo głębiej niż wydawało nam się to przez całą trylogię Uwikłanych. Nie jest to kontynuacja, bez której nie możemy zakończyć serii, ale to miłe dopełnienie niektórych wątków.



Za możliwość przeczytania dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger