Friend-zoned Belle Aurora [Patronat medialny]

Friend-zoned Belle Aurora [Patronat medialny]



Od zawsze zadaję sobie pytanie, czy przyjaźń damsko-męska istnieję. Czy jest możliwe, aby ludzie różnych płci byli ze sobą naprawdę blisko i nic między nimi nie iskrzyło? Aby z biegiem czasu nie wytworzyła się między nimi chemia? To chyba nie jest osiągalne... A może tylko się mylę?

Kiedy Tina zauważa Nika po raz pierwszy, coś w jego posturze jej imponuje. Aby zagadać do mężczyzny, wysyła mu cukierki w kształcie ust z dołączonym przyjaznym liścikiem. Jest tak zażenowana tym, co zrobiła, że kiedy Nik się do niej odzywa jedyne, na co ją stać to propozycja przyjaźni
Szybko łapią wspólny język nie tylko oni, ale również ich przyjaciele – tak rodzi się paczka cudownych przyjaciół, którzy stają za sobą murem. Choć między Nikiem a Tiną iskrzy, atmosfera między nimi jest mocno napięta – postanawiają nie ryzykować i nie wychylać się z propozycją czegoś więcej niż przyjaźń.

Kocham tę historię i nie mogę powiedzieć o niej nic złego, bo zwyczajnie skradła moje serce i to już jakiś czas temu. Wszystko w niej jest w moim guście. Po pierwsze narracja prowadzona naprzemiennie przez głównych bohaterów. Uwielbiam ten rodzaj narracji, bo daje mi idealny obraz emocji i myśli każdego z bohaterów.
W dodatku wszystko jest napisane lekkim i przyjemnym językiem, a cala historia na zmianę bawi i wzrusza.
Jednak narracja to tylko wierzchołek pozytywów tej książki. Polubiłam tę historię również za relacje międzyludzkie, jakie się tu pojawiają – ta paczka przyjaciół, która się utworzyła to nic innego jak cudowna rodzina niepowiązana więzami krwi. Bardzo lubię tak przedstawione przyjaźnie, realne i prawdziwe, które sprawiają, że chce się ufać ludziom i jednać sobie takich pozytywnych osobników jak bohaterowie tej książki.

Friend-zoned to jednak książka o miłości więc wątku miłosnego nie mogło tu zabraknąć. Relacja między Tina a Nikiem jest niezwykle realistyczna, piękna i zachwycająca. Nic nie dzieje się między nimi Byt szybko. Oczywiście fizycznie ciągnie ich do siebie od samego początku to jednak emocjonalna więź, miłość, pojawia się znacznie później. Dodaje to nie tylko wiarygodność książki, ale również sprawia, że powieść pozostawia po sobie takie przyjemne ciepło na sercu, które większość czytelników powinna kojarzyć z dobrymi książkami.

Ostatnia, a jednak chyba najważniejszą rzeczą jest to, ze Friend-zoned to książka, przy której mogłam śmiać się i wzruszać jednocześnie. Autorka poprzez postać Tiny wzbudziła we mnie wielkie emocji, były dwie sceny, przy których w oczach zakręciła i się łza. Choć przeważa niesztampowy humor trafiający prosto w mój gust, to jednak wzruszenia również przewijają się przez całość. Za sprawą postaci Nika mamy minimalny wątek sensacyjny, który tylko dopełnił moje uwielbienie dla tej książki i dodał jej niezwykłego smaczku.

Friend-zoned to książka, która bawi, wzrusza i mówi o tym, że miłość i przyjaźń idą w parze. To dobra opowieść o tym, że nie warto żyć przeszłością, bo tylko tu i teraz ma na nas najważniejsze znaczenie. Autorka udowodniła również, że przeszłość choćby najbardziej bolesna jest czymś, co nas wzmacnia i charakteryzuje. Tina i NIK zasłużyli na szczęście – a ja czekam na tom o Duchu, który gra tło w tej opowieści i jest niezwykle intrygującym bohaterem 😍


Friend-zoned
Seria: Friend-Zoned
Autor: Aurora Belle
Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Data premiery: 2018-11-25






Garść cytatów:


Piękino bólu Georgia Cates [Patronat medialny]

Piękino bólu Georgia Cates [Patronat medialny]




Zakochać może się wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewa. Przygodne gorące romanse potrafią rozpalić ogień miłości. A układy zmieniają się w długie i szczęśliwe związki.

On nie bawi się w związki. Ona dopiero, co zakończyła nieudaną znajomość. Żadne z nich nie ma najmniejszej ochoty na związek – ale romans bez zobowiązań brzmi rewelacyjnie. Ten mężczyzna jest niczym marynarz, w każdym porcie ma inną kobietę, z żadną nie wiązał poważnych planów. Tak jest i tym razem. Układ jest czysty – sama przyjemność bez konsekwencji. Jest jedna zasada anonimowość – nie znają swoich prawdziwych nazwisk. Czy imię i nazwisko ma jakiejkolwiek znaczenie, jeżeli w grę wejdziesz uczucie?

Książka Piękno bólu to romans erotyczny napisany w pierwszoosobowej naprzemiennej narracji. Nie będę udawała i zawodziła was, książka jest przewidywalna i oparta na schematach — teraz pokażcie mi erotyk, który nie powiela schematów. No właśnie. Piękno bólu może i jest oparte na typowym dla gatunku schemacie, ale jednocześnie autorka wykreowała historię w taki sposób, że wręcz się ją pochłania, a przy zakończeniu odczuwa się tęsknotę za bohaterami. W ostatnim czasie erotyki mnie przytłoczył, trafiał na same nijakie. Tym razem było inaczej, a autorka przypomniała mi, co tak bardzo polubiłam w tym gatunku.


Subtelność! Właśnie, większość twórców romansów erotycznych o niej zapomina. Georgia Cates pisze o seksie wprost, nie słodzi i nie udziwnia, jednocześnie łącząc ze sobą pożądanie i subtelność. Nie przytoczyła mnie scenami zbliżeń i nie znudziła zbyt podobnymi opisami. W dodatku dodała do wszystkiego szczyptę pikanterii.

Główną osią fabuły jest związek, a właściwie układ między bohaterami. Gdzieś tam w tle rozgrywają się również inne sytuacje związane z przeszłością bohaterów z ich rodzinami, przyjaciółmi. Wszystko jest nadwyraz realnie opisane, a powolność i prawdziwość wątku miłosnego sprawia, że sama byłam zauroczona bohaterami i odczuwałam ogromną tęsknotę, gdy przyszło się z nimi żegnać.
W dodatku zakończenie wprowadza takie emocje, że nie potrafię ich opisać. Chciałam krzyczeć, spakować się i jechać do autorki z pytaniem, jak można w taki sposób kończy książkę?
Zostałam pozostawiona w zawieszeniu, a to dla mnie taki mieszany stan z jednej strony za to zakończenie powinnam znienawidzić tę książkę, z drugiej moja miłość do tej historii mi na to nie pozwala. Pozostaje mi tylko siedzieć grzecznie i czekać ma kontynuację, która mam nadzieję, nadejdzie niebawem.

Piękno bólu to dobrze napisany subtelny erotyk z nutką pikanterii. Sprawdzi się idealnie na długie jesienne wieczory, zapewni emocje i rozkocha w sobie na zabój. Polecam, bo nie da się inaczej – mam nadzieję, że odkryjecie w tej książce to, co i mnie urzekło.



Autor: Georgia Cates
Wydawnictwo NieZwykłe
Seria: Beauty
Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 366
Oryginalny tytuł: Beauty from pain
Romans.
Wszystkie nasze obietnice Colleen Hoover

Wszystkie nasze obietnice Colleen Hoover


W życiu prawie każdej kobiety przychodzi taki moment, w którym budzi się jej instynkt macierzyński, kobieta nie pragnie niczego innego jak dziecka. Pragnienie połączone z nieowocnymi staraniami mogą doprowadzać do kresu wytrzymałości i zabijać wszystkie inne aspekty życia, przyćmiewać je i skrupulatnie wymazywać z priorytetów dzień po dniu.

Quinn i Graham to małżeństwo z kilkuletnim stażem, do pełni szczęścia parze brakuje jedynie potomka. Zatraceni w obsesyjnym pragnieniu powiększenia rodziny, nie dostrzegają, że z każdym dniem oddalają się od siebie. Ich nieszczęścia kumulują się i zamazują prawdziwą i nieskazitelną miłość, która ich niegdyś połączyła. Przed laty wierzyli, że nic nie jest ważniejsze prócz ich bezgranicznej miłości — ten stan ma upamiętniać szkatułka z tajemniczą zwartością, podarowana przez Grahama Quinn w dniu ślubu. Czy para przypomni sobie, co w życiu ich połączyło i co jest ważne, czy pragnienie szczęścia stanie się kością niezgody?

Kiedy zaczynałam czytać tę książkę, zasypały mnie komentarze sugerujące, że to najsłabsza pozycja autorki, mdła i nudna. Byłam przerażona, bo przecież to Hoover i choć nie zawsze mnie zachwycała, to jednak nie mogłabym powiedzieć, że kiedyś zawiodła mnie bez reszty. Niestety wiem, skąd mogą się brać takie opinie o tej książce i myślę, że niektórzy nie przywykli do takiej Hoover. Bo w tej odsłonie to kolejne nowe odkrycie Colleen — powieść dojrzała, zmuszająca do refleksji, pełna emocji, które nie trafią już do młodego czytelnika. Chyba że ów młody czytelnik jest osobą pełną empatii i jest w stanie, choć odrobinę wczuć się w sytuację głównej bohaterki.

Główną osią fabuły jest olbrzymie pragnienie posiadania dziecka — autorka w idealny sposób uchwyciła emocje kobiety, która ponad wszystko pragnie dziecka. W idealny sposób przedstawiła tę historię, ukazując wcześniejsze szczęście małżeństwa i teraźniejsze nieporozumienia, udało jej się to za sprawą naprzemiennych rozdziałów, które opowiadają historię sprzed małżeństwa i w jego niepewnym okresie.

Ta książka była niczym wulkan emocji, w moich oczach kilkakrotnie zagościły łzy, a wewnątrz czułam wzruszenie i ból bohaterów. Nie jest to książka, w której akcja goni akcję, a wydarzenia przeplatają się ze sobą w spektakularny sposób. To typ jednostajnej opowieści naszpikowanej wieloma emocjami i problemami, który dla wielu par jest codziennością. Wiem, że sposób prowadzenia historii niewielka ilość dialogów i sporo opisów myśli bohaterów może poniektórych nudzić, dla jednak była to kolejna odsłona autorki, która pokochałam nawet bardziej niż poprzednie. Przez namnożenie opisów, myśli, emocji, bohaterów, a szczególnie bohaterki — książka nie należy do lektur, które ochłoniemy na jeden raz. Tą opowieścią należy się delektować, poznawać ją, odkrywać i rozumieć.

Wszystkie nasze obietnice
to przepiękna opowieść o prawdziwej miłości, o potrzebie spełnienia, akceptacji przede wszystkim przez samego siebie, ale również niezwykła opowieść o małżeństwie o rutynie, przyzwyczajeniach. Dojrzała, pełna bólu, a jednak zawierająca sporo prawdy i mimo wszystko napawająca optymizmem — polecam!



Wszystkie nasze obietnice
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 296
Oryginalny tytuł: All your perfects
Tłumacz: Aleksandra Żak
Literatura obyczajowa.

 Zobaczcie również inne bestsellery w księgarni Tania książka! :) 


Powiedz, że zostaniesz Corinne Michaels [Patronat medialny]

Powiedz, że zostaniesz Corinne Michaels [Patronat medialny]




Corinne Michaels to jedna tych autorek, po które mogę sięgać w ciemno. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła i zawsze potrafi wzbudzić we mnie emocje. Czy historia z książki Powiedz, że zostaniesz trafiła do mojego serca?

Presley musi zmierzyć się ze śmiercią męża, jest jej ciężko, ale ma dla kogo żyć. Ma dwóch wspaniałych synów, którzy dodają jej sił w tym ciężkim dla nich wszystkich okresie. W wyniku niedopilnowania rachunków i zaległych płatności kobieta jest zmuszona opuścić swój dotychczasowy dom i, aby uporać się z długami, wrócić na ranczo do rodziców. Chłopcy nie są zadowoleni ze zmiany miejsca zamieszkania, muszą zostawić za sobą kolegów, szkołę, przyjaźnie. Dla Presley wyjazd też nie jawi się kolorowo, dawno temu wyjechała z rancza i nie miała ochoty nigdy tam wracać. Zostawiła za sobą bolesną przeszłość i Zacha, z którym nie jest jej łatwo się zmierzyć.

Co mogę powiedzieć o książce? Chapeau bas – Corinne Michaels. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak wzruszona, czytając książkę. Moim zdaniem ta historia bije na głowę Consolation duet, mimo że Consolation darzę wielką miłością. Nie wiem, jak Corinne Michaels to robi, ale potrafi słowami wycisnąć ze mnie łzy. Czytałam i momentami płakałam, a w innych chwilach pękała ze śmiechu. Pełen wachlarz nastrojów.

Smutek spotęgowała we mnie pierwszoosobowa narracja prowadzona z perspektywy Presley. Rozumiałam zachowania autorki, czułam jej ból, uważam, że autorka z kreacją tej postaci poradziła sobie znakomicie. Jednocześnie uważam, że Presley nie była wykreowana na kobietę miałką, bez charyzmy, miała chwile zwątpienia, zagubienia, dezorientacji. Jednak w jej przypadku wszystko było tak przejrzyście i dobrze wykreowane – rozumiałam jej niektóre załamania, zdaję sobie sprawę z tego, że pozbieranie się po stracie ukochanego nie jest łatwe. Presley się to udało dzięki przyjaciołom i... Zachowi z przeszłości, któremu tak bardzo bała się stawić czoła. Okazuje się, że pierwsza miłość potrafi przetrwać nawet próbę czasu.


Bardzo podobało mi się to, że autorka nie rzuca Presley z żałoby wprost w ramiona innego mężczyzny. Tutaj ta relacja jest subtelna, powolna, dojrzała. Bohaterowie mają swoją przeszłość, swoje wewnętrzne opory przed ponownym wkroczeniem nawzajem w swoje życie. Autorka w taki sposób kreuje ten wątek miłosny, że sama byłam zauroczona bohaterem i wzdychałam z rozmarzeniem na tę miłość, która odradza się po latach.

Ponad wątkiem miłosnym istotna jest też przyjaźń, jaka łączy Presley i Wyatta – brata Zacha. Wątek tej przyjaźni graniczącej z miłością bardzo mi się podobał. Podobnie jest z braterstwem wśród braci Hennington – myślę, że to kolejni bracia, którzy zagoszczą na długo w moim sercu. Są zbudowani na wszystkich archetypach męskości, a jednocześnie mają odrobinę kowbojskiego pazura, który zachwyca.

Powiedz, że zostaniesz to przepiękna dojrzała opowieść o miłości, która po czasie odradza się z popiołów. To również historia kobiety, której przyszło się zbyt wcześnie mierzyć ze statusem wdowy. Historia łamiące serce, gwarantująca łzy wzruszenia, a jednocześnie szczęśliwa, pełna specyficznych dialogów. Po tej książce długo czułam w sobie plątaninę emocji — to najlepsza rekomendacja dla powieści.

Powiedz, że zostaniesz
Autor: Corinne Michaels
Tytuł oryginału: Say you'll stay
Tłumaczenie: Węgrzynek Monika
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Język wydania: polski
Liczba stron: 476
Data premiery: 17.10.2018 r.

Cytaty:
 




Jeden błąd Anna Szafrańska

Jeden błąd Anna Szafrańska

 
 
Czy miłość osacza, zamyka w szponach, uniemożliwia samospełnienie się? Nie! Tak tylko działają toksyczne uczucia, w które uwikłana jest Dominika. Od wielu lat jest w związku z Oliwierem, naprawdę z pozoru wszystko wygląda idealnie — jednak pozory to jedno a rzeczywistość jest zupełnie inna, brutalniejsza. Ona mu wybacza, przecież nie jest tak źle, kochają się, inni mają gorzej... z tysiącami wymówek i obwinianiem samej siebie zaczyna pogrążać się w tym niezdrowym związku. Niebawem ta toksyczna znajomość ma zostać sfinalizowana, a małżeństwo nie cieszy Dominiki — z każdym dniem dopadają ją nowe wątpliwości i wydawać by się mogło, że w końcu przejrzy na oczy. Wszystko zaczyna zmieniać bieg, kiedy Dominika podejmuje pierwszą pracę w liceum, a jeden z uczniów klasy maturalnej zaczyna być kimś ważniejszym niż inni, a jego trudna sytuacja i zaangażowanie Dominiki wychodzą daleko poza kompetencje pedagoga...

Anna Szafrańska już niejednokrotnie pokazała mi, że potrafi pisać w piękny, lekki, a zarazem budzący emocje sposób. Czy i tym razem było podobnie? Czy autorce udało się mnie zaciekawić i wzbudzić we mnie uczucia?

W książce Jeden błąd Anna Szafrańska postawiła na narrację pierwszoosobową, gdzie narratorem jest Dominika. Kreacja głównej bohaterki jest wyważona i poprowadzona w sposób wiarygodny. Niektórzy czytelnicy mogą uważać Dominikę za naiwną dziewczynę, która choć wykształcona, nie potrafi zrozumieć, że w jej związku dzieje się źle. Niestety Anna Szafrańska przez tę postać tylko i wyłącznie udowodniła, że kobiety potrafią być zaślepione i niektórymi łatwo manipulować, a mężczyźni w typie Oliwiera tylko wykorzystują swoją wyższość nad ofiarą. Mało tego, że autorka ukazała zachowania osoby dotkniętej przemocom fizyczną i psychiczną, Anna Szafrańska w taki sposób poprowadziła fabułę i wykreowała postać Oliwiera, że momentami go rozumiałam. To straszne i jednocześnie tak bardzo realne, że można rozumieć negatywne zachowania... To dowodzi tylko temu, że autorka w genialny sposób poprzez postać Oliwiera manipulowała bohaterką, a jednocześnie czytelnikiem.


 
Autorce udało się uchwycić emocje bohaterów, jednak w książce to nie tylko trudy dotyczące Dominiki grają pierwsze skrzypce. Równie istotnym wątkiem jest codzienności Mikołaja — wspomnianego wyżej ucznia klasy maturalnej, w której uczy Dominika. Chłopak nie ma łatwego życia, wychowuje się w patologicznej rodzinie, w której jest jedyną opoką dla przepracowanej matki i młodszego rodzeństwa. Relacja, która zaczyna łączyć go z nauczycielką, nie jest niczym normalnym — choć w żadnym stopniu nie wzbudziło we mnie kontrowersji, zarówno Dominika, jak i Mikołaj są osobami dorosłymi, a Anna Szafrańska tak operuje tym wątkiem, że żyjemy nim i rozumiemy każde postępowanie bohaterów i ich z podekscytowaniem kibicujemy ich rodzącym się uczuciom.

Jeden błąd to historia, która mnie zaskoczyła — przede wszystkim poziomem emocji, który był jak dla mnie idealny, uwielbiam trudne tematy i sposób, w jaki autorka je poprowadziła. Jestem też pozytywnie zaskoczona zakończeniem, które zostawiło mnie z otwartymi ustami i sercem wypełnionym setkami, a nawet milionami, uczuć. Polecam tę książkę każdemu czytelnikowi, który lubuje się w powieściach przepełnionych emocjami i podszytymi wątkami miłosnymi. To istny huragan zdarzeń, który niejednokrotnie rozbił moje serce...
 
 
Jeden błąd
Anna Szafrańska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2018-11-14
Liczba stron: 496
Romans
Literatura polska
Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger