Najpierw był chaos, a potem było tylko gorzej, czyli "Bejbi".






Okładka książki przywodzi na myśl jakąś sielską obyczajową komedię. Opis jednak mówi nam oś innego. Skuszona notatką od wydawcy i kilkoma opiniami zdecydowałam się przeczytać książkę Bejbi... czy to lektura godna mojego czasu?

Ta książka miała mnie zmusić do refleksji, opowiadać o poszukiwaniach samego siebie, a nawet zahaczać o tematy wojenne... i w sumie to wszystko jest, ale przedstawione w taki sposób, że ręce opadają. Zacznę jednak od początku. Na okładce znajdziemy informacje, że autor zabierze nas w świat erotycznych fascynacji, literackich dygresji, pseudohistorycznych dywagacji i filozoficzno-metafizycznych dociekań. 
Zacznijmy od erotyzmu, w końcu to od niego zaczyna się teks polecający książkę. Dla mnie w tej książce nie było żadnego erotyzmu. Bohater to mężczyzna, który umawia się z młodszymi kobietami, dużo młodszymi, które nazywa Bejbi, nie chce znać ich imion, ich nazwisk, nawet konkretnego miejsca pracy interesują go jedynie wyznaczone cele. Bejbi to dość miłe określenie partnerki seksualnej, z pewnością lepsze niż Pan i jego Suka... i w sumie to jedna z niewielu zalet. Kolejnym plusem jest momentami język autora. Dlaczego momentami? Miałam wrażenie, że niektóre dialogi i wywody, były pisane przez mężczyznę, który chce nam czytelnikom, coś ważnego przekazać, innym razem z kolei były wtrącenia pozbawione jakiegokolwiek sensu i dobrego smaku. Ta książka również wyłamuje się ze wszelkich schematów, trudno mi ją przypisać do konkretnej kategorii. Jest plątaniną rozmaitych gatunków.





[…] Małgorzata pierdnęła i zaczęła się głośno śmiać. Nie mogłem się gniewać na nią, cokolwiek by uczyniła. Czuła, że może zrobić ze mną co zechce.[...]


Książka zaczyna się tym, że główny bohater, który jest zarazem narratorem, pragnie nam opowiedzieć o nowo poznanej Bejbi. Na początku zwraca się bezpośrednio do czytelnika, potem już tego nie robi, potem jednak znowu mamy zwroty bezpośrednio do nas. Jednak to nie jedyny chaos wprowadzony w fabułę, autor również wplata w swoją opowieść jakieś nic nieznaczące fragmenty z życia jego dziadka, który służył ku chwale Trzeciej Rzeszy, przyznam, że to intrygujące fragmenty, niestety niewnoszące do fabuły nic prócz zamętu. Dostajemy też jeszcze historię Antona, który jest, właściwie nie wiadomo kim i nie wiadomo skąd i po co się wziął w fabule, choć nie, wiadomo, co robił... Anton Alfut zawracał kijem księżyc w Witowie.




Jestem, gdzie jestem, i tym, kim jestem. I ciągle samotnie szukam wyjaśnienia, dlaczego jest, jak jest.






Książka ta miała w sobie potencjał, można było go wykorzystać, niestety się to nie udało. Autor miał dobry plan, jednak jego realizacja spaliła na panewce. Ja naprawdę rozumiem każdą formę przekazu swoich głębszych myśli, jednak tutaj coś poszło nie tak. Kiedy już miałam wrażenie, że książka uratuje się w moich oczach, że jednak jest dla niej ziarno nadziei, że jeszcze może być dobrze i moje zdanie o niej zmieni się choć odrobinę, wtedy autor wyskakiwał ze zdaniami, że właściwie to wszystko ma w tylnej części ciała, a jego Bejbi właśnie w tym momencie załatwia swoje potrzeby fizjologiczne na sedesie marki Duravit.

Nie podobał mi się też, że ważne i intrygujące wywody, które były znaczące dla całego wydźwięku, zostawały przerywane przez narratora gadką o tym, co właśnie spiker mówi w radio, najczęściej słowa spikera nie miały nic wspólnego z sensem fabuły.

Bejbi, Hary Rosa, Beznadziejna książka, Novea res, Sukienka w grochy, sielska okładka, Hary, Rosa, Różowa, Sukienka, białe, grochy
 
Zwykle pisząc recenzję książki, która mnie zadowoliła, staram się dobrać odpowiednie grono odbiorców, którym książka może przypaść do gustu. Jednak tym razem nie potrafię tego zrobić. Czytelniku, jeżeli nie przeszkadzają Ci wady, jakie wymieniłam, śmiało bierz się za lekturę. Może dla ciebie sens odkrywania siebie, tęsknota za czymś nieokreślonym, będzie wystarczającym powodem dla uznania tej książki za świetną. Może Tobie forma nie przeszkodzi w odkrywaniu treści, dla mnie jednak to za mało, aby powieść mogła mnie zmusić do refleksji. Przekaz i styl muszą ze sobą współgrać, a tutaj tego zabrakło.



 Recenzje znajdziecie również na potralu:
http://sztukater.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger