Wywiad z Agatą Przybyłek.

Jak zapewne wielu z was wie, Agata Przybyłek kupiła moje serce książką Nie zmienił się tylko blond. Z każdą kolejną jej powieścią jest tylko lepiej. Już jutro swoją premierę ma książka Bez Ciebie, o której mogę teraz powiedzieć tylko tyle, że z pewnością przypadnie wam do gustu. Autorka zbudowała powieść, która skrajnie różni się od poprzednich powieści autorki, a zarazem doskonale wyważoną i pełną skrajnych uczuć... ale więcej szczegółów opowiem wam niebawem w mojej opinii. Dziś natomiast zapraszam was do przeczytania wywiadu z dobrze zapowiadającą się autorką polskiej literatury obyczajowej.




  1. To już trzecia książka w Pani dobytku, a przecież od premiery Nie zmienił się tylko blond, nie minął jeszcze rok. Co daje Pani takiego kopa do tworzenia nowych historii?
Cóż… Prawda jest taka, że uzależniłam się od pisania. Kiedy w mojej głowie pojawia się historia, potem siadam i ją spisuję, a na końcu biorę do ręki w formie książki, doświadczam gamy pozytywnych emocji. Od radości, przez ekscytację, aż po euforię. To stało się moim nałogiem, czymś, bez czego nie wyobrażam sobie już życia.
Ale ogromny wkład w to, że piszę kolejne książki, mają też moje czytelniczki. Ich opinie, recenzje oraz rozmowy, które odbywamy i w rzeczywistości, i wirtualnie, są dla mnie niesamowitą motywacją. Kiedyś pisałam tylko dla siebie, teraz robię to dla Nas. Wspaniale jest widzieć, że to, co kocham, jest też źródłem przyjemności dla innych.

  1. Jest Pani młodą osobą, a pisze o kobietach doświadczonych przez los. Skąd czerpie Pani inspiracje?
Moją inspiracją jest życie. Wielu pisarzy powtarza, że pomysły na książki leżą na ulicy i chyba rzeczywiście tak jest. Choć moje komedie są trochę odrealnione, można powiedzieć – bajkowe, to tworząc główne bohaterki, inspiruję się sytuacjami i osobami z mojego środowiska. Czasem, idąc ulicą, czy jadąc autobusem, moją uwagę przyciąga jakiś szczegół, wokół którego natychmiast, często mimowolnie, buduję historię. Kiedyś na przykład, pędząc na uczelnię, zobaczyłam wiszący na gałęzi drzewa dziecięcy bucik. Jego historia zrodziła się w mojej głowie niemal natychmiast.
Wielokrotnie podczas pisania odnoszę też wrażenie, że wcale nie wymyślam tych swoich bohaterek. Nie siedzę godzinami, zastanawiając się, jakie są lub jakie powinny być, by ich historia i styl życia zaciekawiły czytelnika. Moi bohaterowie przychodzą do mnie jak rzeczywiści ludzie - gdzieś są, gdzieś żyją, coś w życiu przeszli, a ja tylko opisuję ich losy.
Podczas procesu tworzenia postaci na pewno pomagają mi też studia. Studiuję psychologię, więc wiedza na temat psychicznego funkcjonowania człowieka oraz różnych zjawisk społecznych jest mi bliska. Staram się wykorzystywać ją w książkach. Czasem w komediach, a czasem tych bardziej problematycznych tekstach, jak Bez ciebie.

  1. Wszyscy już wiemy, że Agata Przybyłek pisze, ale co czyta? Jakiś ulubiony gatunek?
Czytam literaturę kobiecą oraz książki obyczajowe. I to w naprawdę dużych ilościach. Od kilku lat prowadzę bloga, Informator Czytelniczy, więc przez moje ręce przewijają się bardzo różne książki, różne gatunki i nazwiska różnych autorów. Niezmiennie jestem jednak wielką fanką romantycznych książek Nicholasa Sparksa, optymistycznych utworów pani Magdy Witkiewicz i uwielbiam odpoczywać w Malowniczym, stworzonym przez panią Magdalenę Kordel.  

  1. Po nitce do kłębka, czyli żeby pisać książki, trzeba najpierw je czytać. Pamięta Pani, z jaką książką rozpoczęła się przygoda z czytaniem?
Hmy... Niestety nie umiem podać tytułu pierwszej książki, jaką przeczytałam, ale jako dziewczynka uwielbiałam utwory z serii o Martynce. Pamiętam za to doskonale książki, które sprawiły, że pokochałam czytanie i się od niego uzależniłam. Była to, co pewnie nie zdziwi żadnej kobiety, Ania z Zielonego Wzgórza, następnie Tajemniczy ogród, Panna z mokrą głową oraz Jeżycjada. Natomiast książką, która sprawiła, że zaczęłam marzyć o napisaniu własnej powieści, była prześmieszna komedia Moniki Szwaji pt. Jestem nudziarą. To właśnie po jej lekturze w mojej głowie pojawiła się myśl, że chciałabym kiedyś napisać książkę utrzymaną w podobnym klimacie, a miałam wtedy zaledwie kilkanaście lat.

  1. Jeżeli byłaby możliwość zekranizowania którejś z powieści, jakich aktorów widziałby Pani w głównych rolach?
I tu mnie Pani złapała, bo marna ze mnie kinomaniaczka! Prawdę powiedziawszy, to prawie nie oglądam telewizji, a do kina chodzę bardzo rzadko. Nie znam się na filmie, więc pewnie pozostawiłabym tę decyzję komuś, kto ma o tej branży większe pojęcie. Z pewnością byłoby to rozsądne 

  1. Czy bohaterowie Pani powieści odziedziczyli jakieś cechy po autorce?
Nie będzie kłamstwem, jeżeli powiem, że odziedziczyli po mnie wiele cech. Wydaje mi się, że nie da się wykreować bohatera kompletnie oderwanego od autora - od tego, jakim on jest i jak spostrzega świat. Bohaterowie zawsze noszą w sobie jakąś część swojego twórcy. Czasem drobną, czasem wręcz rażącą. Iwonka na przykład, tak samo jak ja myli przysłowia i powiedzonka oraz ma bzika na punkcie swojej rodziny, a Martusia mówi w podobny do mnie sposób. (Moja przyjaciółka stwierdziła po lekturze Nieszczęść, że gdy czytała tę książkę, to miała wrażenie, że słyszy w głowie mój głos, bo dostrzegła w tekście wiele językowych naleciałości, które słyszy u mnie na co dzień). Gdy czasem myślę o tych swoich głównych bohaterkach, to dochodzę do wniosku, że, choć nie są moimi lustrzanymi odbiciami, każda z nich uosabia jakąś moją cechę. W mniejszym, czy większym stopniu, ale tak jest. I wydaje mi się, że nie ma w tym nic dziwnego – w końcu rodzą się w mojej głowie. 


  1. Jakie momenty w książce opisuje się łatwiej? Te ckliwe, czy pełne humoru? A może wolałaby Pani pisać tylko dialogi?
Zdecydowanie łatwiej i szybciej pisze mi się komedie, co jest dość zabawne, bo zawsze myślałam, że lepiej będzie mi wychodziło tworzenie obyczajówek albo dramatów. Żeby było śmieszniej, czytelniczki wielokrotnie mówią, że uwielbiają w moich książkach dialogi podczas, gdy ja, będąc nastolatką, z uporem twierdziłam, że lepiej mi wychodzą opisy…
Ale mówiąc tak zupełnie poważnie, dla zachowania równowagi psychicznej potrzebuję i książek pełnych humoru, i tych romantycznych czy problematycznych. Komedie pisze mi się o wiele łatwiej i lepiej się bawię podczas ich pisania (uwielbiam zwariowane dialogi z udziałem Halinki), ale gdzieś tam we mnie siedzi niepoprawna romantyczka, która czasem głośno się przypomina…

  1. Gdzie Pani widzi siebie za dziesięć lat?
Najchętniej to na pachnącej drewnem werandzie, w słonecznych okularach i z laptopem na kolanach. Oczywiście z otwartym plikiem tekstowym. To byłaby przyszłość idealna.

  1. Czy jest coś, co chciałby Pani dodać od siebie? Słowo dla swoich czytelników?
Chciałabym bardzo podziękować wszystkim moim Czytelniczkom, a tych, którzy nie poznali jeszcze mojej twórczości, zachęcić do lektury zarówno Nie zmienił się tylko blond, jak Nieszczęść oraz Bez ciebie. Tylko dzięki Wam, ludziom, którzy kochają książki, to, co robię, ma sens. Bardzo doceniam każdą rozmowę z Wami, każde dobre słowo, każdy miły gest i mam nadzieję, że to, że mogę pisać, sprawia przyjemność nie tylko mi, ale i Wam.

Bardzo dziękuję za rozmowę. 
Na dzisiaj to koniec, a już jutro zapraszam was na konkurs, w którym do wygrania będą AŻ dwie książki Pani Agaty Przybyłek. Zaglądajcie, bo warto!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger