Czasami lepiej utracić pamięć... "Bez pamięci" Martyna Kubacka

Bez pamięci
Autor: Martyna Kubacka
Wydawnictwo: Lucky
Premiera: sierpień 2016 r.
Liczba stron: 288
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans 
Ocena: 5/6 (rewelacyjna)  


















Jutro jest jak nowy rozdział powieści naszego życia i tylko od nas zależy, czy będziemy kontynuować wątek z poprzedniej strony, czy zdecydujemy się na nieoczekiwany zwrot akcji.




Pomyślcie sobie, jaka byłaby wasza reakcja, jeżeli obudzilibyście się w całkowicie obcym miejscy, wśród nieznanych ludzi, a w waszej głowie byłaby totalna pustka? 
 

Kasia budzi się ze śpiączki, okazuje się, że straciła pamięć, nie pamięta swoich danych personalnych, nie wie, kim jest i co się z nią działo. Okazuje się, że przebywa u tajemniczego mężczyzny o imieniu Piotr. Jednak jej życie nie jest białą kartą papieru, ktoś już wcześniej wiele w nim namieszał, co doprowadziło do przerażających skutków. Co wydarzyło się w życiu tej młodej kobiety? Dlaczego straciła pamięć? Kim jest dla niej Piotr i jaki w tym wszystkim ma udział tajemniczy Michalski?

Martyna Kubacka zachwyciła mnie już swoim idealnym debiutem, Bezczelna podbiła serca wielu czytelniczek, była lekka przyjemna i okraszona specyficznym humorem. Jednak tym razem autorka idzie w zupełnie innym kierunku, czy uda jej się mnie wzruszyć w takim samym stopniu, jak rozbawić?


Styl Martyny Kubackiej jest mi dobrze znany, zachwycił mnie w przypadku Bezczelnej, a tutaj tylko autorka udowodniła swój talent. Martyna posługuje się zrozumiałym prostym, aczkolwiek niebanalnym językiem, nie używa zapychaczy fabuły, które są dla mnie największym grzechem autorów i potrafią zepsuć nawet najlepiej zapowiadająca się książkę. Autorka jak widać, idzie na jakość swoich powieści, a nie na ilość jej stron.
Muszę też słowo powiedzieć o okładce książki, zazwyczaj tego nie robię, bo uważam tę kwestię za drugorzędną, jednak tym razem zrobię wyjątek i powiem to: okładka jest naprawdę zrobiona po mistrzowsku! Nie jest typowa dla powieści na naszym polskim rynku, jest bardziej w zagranicznym stylu, no i co najważniejsze, w parze z rewelacyjnym opakowaniem idzie wartościowy tekst.





Nie zawsze jesteśmy w stanie poradzić sobie z własnymi problemami w pojedynkę. Czasami warto schować dumę do kieszeni i poprosić kogoś o pomoc.



W Bez pamięci mamy wszystko inne niż w poprzedniej książce autorki, ba! Tu wszystko jest inne niż w dotychczas czytanych przeze mnie książkach! Autorka przedstawia nam oryginalną narrację, która splata losy trzech głównych bohaterów, pokusiła się na poprowadzenie fabuły dwutorowo, z jednej strony mamy Kasię, Piotra, a z kolejnej Martę i jej mały świat. Każdy z bohaterów to oddzielna indywidualna jednostka, postacie z krwi i kości, które potrafią irytować, wzruszać i momentami bawić do łez. Perypetie Marty dodawały książce wiele humoru, Martyna Kubacka po raz kolejny udowodniła  mi, że potrafi mnie rozśmieszyć. Czytając książkę, kilka razy wybuchałam śmiechem, aby za moment wzruszyć się niemal do łez. Autorka zagwarantowała mi wyprawę przez rozmaite emocje, ta książka to prawdziwa kolejka górska skrajnych uczuć.

Najmocniejszą stroną książki jest to, że pewne jej aspekty nie są łatwe to przewidzenia, autorka wiele namieszała w fabule i byłam przekonana, że nie uda jej się z niektórych sytuacji wyjść obronną ręką. Bardzo mi wstyd, że zwątpiłam w talent pisarski Martyny, jej wyobraźnia mnie zaskoczyła, a spójność tekstu tylko potwierdza to, że autorka rozwija się w zastraszającym tempie i stwarza coraz to bardziej skomplikowane historie. Cała fabuł kręci się wkoło Kasi i jej pamięci, a raczej jej braku. Akcja toczy się tylko w willi Piotra, rzadko zostajemy przenoszeni w inne miejsca, jednak mimo to nie jest nudno. Ciągle dzieje się coś nowego, a emocje, jakie targają głównymi bohaterami, są wręcz namacalne. Atmosfera w książce jest zagrzana do granic możliwości, z jednej strony mamy buzujące hormony Marty i pewnego Freda, z drugiej wewnętrzne rozterki Kasi i Piotra. Martynie Kubackiej, udało się stworzyć do bólu realne postacie, ich problemy, przeszłość i teraźniejszość są niewiarygodnie prawdziwe.
Autorka pokusiła się też na kilka gorących scen, które wyszły jej naprawdę dobrze, momenty miłosnych uniesień nie są wymuszone, wulgarne, a tym bardziej nierealne, są zachowane w dobrym tonie i guście i dodają minimalnej pikanterii całej opowieści, nie dominując jej.
Muszę jednak przyznać, że zabrakło mi drobnego epilogu, oczywiście zakończenie jest spójne (jak już mówiłam), ale brak mi takiego typowego zwieńczenia, przysłowiowej kropki nad i... nie mówię jednak, że jest to wada książki, jest to raczej finisz na zasadzie półotwartej furtki, Martyna Kubacka zamknęła całość, choć pozostawiła sobie otwartą drogę. Myślę, że warto tę ścieżkę wykorzystać, bo ja (jak i wiele innych osób) chętnie wróci do Kasi, Piotra Marty i oczywiście niewiarygodnego i oryginalnego Freda.


Bez pamięci to książka przepełniająca nas skrajnymi emocjami, pokazująca rozmaite odcienie życia, poruszająca temat miłości, nieokiełznanego pożądania, utraconych nadziei, niewłaściwych decyzji i zagubionych osób. Martyna przedstawiła nam cały wachlarz rozmaitych uczuć, pokazała, że mafijne macki sięgają naprawdę daleko i udowodniła, że Polacy potrafią pisać książki na miarę amerykańskich sław! Skuście się na tę autorkę, gwarantuję Wam, że Martyna i jej Bez pamięci, Was nie zawiedzie! 


Za możliwość przeczytania dziękuję Martynie Kubackiej i wydawnictwu Lucky. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger