"Anioł na ramieniu" Anna Daszuta


Anioł na ramieniu
Autor:








Skończyłam czytać "Anioła na ramieniu", powiem szczerze, że mam mieszane uczucia co do książki... ale od początku.

Adelina  jest młodą kobietą, matką samotnie wychowująca dziecko. Przez całe swoje życie trafiała na niewłaściwych mężczyzn, w moim odczuciu  sama takich sobie dobierała. Zawsze otaczał ją wianuszek facetów, a ona wybierała samych palantów(przepraszam łagodniej nie potrafię określić). W końcu koleżanka namawia ją na założenie konta na portalu randkowym. Przez tę stronę poznaje Jana, który wprowadza ją w zakazany, nieznany świat rozpusty.

W trakcie toczenia się akcji na światło dzienne wychodzą nowe fakty, nowe zdarzenia, które komplikują wszystko. Już sama nie byłam pewna co się wydarzy...


Fabuła była nieprzewidywalna, to muszę przyznać. Wiedziałam, że Jan jest tym złym, że wszystko się komplikuje ale nie spodziewałam się co wyniknie za chwile i to jest niewątpliwie ogromny plus. Akcja toczy się jednostajnie, po czym przyspiesza, aby znów zwolnić. Bohaterowie są mało wykreowani, zacznę od Adeliny irytowała mnie od samego początku, no może nie od początku, ponieważ zapunktowała u mnie w pierwszym rozdziale tym jak pozbyła się nieprzyjemnych typków, wykazała się wtedy niezwykłą odwagą. Jednak to był ten jeden jedyny raz. Wiem, że kobiety bywają słabe, lekkomyślne, a czasami nawet bezmyślne, ale chyba nie aż do takiego stopnia. Do tego wszystkiego ta nieszczęsna Cheru, czyli jej anioł stróż, denerwowały mnie i śmieszyły zarazem te dialogi, już chyba lepsza była wewnętrzna bogini (z 50 twarzy Greya).  Miałam wrażenie że książka została podzielona na dwie części, pierwsza to trudno mi nazwać, romans? erotyk? trochę jednego i drugiego? W następnej części zaś, mamy wątek troszkę kryminalny, trochę dramatyczny. Ciężko mi dopasować do gatunku. Właśnie ze względu na ten opis, rozdwoję swoją opinie o postaciach.  Czytając pierwszą część miałam wrażenie, że bohaterka cierpi na syndrom ofiary, on ją źle traktuje, przeprasza, a ona wraca z podkulonym ogonem twierdząc że go kocha. Jan natomiast w pierwszej części jest typowym, chamem i prostakiem. Choć uważam, że jego postać mogła by być bardziej wykreowana dopracowana w szczegółach. Natomiast w drugiej części pojawiają się nowe postacie, których nie chcę zdradzać, aby nie popsuć czytelnikowi radości z czytania. Wracając do Adelina, w drugiej część kobieta się nie zmienia, nadal uważam ją za naiwną i lekkomyślną. Możemy natomiast poznać trochę Jana, dzięki retrospekcją i opowieścią osób trzecich. Zaczynałam odrobinę rozumieć jego zachowanie, żałuję że ten wątek nie był dłużej pociągnięty, ponieważ przypadł mi do gustu. Książka pozostawia po sobie wiele niedomówień, urwanych wątków. Trochę irytowały mnie przeskoki w rozdziałach, w niektórych momentach nawet sprawdzałam czy mi się przypadkiem strony nie skleiły :)


Podsumowując nie wiem, dlaczego wyszło mi tak krytycznie bo w gruncie rzeczy aż tak źle nie było. Autorka ma niezwykle lekkie pióro, sama nie wiem kiedy doszłam do końca książki. Nie żałuje ani chwili z nią spędzonej, ani też wydanych pieniędzy. Wydaje mi się, że całość mogła by być bardziej dopracowana w szczegółach, ale pamiętajmy Anna to debiutantka, mogą jej się zdarzyć potknięcia. Nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu można być wybitnym pisarzem. Do rzeczy, bo odbiegam od tematu, książka mnie wciągnęła mimo, że nie rozumiem wielu jej aspektów. Mam ogromną nadzieje, że już niebawem autorka je wyjaśni w kontynuacji. Powiem jeszcze coś, gdybym dowiedziała się, że na rynek wyjdzie  kolejna książka Anny z pewnością po nią sięgnę, styl pisania tej pani ma w sobie jakiś urok, pochłania cię i sam nie wiesz kiedy przewracasz ostatnią stronę.



Jeżeli ktoś ma w planach tę pozycję  niech czyta i pozna swoją opinie, nie chce was zniechęcać książka nie nudzi, a to kolejny plus. Styl pisania Autorki jest lekki i przyjemny, to nie on mi przeszkadzał w powieści, ale niedopracowana historia. Jakby wymyślona i spisana na szybko.  Sami sięgajcie po książkę i wyrabiajcie swoje zdanie.

Trudno mi ocenić tą historie, z jednej strony mi się podobała, a z drugiej absolutnie mnie nie porwała. Daję tej pani 4= (z dwoma minusami, jak w szkole :D ) na zachętę, niech robi dalej to co robi ponieważ robi to dobrze i wierze, że jak podszlifuje swój warsztat wyjdzie z niej jedna z lepszych pisarek w Polsce. Tego z całego serca jej życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger