Książka intryguje tytułem, a jak wnętrze? "Prawo Mojżesza"






Zdarzają się takie historie, które przepełnione są namacalnym bólem i skrajnymi emocjami, są wyjątkowe, niepowtarzalne, oryginalne, ale zdarzają się też książki sztampowe, nudne i pozbawione większych wzruszeń. Do której grupy należy Praw Mojżesza?

Ta książka to jedna z tych lektur, których nie można streścić w kilku słowach, nie można jednoznacznie opisać fabuły, zarysować jej w ogół, ponieważ tutaj każdy szczegół, każda literka jest ważna w odkrywaniu treści.
Mogę tylko powiedzieć, że jest to historia porzuconego dziecka — Mojżesza i twardej Kowbojki —  Georgii. Historia inna niż wszystkie i to nie są tylko puste słowa, w tej książce znajdziecie coś, czego nigdy wcześniej nie było.




Nigdy nie dostrzegamy tego, co oczywiste, dopóki nie uderzy nas prosto w twarz.



Prawo Mojżesza wyłamuje się ze wszelkich schematów, nie pasuje do żadnego gatunku, jest jedyne w swoim rodzaju. Ktoś powie „pusty romans” nie tym razem, tutaj wszystko dzieje się innym torem, w tle są rzeczy odrobinę nadprzyrodzone, a wszystko to otoczone jest pasją, talentem, zagubieniem i wieloma innymi skrajnymi emocjami. Nie lubię pisać recenzji takich książek jak ta, wtedy zbyt wiele uczuć we mnie buzuje, mój umysł jest zdominowany przez historię, a słowa wpisywane przez palce, są chaotyczne, a mimo to nie oddaje to szczegółowo mojego zachwytu nad książką. Postaram się, żeby było składnie i przejrzyście, ale nie gwarantuję, że nie wpłyną ze mnie wszystkie emocje, jakie w sobie kumuluję.




Woda jest biała, gdy jest wzburzona. Niebieska, gdy jest spokojna. Czerwona, gdy zachodzi słońce, i czarna o północy. I przejrzysta, gdy spada. Przejrzysta, gdy przelewa się przez głowę i wylewa z palców. Woda jest przejrzysta i zmywa wszystkie kolory oraz wypłukuje wszystkie obrazy.

Na początek powiem, że autorka zastosowała mój ulubiony rodzaj narracji, czyli z dwóch punktów widzenia. Jednak narracja to tylko drobna kropla w morzu doskonałości tej książki. Jest w niej wiele innych wartościowych rzeczy, o których chce wspomnieć. Jestem oczarowana budową postaci — Mojżesz, dziecko cracka, chłopak, którego matka porzuciła zaraz po porodzie, dziecko niechciane, niekochane. Całe jego dzieciństwo było pasmem samych upadków, nie miał siły, aby zmierzyć się z przeciwnościami losu i ze swoimi wewnętrznymi rozterkami. Ten młody mężczyzna został zbudowany na chybotliwych fundamentach, nie sposób się mu dziwić, że nie potrafi ustać w pionie. Jego niespotykane zdolności również są czymś, co dodaje książce i postaci wiele dobrych cech. Da jednych taki dar to przekleństwo dla innych wyróżnienie.
Do tego Gloria jest typem bohaterki, który lubię, czyli silna, niezależna, choć momentami krucha od środka.

Książka została podzielona na dwie części, w pierwszej mam problem młodych ludzi, a w drugiej już dorosłych. Każda z nich ma w sobie sporo dobrego, ale jednak to ta druga część jest w moim odczuciu przepełniona skrajnymi emocjami, bardziej niż początek. Prz tej części w moich oczach pojawiły się łzy, moje serce zostało ściśnięte przerażaniem, bólem głównych bohaterów. Zostałam rozłożona na łopatki i nie potrafiłam się podnieść.


Prawo Mojżesza to rewelacyjna książka, przerosła moje wszelkie oczekiwania, wyłamuje się ze wszelkich schematów. Opowiada o bólu, straci, miłości, potrzebie akceptacji i przynależności. W prosty i klarowny sposób usiłuje nam udowodnić, że inny nie zawsze znaczy gorszy. 

Za możliwość przeczytania dziękuję EditioRed.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger