Czy kontynuacja może być lepsza od pierwszej części? Habbatum - Augusta Docher.

Habbatum tom II
Autor: Augusta Docher
Cykl: Wędrowcy

Wydawnictwo: Bis
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Data wydania: Maj 2016 r.
Liczba stron: 560
Ocena: 4+/5
(bardzo dobra)















Jest to moje kolejne spotkanie z Augustą Docher. Śledzę jej autorskie poczynania już od debiutu, czyli Eperu, które mocno przypadło mi do gustu. Jednak zazwyczaj przy kontynuacjach powtarzam, że rzadko przerastają część pierwszą. Jak będzie tym razem?

Staram się nie zdradzać znaczących wątków z fabuły, ale jeżeli nie czytałeś poprzedniej części, omiń ten akapit i przejdź do kolejnego :) 

Po wydarzeniach jakie miały miejsce w ostatnich rozdziałach Eperu, zaczynamy książkę od momentu, w którym Anna budzi się w sterylnym i dobrze wyposażonym pomieszczeniu. Z biegiem czasu przypomina sobie, co się wydarzyło, jednak nie domyśla się, dlaczego jest tu przetrzymywana, nie potrafi pojąć celu tego porwania. Po drugiej stronie barykady jest Leo, który robi wszystko, aby odnaleźć ukochaną. Czy uda mu się ją odnaleźć? Czy dziewczyna będzie chciała do niego wrócić? Co jeszcze wydarzy się w tej książce? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce i uprzedzam, że niektóre wątki mogą was zaskoczyć.




,,[...] Kochać powinno się całym sercem, a nie tylko fragmentem.".




Na początek odrobinę ponarzekam, bo lubię to robić. W czasie czytania Habbatum  wpadło mi w oczy jedno słówko ,,Uhm", na początku mi nie przeszkadzało, bo i dlaczego miałoby przeszkadzać, przecież to takie potoczne przytaknięcie. Jednak z czasem zauważyłam, że jest ono nadmiernie powtarzane, a jak powszechnie wiadomo co za dużo to niezdrowo. Dlatego też przy setnym ,,Uhm" czytelnik może poczuć się zirytowany.
Okładka też wizualnie mnie nie kupiła, ale gabarytowo pasuje do pierwszej części, nie niszczy się od czytania, grzbiet się nie łamie, a przy takiej objętości to dość istotne. 


Troszkę ponarzekałam, teraz osłodzę odrobinę. Po pierwsze uważam, że ta część jest lepiej dopracowana pod względem akcji. Początek jest naprawdę emocjonujący, a i w środku autorka komplikuje, miesza i sprawia, że ciągle coś się dzieje. Ledwo sytuacje wychodzą na prosto, ponownie coś się wydarza, a całość zbudowanych stosunków lega jak domek z kart. Czytelnik, nie ma chwili oddechu. Podobało mi się również to, w jaki sposób autorka rozbudowała tło dla głównych wątków. Postacie poboczne w Eperu były potraktowane odrobinę po macoszemu, tutaj za to dostajemy więcej konkretów, możemy poznać nowych ludzi, pojawia się więcej postaci, a książka przez to staje się bardziej realna i wielowymiarowa. Jako czytelniczka bardzo polubiłam postać Briana, który wiele zamiesza w fabule, a jednocześnie również wiele pomoże. Wiem, że jego wątek nie został jeszcze skończony i z pewnością będzie pociągnięty w kolejnym tomie, jednak ja już dziś mogę powiedzieć, że przypadł mi do gustu. Mężczyzna jest prawdziwy, popełnia błędy, a potem ich żałuje, skrywa w sobie więcej, niż chce powiedzieć, intryguje i wzbudza emocje, a takich bohaterów lubię.
Nie mogę też nie wspomnieć o Annie, która w tej części nieco mnie zirytowała swoim zachowaniem. Dorosła kobieta, a tymczasem w pewnej sytuacji zachowała się jak rozkapryszone dziecko. Coś zobaczyła, coś usłyszała, resztę sobie dopowiedziała i myślała, że ma racje. Całkowicie niepoważne zachowanie. Nie narzekam jednak na nią, bo choć mnie irytowała, potrafiła również wzbudzić we mnie jakieś emocje, choć w tej części raczej były to negatywne uczucia w stosunku do jej irracjonalnych zachowań. Postać Leo pozostaje bez zmian, rozdziały, które pozwalają nam zagłębić się w jego psychikę, tylko uświadamiają nas w fakcie, że ten mężczyzna do szaleństwa kocha swoją Anne i nie wyobraża sobie życia bez niej, czyli jak wspomniałam, na tej pozycji bez zmian.
Jest za to jeszcze jedna postać poboczna, o której chciałabym wspomnieć — Rebecca — bohaterka niezwykła, przebiegła, urocza, inteligentna i niezwykle kochana. Jednak to nie to mnie w niej urzekło, a raczej fakt, iż autorka poprzez ta postać przedstawiła osobę w jakimś stopniu niepełnosprawną. Autorka, mimochodem, poprzez tę postać ukazała, że ludzie z pewnymi uchybieniami od normy, wcale nie są gorsi od innych ,,normalnych" ludzi.




,,[...] Czasami nie dostrzegamy pewnych rzeczy, dopóki nie zacznie nam ich brakować. Coś, co pozornie wydaje się doskonałe lub pożądane ponad wszystko, nagle okazuje się nieistotne, a to, co uważaliśmy za oczywistość, za stale obecne w naszym życiu, nagle gdzieś znika. I dopiero wtedy odczuwamy brak, wyrwę w sercu.".



Bez echa nie może się obejść również fakt, że autorka w dobry sposób wyważyła fikcję z rzeczywistością. Wszelkie wątki ze świata wędrowców idealnie mieszają się z realnym światem. Granica między fikcją i rzeczywistością została w tym przypadku zatarta, wszystko idealnie się ze sobą zazębia i tworzy harmonijną całość.
Jak widzicie, książka ma sporo plusów, drobny minus, jednak uważam ją za lepszą od swojej poprzedniczki. Nie jest to arcydzieło na miarę epopei narodowej, wszak to lekkie czytadełko dla młodzieży, a nie książka z gatunku literatury klasycznej. Nie każdemu przypadnie do gustu, jednak wydaje mi się, że osoby, które lubią tego typu lektury, odnajdą się w historii wędrowców, która jest niewątpliwie dozą świeżości na rynku wydawniczym. Może późniejsze wątki z książki są nieco schematyczne dla literatury młodzieżowej i romansu, ale jednak ten motyw wędrowców dodaje oryginalności.






Ta książka to idealnie zbilansowana mieszanka akcji, namiętności, miłości, prawdziwej przyjaźni i relacji międzyludzkich. Zapewnia, nam czytelnikom, wielu wrażeń, zaskakuje, rozczula i przyprawia o dreszcze emocji. Polecam przede wszystkim tym, którzy polubili bohaterów już w pierwszej części, nie powinniście czuć się zawiedzeni bowiem kontynuacja przerosła swoją poprzedniczkę.


Za możliwość przeczytania, dziękuję Autorce i Wydawnictwu Bis.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger