Stewardessa i miliarder... czyli ,,Podniebny lot"

Podniebny lot
Autor: R.K Lilley

Cykl: W przestworzach
Tytuł oryginalny: In Flight
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Wydawnictwo: Editio
Premiera: Lipiec 2016 r.
Gatunek: Literatura erotyczna
Ocena: 3+/6
(przeciętna)











Jak zapewne wiecie, często sięgam po literaturę nie najwyższych lotów. Lubię się zaczytać w romansie, czy też erotyku. Wiem, że dla większości was te książki są takie same. Oczywiście będziecie mieli racje, jednak są dobre i złe erotyki. Jedne wzbudzają emocje i zaskakują, mimo schematyczności, inne wręcz przeciwnie, nie mają w sobie nic co może przyciągnąć czytelnika. Do której grupy zaliczę Podniebny lot? O tym przekonacie się za moment.

Bianca  — młoda stewardessa, aktywna towarzysko, ale jednak skryta. Dręczą ją demony przeszłości, o których wie tylko Stepchan —  jej jedyny powiernik i najlepszy przyjaciel. Linią lotniczą, w której pracuje Bianca, lata często tajemniczy, przystojny i intrygujący mężczyzna  — James Cavendish. Podczas jednego z lotów, pan przystojny składa Biance pewną propozycję. Co wyniknie z tej znajomości? Tego musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę Podniebny lot.




,,[...] Mówiłem poważnie, jeśli chodzi o klapsy, Bianco. I jeśli chodzi o podporządkowanie się, Szybko się nauczysz, że zawsze mówię serio."


Bardzo nie lubię porównywania książek erotycznych do Greya. Przed Grayem też były wydawane erotyki i będą wydawane jeszcze długo po nim. Jednak w tym przypadku samej narzuciło mi się porównanie do tej znanej erotycznej trylogii, ponieważ kilka faktów jest zaczerpniętych. Nie podobało mi się to. Nie mam nic przeciwko czytaniu o BDMS przecież, E.L James nie stworzyła tego rodzaju preferencji seksualnych, ale tutaj podobieństwo do Greya jest uderzające. Kto czytał trylogię, ten wie (kto nie czytał, pewnie też wie), że Christian miał swój ,,pokój zabaw" zwany też ,,czerwonym pokojem". Tutaj mamy podobny pokój zwany tajemniczą nazwą. To jedno z tego typu podobieństw, którego nie jestem w stanie przełknąć.

Wiadome jest, że w świecie romansów i erotyków już wiele zostało powiedziane i trudno tutaj o oryginalność. Jednak są jeszcze gdzieś romanse, które mogą mnie zadziwić i zaskoczyć czymkolwiek. Sztampowość w Podniebnym locie jest czymś do przełknięcia, mimo wszystko. Jednak już braku emocji i płaskich, niewyraźnych postaci nie mogę wybaczyć. Potencjał, jaki drzemał w tej książce, nie został wykorzystany. W idealny sposób można było rozbudować wątek przyjaźni między główną bohaterką, a Stepchanem, jednak ta relacja została potraktowana po macoszemu. Liczyłam też na więcej ze strony relacji między Jamesem a Biancą. Jednak i na tej płaszczyźnie, jest mało realnie, a związek choć burzliwy, nie wzbudził we mnie emocji.  Przez większą część książki nie dzieje się nic znaczącego, akcja jest jednostajna, a związek między bohaterami burzliwy, aczkolwiek odrobinę nudny. Dopiero pod koniec książki dostajemy wiele wydarzeń, autorka sporo namieszała i ukazała nam sprawy w innym świetle. Jest wiele niedomówień, które powinny zostać dopowiedziane w kolejnej części. Zakończenie jest dość emocjonujące i mocno intrygujące. To ostatnie strony powieści w dużej mierze uratowały tę książkę i zmusiły mnie, abym nie nazwała jej beznadziejną, a raczej przeciętną. Mam nieodparte wrażenie, że w drugim tomie dostanę więcej satysfakcjonujących wątków i więcej skrajnych emocji.




,,[...] - Tylko nie pozwól się skrzywdzić, Księżniczko.
- Życie czasem nas krzywdzi nas krzywdzi - powiedziałam, wzruszając ramionami [...]".

Jednak nie jest tak do końca, że książka była całkowicie zła. Było kilka elementów, które mnie przekonały. Wspomniane wyżej zakończenie było plusem książki, ale też retrospekcje z życia bohaterki, były mocną stroną. Właściwie była to jedna scena powrotu do przeszłości, która zmroziła minimalnie krew w moich żyłach i przemawia na korzyść całej historii. Styl R.K Lilley jest również  przekonujący. Autorka pisze z jakimś sensem i nie zanudza nic nieznaczącymi opisami sytuacji. Skoro już na początku pokusiłam się na porównanie do Greya, to w tym miejscu muszę powiedzieć, że ta książka jest od niego lepsza. Jednak nadal spoczywa w gronie lektur przeciętnych.



Podniebny lot to idealny wstęp do drugiej części, zakończenie intryguje i zmusza do myślenia o dalszych wydarzeniach. Jest to jednak typ literatury, który nie spodoba się wszystkim, więc jeżeli nie jesteś fanką książek erotycznych, to lepiej sobie odpuścić tę pozycję. Jednak jeżeli lubisz zaczytać się w prostym, banalnym i odrobinę naiwnym erotyku, to jest to idealna lektura dla Ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger