"Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" Jennifer Echols

Okładka książki Dziewczyna, która chciała zbyt wiele Dziewczyna, która chciała zbyt wiele
Autor: Jennifer Echols
Tłumaczenie: Małgorzata Żbikowska
Tytuł oryginalny: Going too far
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: październik 2012r
Ilość stron: 304
Gatunek: Literatura współczesna/ młodzieżowa
Ocena: 4/5








Młodzieńczy bunt. Podejrzewam, że przynajmniej 80% (jak nie więcej) ma go za sobą. Większość go przechodzi, buntowaliśmy się przeciwko rodzicom, szkole, czy systemowi. Większość z nas mając 17/18 lat robiła rzeczy, do których wstyd się przyznać. Czasy się zmieniają, a pomysły nastolatków są coraz bardziej dziwaczne i nie zrozumiałe dla otoczenia (a przecież każdy kiedyś był młody).


Meg jest typowym buntownikiem. Kolorowe włosy, oryginalny styl, choć do końca nie wiemy przeciw czemu Ona się buntuje. Bardzo chce opuścić małe miasteczka, zacząć uczyć się w collage'u. Pragnie uciec od nadopiekuńczych rodziców i wziąć swoje życie we własne ręce. Czy jej się to uda?

Książa zaczyna się, od momentu poznania grupki młodych ludzi, którzy postanowili się zabawić (w szerokim znaczeniu tego słowa), wchodzą na most, przez który przejeżdża pociąg. Doskonale wiedzą, że kilka lat temu na tym samym moście zginęła para nastolatków. Niewiele sobie jednak z tego robią, na ich szczęście zjawia się policja, modzi zostają przewiezieni do aresztu za naruszenie prawa. Między innymi za upojenie alkoholowe i narkotykowe. Funkcjonariusz John After, obmyśla dla nich karę. Każde z obecnych ma jeździć przez tydzień w służbach ratowniczych. Na jedną osobę wypada karetka, na inną wóz strażacki, a na Meg przypada nocny patrol policji.
Czy uda się zresocjalizować zbuntowaną, młodocianą kryminalistkę Meg? Co wyniknie z nocnych patroli i jaki będzie to miało wpływ na młodzież?

Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem Jennifer Echols, słyszałam różne opinie o jej twórczości, musiałam sama przekonać się na własnej skórze jak jest naprawdę. Czy jestem pod wrażeniem?
Do stylu i języka Autorki nie mam prawa się przyczepić, jest łatwy przejrzysty i miły w odbiorze. Natomiast sama historia...

Akcja  toczy się szybko, ciągle coś się dzieje i na jaw wychodzą nowe istotne fakty. Echols zaskakuje nas niemal co kilka kartek. Emocje są przedstawione w sposób ujmujący, nie sposób nie przeżywać rozterek razem z bohaterami. Jednak zakończenie pozostawia po sobie pewien niedosyt, niby jest dobrze, ale jednak mogło być lepiej. Na miejscu Autorki postawiłabym na bardziej rozbudowane i spektakularne zakończenie. Choć z drugiej strony, może Jennifer Echols pragnie wrócić jeszcze do przygód Meg? Być może taki zakończeniem zostawiła sobie otwartą furtkę?

Słów kilka o uczuciu jakie kiełkuje, choć nie ma prawa bytu. Przestępca i policjant? Tego jeszcze nie było... i może nie będzie?
John jest młodym posterunkowym, od Meg dzieli go zaledwie kilka lat. Możemy się domyślać, że nie bez powodu został gliniarzem, ma w tym ukryte cele, tylko jakie?
Bardzo podoba mi się to, że do końca nie wiemy i nie domyślamy się jakie powódki kierują młodym mężczyzną do zostania w małej miejscowości.
Jedno muszę przyznać książka nie jest przewidywalna, jesteśmy zaskakiwani i zwodzeni za nos niemal przez cały czas.

Jeszcze tylko słowo o tytule, czy tylko ja uważam, że jest beznadziejny?  W ogóle nie zachęca do czytania, jest jakiś taki nijaki... na szczęście pod nijakim tytułem nie kryje się nijaka książka.

"Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" to książka, mówiąca o trudach dojrzewania. Nie tylko o pryszczach i niespełnionych miłościach. Pokazuje nam, że nie zależnie od wieku mogą nas spotkać tragedie, z którymi trudno jest sobie poradzić dorosłym, a co dopiero dzieciom. Widzimy, jak ważna jest akceptacja i rozmowa, przede wszystkim rozmowa dorosłych z dziećmi.

12 komentarzy:

  1. Myślę, że literatura młodzieżowa nie jest już dla mnie, niestety... Teraz historia o nastoletnim buncie wydawałaby mi się bezsensowna, denerwowałabym się zbyt bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez juz nie jestem nastolatką ;) czasami książki młodzieżowe potrafią skrywa głębię, niestety nie zawzze

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą, że tytuł jest beznadziejny. A sama treść? W sumie wydaje się ciekawa. Zastanawiam się, czy zmuszenie młodzieży do udzielania się społecznie, wpływie jakoś na ich charaktery i postrzeganie świata. Gdybym dostała tę książkę w prezencie, zapewne bym przeczytała, ale chyba specjalnie nie będę jej szukać w księgarniach. Pozdrawiam. :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że byłby to genialny pomysł na resocjalizacje. Same historie narkomanów nie powstrzymują przed brakiem narkotyków, ale juz np. Pobyt w ośrodku dla uzależnionych aby na własne oczy zobaczyć co się dzieje z człowiekiem uzależnionym, może już bardziej? Oprowadzanie po więzieniach też nic nie daje... przeciętny więzień ma lepsze życie w celi niż dzieci z biednych rodzin... nasza polska rzeczywistość :/

      Usuń
  3. W sumie nie była zła bywały gorsze książki , ale faktycznie nudził mnie ta książka :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Początkowo miałam sięgnąć po książki Echols, ale w końcu odpuściłam - znalazłam inne tytuły, które wydały mi się ciekawsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za tego typu książkami, jednak tym razem spróbuję po nią sięgnąć.
    Świetna recenzja!
    Zostałaś nominowana do Tea Book Tag - http://recenzjekawoholika.blogspot.com/2015/11/tea-book-tag-bonus.html
    Pozdrawiam,
    Isabelle West

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, tytuł średniawy. Czasami mam chęć na jakąś młodzieżówkę, a powyższa książka wydaje się być dość interesująca, więc jak będę mieć okazję, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio często sięgam po książki młodzieżowe więc chętnie sprawdzę czy ta pozycja by mi się spodobała.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger