"Lato koloru wiśni"

Okładka książki Lato koloru wiśni 
Lato koloru wiśni
Autor: Carina Bartsch
Tytuł oryginalny: Kirschroter Sommer
Tłumaczenie: Emilia Kledzik
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 17 czerwca 2015r

Gatunek: New adult, literatura młodzieżowa, 
Ilość stron: 496
Ocen: 3+/5 *mogło być lepiej*













Mówią, że od miłości do nienawiści, jest tylko jedne maleńki krok. W drugą stronę, jest dokładnie tak samo. Linia, między tymi uczuciami jest bardzo cienka, nawet się nie zorientujemy, kiedy przekroczymy granicę.


Emely, Alex i jej starszy brat - Elyas, przyjaźnią się od przedszkola. Choć uczucie między Emely, a Elyasem, trudno jest nazwać przyjaźnią. Działają na siebie jak pies na kota. Ich drogi się rozchodzą, kiedy wyjeżdżają na studia. W końcu nastaje dzień, w którym Alex zamierza zamieszkać ze swoim bratem, od teraz Emely jest wręcz skazana na towarzystwo Elyasa. Czy tych dwoje, da radę przetrwać w swoim towarzystwie, bez rozlewu krwi? Jakie wydarzenia zaskoczą nas w powieści? Tego dowiesz się czytając Lato koloru wiśni.

"Czasami uświadamiamy sobie różne rzeczy dopiero, kiedy o nich opowiadamy. Jeżeli zachowujemy je dla siebie, możemy je upiększać, zniekształcać, a nawet wypierać. "
Po skończeniu tej pozycji mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony było dobrze, z drugiej średnio. Może jednak zacznę od początku.
Pomysł na fabułę uważam, za niezwykle dobry. Pierwsza miłość, odnaleziona po latach. Niedomówienia i niedorzeczne sytuacje, wszystko to ma wpływ na ukształtowanie się naszych postaci. Skoro już jestem przy postaciach, powiem kilka słów o ich obrazie. Emely jest młodą kobietą, ma 23 lata, a w moim odczuciu zachowuje się bardzo infantylnie, sądząc po zachowaniu dałabym jej góra 16lat. Nie jest jednak postacią irytującą, no może odrobinę. Podoba mi się jej cięty język, przeraża za to jej nieporadność. Dziewczyna potrafi przewrócić się na prostej drodze i zrobić sobie przy tym wiele krzywdy. Nie lubię takich bohaterek, wolę osoby silne i niezależne. Do gustu przypadła mi postać Alex, dziewczyna młoda energiczna, wszędzie jej pełno i gdzie się nie pojawi rozsiewa swoją energię. Elyas to młody mężczyzna, przez wiele osób jest uważany za ignoranta, w moim mniemaniu, jego zachowanie to tylko maska jaką zakrywa swoje uczucia.
Co by nie mówić o postaciach, trzeba przyznać, że są to osoby z krwi i kości, bez wątpienia można ich spotkać w świecie równoległym. Co mi więc w nich przeszkadza? O dziwo w bohaterach drugiego planu, wszystko lubię. Natomiast główni bohaterowie pozostawiają wiele do życzenia, autorka przypisała dorosłym ludziom, cechy niezdecydowanych nastolatków. To jest mój pierwszy minus tej książki.

Akcja powieści dzieje się w Berlinie. Narracja powieść jest pierwszoosobowa, narratorem jest Emely. Prowadzi nas przez historię bardzo ostrożnie, wnikamy w jej rozum, ale nie odkrywa przed nami wszystkich kart. Trzeba przyznać autorce, że jak na tak długą powieść, nie czujemy się znudzeni. Carina Bartsch posługuje się prostym i zrozumiałym językiem. Dialogi między bohaterami są nasączone sarkazmem i swoistym humorem, często się śmiałam z potyczek słownych głównych bohaterów. Powieść broni się specyficznym humorem. Mimo tak rozciągniętej fabuły, nie dzieje się nic nadzwyczajnego, czytamy kończymy i tyle. Nie powiem, że zakończenie było byle jakie, zostawia ogromny niedosyt i mam nadzieję, że w kolejnej części mój apetyt zostanie zaspokojony.
Na okładce znajdziemy informacje "Jeżeli czytałaś Love Rosie, koniecznie zapoznaj się z latem koloru wiśni", nie wiem czy to miało być porównanie to książki C.Ahern, ale ja nie widzę między tymi powieściami żadnego związku (dodam, ze Love Rosie bardzo lubię) jedynym połączeniem jakie wyczuwam między tymi książkami, jest to, że w lato koloru wiśni pojawiają się, momentami, maile między Emely i tajemniczym wielbicielem.


"[...]-Ale to działa - powiedział pewnym siebie głosem.- lecisz na mnie.
Moje spojrzenie spochmurniało.
- Lecę na Cienie jak zepsuty szybowiec. "
Lato koloru wiśni to książka, przez którą płyniemy. Lekka, niezobowiązująca i przyjemna. Czyta się ją bardzo szybko, ja rozprawiłam się z nią w jeden wieczór (i pół nocy), niby nic nie wnosi, a oderwać się od niej ciężko. Nie mam bladego pojęcia jak ją powinnam ocenić. Myślę, że dopiero po lekturze książki Zima koloru turkusu, moje zdanie o tej serii będzie pełne. Na dzień dzisiejszy nie jestem zachwycona, ale też nie jestem zniechęcona.
Ja nie rozumiem, tego całego zachwytu nad powieścią, ale może jeszcze zmienię zdanie. Polecam książkę wielbicielom gatunku New Adult, może wasze zdanie będzie inne od mojego i wy poczujecie to piękno, które mnie nie powaliło? Nie zniechęcam do czytania, bo uważam, że książka nie jest zła, ale też nie jest dobra, bywały lepsze.


Podsumowując, Lato koloru wiśni jest powieścią o zapomnianej pierwszej miłości, schowanej na dnie serca, zamkniętej starannie na klucz i nie wypuszczanej na światło dzienne. Ktoś w przeszłości, przekonał bohaterów, że nie warto kochać. Miłość prowadzi  nas przez ból i cierpienie i nie zawsze znajdziemy ukojenie w ramionach kogoś wyjątkowego.

19 komentarzy:

  1. Nie wiem, na ile w głównych bohaterach jest to dziecinne zachowanie, a na ile zwykła nieporadność i pogubienie się we własnym życiu. Mimo, że Twoja opinia świadczy o przeciętności książki, to z chęcią sama przeczytam. Coś mnie w niej kusi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opinie jak czytam o książce są różne. Jak znajdę ją w bibliotece to przeczytam i zobaczę jaka będzie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się ciekawie. Uwielbiam ostry język u bohaterów. To zdecydowanie daje książce humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej książki i z pewnością się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obie części jak dla mnie są super chociaż bohaterzy czasem zachowują się jak dzieci , ale całość wychodzi rewelacyjnie.Polecam tą serie

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie części jak dla mnie są super chociaż bohaterzy czasem zachowują się jak dzieci , ale całość wychodzi rewelacyjnie.Polecam tą serie

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko sięgam po książki w których głównym tematem jest miłość. Przeważnie schodzi on u mnie na drugi plan. ;)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
  8. JA kocham tą książkę. to jest pierwsza książka przez którą tyle się śmiałam. Książka faktycznie lekka i przyjemna ale takie czasem warto przeczytać. :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem już po obu tomach. "Lato koloru wiśni" mi się podobało, ale nie zachwyciło. Natomiast kontynuacja jest zdecydowanie lepsza od pierwszego tomu ;P Przynajmniej takie jest moje skromne zdanie. Pozdrawiam serdecznie :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Twojej recenzji z jednej strony chciałabym ją przeczytać, ale tak samo nie lubię bohaterek - sierotek. Nie jestem pewna czy po nią sięgnę.
    Pozdrawiam, Oliwia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że książka nie przypadła Ci zbytnio do gustu, gdyż ja byłam nią zachwycona. Zwłaszcza zakończenie rozbiło mnie totalnie i muszę szybko poznać drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię takie przyjemne lektury. Jeśli będę miała okazję to na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, jestem zaintrygowana. Do tej pory wszyscy byli absolutnie zachwyceni tą powieścią, a Ty jednak nie do końca... Ciekawe. Sama niebawem zamierzam powieść przeczytać i zobaczymy jak będzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja szczerze pisząc nie jestem w ogóle zainteresowana nurtem New Adult, tym bardziej, kiedy lektura nie jest zbyt ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze słysze o tej powieści. Na razie ją sobie odpuszczam, nie moje klimaty, choć młodzieżówki zdarza mi się czytać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z jednej strony coś mnie intryguje w tej książce, a z drugiej strony - nie do końca przekonuje... Więc na razie nie będzie to chyba moje "must read". :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio bardzo zawodzę się na romansach, więc nie mam pojęcia, co o nich sądzić.
    Na razie sobie odpuszczę.
    Zapraszam do mnie na trzynastą, wcale nie tak bardzo pechową recenzję "Prób Ognia" Jamesa Dashnera.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem teraz, czy czytać. Przeraziłaś mnie tą bohaterką, po prostu nie znoszę takich ciamajd. Ale tak czy siak chciałąm przeczytać... Nie wiem!

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim zdaniem "Lato koloru wiśni" jest lepsze niż "Zima koloru turkusu", ale obie książki polecam, są lekkie i przyjemne w odbiorze, idealne na długie zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger