Ta sama historia, inna perspektywa. Czyli ,,Ta dziewczyna".

Ta dziewczyna tom. III
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: This Girl
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: Styczeń 2016r.
Liczba stron: 340

Gatunek: New adult

Ocena: 4-/6 (może być)
















Jak już mogliście niejednokrotnie zauważyć, jestem wielka fanką Colleen Hoover, jej książki biorę w ciemno i jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Jednak długo zwlekałam z czytaniem Tej dziewczyny głównie przez to, że doszło mnie wiele głosów, na temat tego, że książka jest naciągana, nieciekawa i zwyczajnie nudna... ale w końcu się na nią zdecydowałam i myślę, że moja miłość do Willa wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem.

Ta dziewczyna to ta sama historia co w Pułapce uczuć opowiedziana słowami Willa. Główni bohaterowie właśnie się pobrali, spędzają ze sobą miesiąc miodowy i Layken wypytuje o wszystko swojego męża. Chce wiedzieć, co czuł w momencie jej poznania i jakie emocje nim targały przez całą ich znajomość. Dzięki temu dowiadujemy się o tej samej historii, z perspektywy Willa. Może i takie książki są szablonowe, nijakie i pozbawione emocji, jednak dla mnie ta dziewczyna była niczym kolejne spotkanie z przyjaciółmi, niby zwyczajne jak zwykle, a jednak cieszy. 

Zacznę od narracji, jest ona poprowadzona w pierwszej osobie, a narratorem jest Will. Odpowiada mi taki rodzaj narracji, ponieważ od jakiegoś czasu Will jest moją ulubioną postacią książkową, więc cieszę się na każde spotkanie z nim. Nie będę się rozpisywała na tematy kreacji postaci, ponieważ wszystko, co miałam na ten temat do powiedzenia, już napisałam w opinii na temat Pułapki uczuć i nieprzekraczalnej granicy. Uwielbiam tych ludzi i zawsze będę darzyła ich pewnym sentymentem, ponieważ to dzięki nim mogłam zapoznać się z wyjątkowym i unikalnym stylem Hoover.

,,[...] Skoro wiem, że Twoja przyszłość należy do mnie, chciałabym poznać twoja przeszłość."

Ta dziewczyna zbiera mnóstwo niepochlebnych opinii, ja jednak obalam mit, jakoby była naciągana i pisana na siłę. Oczywiście rozumiem głosy, które tak mówią, ale zupełnie się z nimi nie zgadzam. Może nie jestem obiektywna, ponieważ (jak zdążyliście zauważyć) darzę głównych bohaterów szczególną sympatią, ale nie muszę być obiektywna, jestem subiektywna, a moje zdanie jest takie, że tej historii niczego nie brakowało.
Zgadzam się poniekąd z głosami, że nie wiele wnosi do poznanej już fabuły, aczkolwiek uważam, że porusza kilka ważnych aspektów, których w pierwszej części nie dostaliśmy.  

Górę nad wszystkimi bierze to, że uwielbiam styl tej autorki i to, w jaki sposób opisuje emocje. Uwielbiam to, w jakiej formie ukazuje uczucia między głównymi bohaterami i ich stosunki rodzinne. Podobało mi się to, że dowiedziałam się o niektórych sytuacjach, o których nie miałam pojęcia po pierwszej części. Cieszyłam się na każde kolejne spotkanie ze slamem, który skradł moje serce. 
Może wszyscy mają racje, ta książka nie jest wyjątkowa i nie najlepsza w dobytku Colleen, ale mnie rozczuliła. Sprawiła, że po moim sercu rozlała się fala przyjemnego ciepła. Połknęłam tę książkę w jeden wieczór i nie mogłam wierzyć, że to już moje ostatnie spotkanie z Willem i Layken. 




Ta dziewczyna to nie jest wybitne dzieło, które rzuci na kolana wszystkich. To zwykła lekka czytaninka, która sprawiła, że na mojej twarzy zagościł uśmiech. Rozczuliła mnie i w pewnym stopniu przypomniała, dlaczego tak bardzo zauroczyłam się stylem autorki. Nie będę jednak do niej namawiać, jeżeli nie kochacie Willa tak, jak ja, z pewnością książka wyda wam się nijaka. Dla mnie była dobra, aczkolwiek nie sądzę, że jeszcze kiedyś do niej wrócę.


Książka bierze udział w wyzwaniu łów słów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger