Jaki wpływ ma na nas przeszłość?

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie
Autor: Jessica Knoll
Tytuł oryginalny:  Luckiest Girl Alive
Tłumaczenie:  Dorota Pomadowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: Marzec 2016 r. 
Liczba stron: 446
Gatunek: literatura współczesna
Ocena: 6/6 (powyżej oczekiwań)










Czy istnieje jedna definicja szczęścia? Chyba każdy z nas ma swoją. Warto jednak pamiętać, że to, co z pozoru wydaje się szczęściem, wcale takie nie musi być. Czasami chodzimy uśmiechnięci, a w naszych sercach rozgrywają się prawdziwe dramaty...

Jessica Knoll przyjechała do Nowego Jorku, żeby zostać pisarką. U szczytu swojej kariery w Cosmopolitanie rzuciła wszystko, by napisać debiutancką powieść. Najszczęśliwsza
dziewczyna na świecie
błyskawicznie znalazła się na szczytach list bestsellerów i została okrzyknięta najgorętszym debiutem roku. Reese Witherspoon pracuje już nad ekranizacją tej książki.

Ani młoda kobieta u szczytu kariery. Jest szczęśliwa skończyła wymarzone studia pracuje w ,,women magazyn", niebawem wychodzi za mąż. Całe dnie zajmuje jej praca i planowanie ślubu. Jej narzeczony jest najlepszą partią, jaką tylko może sobie wyobrazić kobieta. Jednak w przeszłości Ani skrywa się przerażająca historia. Wydarzenia z czasów szkolnych nie dają jej spokoju po dziś dzień, Dziewczyna zgadza się na udział w programie dokumentalnym, aby opowiedzieć swoją historię...


,,Kiedy dorastałam, sądziłam, że wiara oznacza wierzenie w to, że Jezus za nas umarł, i że jeśli będę się tego trzymać to spotkam go po śmierci. Teraz wiara oznacza dla mnie coś innego. Teraz oznacza dla mnie to, że ktoś dostrzega w nas coś, czego sami w sobie nie dostrzegamy[...]"

Narracja w powieści jest pierwszoosobowa, rozdziały przeplatają w sobie teraźniejszość i przeszłość. Sam początek książki może nie zachwycić, jednak już po kilkudziesięciu pierwszych stronach zaczynamy zatapiać się w tej historii. Jest to jedna z tych książek, o których się nie zapomina szybko. Zostaje w pamięci na długo.
Dzięki narracji pierwszoosobowej dostajemy idealnie zarysowaną postać Ani. Jest to kobieta, którą na pierwszy rzut oka można scharakteryzować jako silną i waleczną, jednak jej wnętrze łączy w sobie wiele sprzeczności. Jej krucha psychika została trwale zniszczona w latach szkolnych, mimo że w jakimś stopniu zdołała, podnieść się po tragedii to jednak trwała blizna pozostała w jej umyśle. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że znajduję się w takiej sytuacji jak nasza bohaterka. Z jednej strony chciałam jej współczuć, z innej nie potrafiłam zrozumieć. Jednak jedno jest pewne, każdy w młodości popełnia błędy, ale nie każdy płaci za nie tak wysoką cenę, jak bohaterzy.
Mimo że w tej książce niewątpliwie pierwsze skrzypce gra Ani, to uważam, że autorka w rewelacyjny sposób poradziła sobie z portretami postaci pobocznych.
Bardzo spodobało mi się ukształtowanie matki głównej bohaterki, choć nie polubiłam tej kobiety i do końca nie rozumiałam jej dekalogu moralnego, to jednak uważam, że została wykreowana niezwykle realnie. Jej postać łączy w sobie wiele sprzeczności, z jednej strony chce być kochająca matką, stara się jak może, a z drugiej przejawia się jej materialistyczna natura. Momentami miałam wrażenie (a nawet nie wrażenie, a pewność!), że dla tej kobiety nie liczą się żadne wyższe uczucia ponad dobrami materialnymi.
Naprawdę jestem pełna podziwu za kreację bohaterów, nie tylko tych pierwszoplanowych, ale przede wszystkim drugoplanowych, ponieważ to postacie poboczne zazwyczaj są pomijane. Tutaj dostajemy przejrzystą całość. Niektóre obrazy bohaterów są tylko delikatnie zarysowane, inne sumiennie przedstawione, jednak każda z tych fikcyjnych osób, składa się na idealny obraz całości.

Muszę przyznać, że zaczynając czytać Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie, nie wiedziałam czego się spodziewać. Byłam do niej dość sceptycznie nastawiona i może dlatego było mi trudno przejść przez pierwsze strony. Odkładałam tę książkę, aby ponownie się w nią zagłębić. Kiedy już przełamałam pierwsze lody nie byłam w stanie się oderwać.
Fabuła jest bardzo przemyślana i dobrze skonstruowana. Mimo wplecenia wielu retrospekcji, autorka nie wprowadza chaosu. Wątki z przeszłości łączą się idealnie z dotychczasowym życiem bohaterów.
Tematyka, jaką porusza Jessica Knoll jest niezwykle trudna, nie tylko w przekazaniu jej, ale przede wszystkim w odbiorze. Łatwo można ją przerysować albo zmarnować jej potencjał. Jednak autorka zrobiła wszystko, jak należy, jest mi bardzo trudno uwierzyć, że jest to debiut literacki, ponieważ, ta pozycja jest jak istna perła, wśród przeciętnych książek.
Wróćmy jeszcze na moment do tematyki utworu, jak już powiedziałam, jest ona dość trudna, jednak napisana jest lekkim i plastycznym językiem, który ułatwia nam przejście przez tekst.

,,Kiedy to wszystko przeszło, zostałam z czymś znacznie gorszym. Czymś, co do dziś gdzieś czyha,  atakując dokładnie w tej chwili, w której radość i pewność siebie ośmielają się podskakiwać" 

Myślę, że tę książkę powinni przeczytać WSZYSCY młodzi ludzie, ku przestrodze, zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Jednak nie jest to, tylko książka o trudach dorastania. Jessica Knoll pokazała nam, że w dorosłym życiu również powinniśmy się kierować swoim dobrem. Czasami coś z pozoru wydaje się piękne i idealne, a my czujemy się z tym źle. Warto pamiętać, że nie żyjemy po to, aby dogodzić innym, ale dlatego, żeby być szczęśliwym. Powieść łączy w sobie wiele wątków, trudnych i niezwykle bolesnych, których nie chcę zdradzać, aby nie powiedzieć zbyt wiele o fabule. Autorka w sposób jasny i klarowny ukazała kontrast między ofiarą, a oprawcą. Pokazał jak łatwo, jest przekroczyć cienką linię nienawiści, czasami wystarczy jeden nic nieznaczący gest, który potrafi przelać całą czarę goryczy. Warto o tym pamiętać.
Podobało mi się również to, w jaki sposób Jessica Knoll pokazała postawę społeczeństwa na krzywdy innych... muszę przyznać, że przez chwilę pomyślałam, jak wszyscy wkoło. Myślałam o bohaterce, że sama jest sobie winna, kiedy tak naprawdę żadne z wydarzeń nie było jej winą. Tak właśnie często myśli społeczeństwo, że sami podejmujemy decyzje i każdy z nas odpowiada za swój los, jednak są sytuacje, kiedy bezwiednie oddajemy się w ręce drugiej osoby.

Po raz kolejny moja recenzja jest bardzo chaotyczna, muszę was za to przeprosić, ale emocje, jakie mną targają, są wciąż żywe i nie wiem kiedy zdołają opaść. Nawet dziś kilka dni po lekturze, tej książki, czuję tę samą pustkę w głowie. Nie potrafię poukładać swoich myśli, nie potrafię ich zabrać i jasno przekazać. Chyba zawsze na wspomnienie tej historii będę czuła pewien mętlik. Ta powieść uświadomiła mi kilka rzeczy, pokazała mi jak młodzi ludzie, są naiwni, że dla większości liczy się tylko chęć akceptacji i przynależności do grupy. Uzmysłowiła mi także, że nie da się pewnych spraw zostawić za sobą, są sytuacje, które nawet po upływie kilku/kilkunastu lat będą w nas ciągle żywe...



Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to powieść, która zmusza do refleksji, do przeanalizowania pewnych wartości i zastanowienia się, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Wypełniła mnie wieloma emocjami, chciałam płakać, krzyczeć, ale jednocześnie byłam świadoma, że to nic nie da! W czasie lektury kilkakrotnie wyobrażałam sobie, że może właśnie w tej chwili jakaś osoba przeżywa to, co przeżyła nasza bohaterka...
Polecam tę powieść wszystkim bez żadnego wyjątku. Jednak drogi czytelniku, jeżeli czytasz książkę, byle przeczytać, byle sztuka, to daruj sobie tę pozycję, to jest ten typ lektury, który trzeba poczuć całym sobą, przeanalizować i pokochać... 


 Za możliwość przeczytania, bardzo dziękuję Wydawnictwu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam Cię czytelniku.

Prowadzę moje miejsce w sieci właśnie dla Ciebie. Rozgość się i czuj się jak we własnym zakątku internetu. Dziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami, odczuciami i wrażeniami z przeczytanych recenzji, książek i nie tylko. Zachęcam Cię również do zostawienia po sobie śladu w postaci komentarza. Z miłą chęcią sprawdzę, skąd do mnie przywędrowałeś i odwiedzę Twój internetowy kącik. Jednak jeżeli chcesz tylko się niemiło zareklamować i nachalnie zaprosić mnie do siebie, to wiedz, że będzie mi bardzo przykro, iż nie przywędrowałeś do mnie bezinteresownie.

Ps. Kochani, nie mam nic przeciwko linkom, do waszych blogów, jeżeli nie są bezczelnym i nachalnym spamem. Możecie, je wklejać pod waszymi komentarzami, chętnie wszędzie zajrzę w wolnej chwili. Niestety Disqus uniemożliwia mi znalezienie niektórych blogów. :(





© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon