Książka, o której nie zapomnę nigdy, przenigdy... Never Never!

Never Never
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Tytuł oryginalny: Never Never
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski

Premiera: Sierpień 2016 r.
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Ocena: 4/6 (dobra)










Przeznaczenie to wielka siła, nie można z nim walczyć, nie można go oszukać, a wszelkie próby pójścia mu na przekór, zostaną zakończone fiaskiem.

Charlie i Silas tracą pamięć w tym samym czasie, nie pamiętają niczego, co wydarzyło się w ich życiu. Nie pamiętają siebie, a przecież podobno są parą, nie pamiętają rodziny, przyjaciół problemów. Pamiętają za to rzeczy, które wcześniej lubili i robili je z przyjemnością, jak fotografowanie, czy teksty piosenek. Wiedza jak wyglądają twarze ważnych ludzi, a nie potrafią sobie przypomnieć, jak wygląda ich twarz. Brzmi intrygująco? Uwierzcie, że to dopiero początek zagmatwanego losu bohaterów.



Przeznaczenie to pole magnetyczne przyciągające nasze dusze do pasujących do nas ludzi, miejsc i rzeczy.



Myślę, że nie muszę już kolejny raz powtarzać, jak bardzo uwielbiam twórczość Colleen Hoover, jednak Tarryn Fisher jest dla mnie zupełnie nieznaną autorką. Nie byłam do końca przekonana, czego mogę się spodziewać po tym duecie w dodatku, zanim zaczęłam czytać książkę, dochodziły do mnie słowa, że kilka osób, z podobnym gustem czytelniczym, zawiodło się na tej pozycji, nie spełniła ona ich oczekiwać. Jednak ze mną jest inaczej, może książka niezostanie moją ulubioną, ale miło spędziłam z nią czas i z radością będę wracała do kilku fragmentów z jej kart.


Narracja w Never Never jest naprzemienna, czyli jedna z moich ulubionych narracji. Cała książka została podzielona na trzy części, które w oryginale zostały wydane osobno, u nas jednak wdano je łącznie. Dwie pierwsze części są moimi ulubionymi, jednak z trzeciej wiele się psuje i nie dorównuje już ona poziomem pozostałym dwóm.
Pierwszą rzeczą, jaka bije po oczach, jest utrata pamięci dwojga młodych ludzi, ten motyw jest dość oryginalny i stawia tę książkę w korzystnym świetle. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak przedstawionym światem, kreacja bohaterów jest zadowalająca, odkrywamy ich krok po kroku, wtedy kiedy oni odkrywają siebie samych. Dążą do znalezienia odpowiedzi na nurtujące ich pytania, jak i my dążymy do tego po drugiej stronie książki.
Do tego historia jest napisana lekkim i przyjemnym stylem, który wraz z intrygującymi zagadkami sprawia, że czytamy książkę jednym tchem.
Niewątpliwie jest to jedna z tych lektur, dla której będziemy w stanie zarwać noc, mówiąc w myślach, pójdę spać jak przeczytam jeszcze jeden rozdział. Książka wciąga, intryguje i rozczula, jednak nie jest idealna.
Mam kilka zastrzeżeń. Zakończenie książki nie do końca mnie przekonało, było zrobione po łepkach, na szybko, jakby autorki zdecydowały, że pora zakończyć historię, więc poszły po najmniejszej linii oporu. Z jednej strony, zamyka ono główny wątek, z kolejnej jednak pozostawia po sobie pewien niedosyt i nieme pytanie na ustach czytelnika jak to już koniec? Kilka wątków również zostało potraktowane po macoszemu, a mogły służyć za idealne tło poboczne, które praktycznie nie istnieje. Nie chcę mówić wiele o źle potraktowanych wątkach, bo nie chcę przez przypadek zdradzić znaczących faktów, ale myślę, że jeżeli przeczytacie tę książkę, to wyłapiecie podobne niedomówienia jak ja.



Przeznaczenie to pole magnetyczne przyciągające nasze dusze do pasujących do nas ludzi, miejsc i rzeczy.



Koniec jednak marudzenia, bo książka nie zasługuje na lincz. Wręcz przeciwnie, zasługuje na wiele pochwał, bo rozumiem jakie przesłanie starały się ukryć autorki pod jej powłokami .W prosty, aczkolwiek dobitny sposób panie starały się pokazać, że są na świecie ważniejsze, wyższe uczucia niż wartości materialne i statusy społeczne. W jasny i klarowny sposób udowodniły, że miłość jest uczuciem, które trzeba pielęgnować i trwać w nim na dobre i na złe, bez względu na wszelkie przeciwności losu. O prawdziwą miłość warto walczyć, warto pamiętać zawsze, co sprawiło, że zakochaliśmy się w tej drugiej osobie? Czasami w rozmaitych zawirowaniach dnia codziennego, zapominamy o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

Never never to niewątpliwie jedna z tych książek, które gdzieś tam zostają w naszym umyśle. Zachwyca oryginalnością i pomimo wszelkich potknięć w trzeciej części, książka zajęła miejsce w moim sercu.
Colleen Hoover i Tarryn Fisher stworzyły historię niemal idealną. Granica między fikcją a realnym światem została całkowicie zatarta, a Never Never to lektura na pograniczu prawdy i fałszu. Pomimo wszelkich żalów jakie na nią wylałam, uważam, że książka ta jest warta poznania i zapamiętania.

Za możliwość przeczytania, dziękuję:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon