Fałszywy pocałunek Mary E. Pearson

Fałszywy pocałunek Mary E. Pearson



Po lekturze Fałszywego pocałunku jestem szczęśliwa, że w naszej kulturze odeszły w niepamięć kojarzone małżeństwa. Jednakże w świecie wykreowanym przez Mary E. Pearson takie sytuacje mają miejsca, wszak akcja dzieje się na dworze Morrighanów, a Lia jako pierwsza córka dworu ma poślubić księcia, którego wybrali dla niej rodzice. Małżeństwo jest niczym innym niż strategią polityczną. Nie tak Lia wyobraża sobie swoją przyszłość, a małżeństwo chce kojarzyć tylko z miłością. W dzień ślubu decyduje się na ucieczkę. Wraz ze swoją służącą i zarazem przyjaciółką uciekają z dworu. Trafiają do gospody i wydaje się, że uda im się wtopić w tłum i oszczędzić się przed brutalnymi rozkazami króla. Nie spodziewają się jednak, że wrogie królestwa – nieprzychylne dworowi Morrighanów, postanawiają wysłać łowcę głów, który zamorduje księżniczkę. W pogoń za księżniczką rusza również książę, za którego dziewczyna miała wyjść. Gdy oboje spotykają się z Lią, zakładają maski i są niezwykle przyjaźni dla dziewczyny. Szybko okazuje się, że Lia zakochała się w jednym z nich… czy wyjdzie jej to na dobre?

W powieści mamy narrację pierwszoosobową naprzemienną. Głównym narratorem jest Lia, jej narracja jest przeplatana perspektywą zabójcy i księcia. Najlepszym zabiegiem autorki jest to, że udało się jej tak namieszać, naplątać, że czytelnik nie ma pojęcia, który z chłopaków jest zabójcą, a który księciem. Ja zaplątałam się strasznie i przyznam szczerze, że wydawało mi się, że obstawiam prawidłowo, a jednak się przeliczyłam. To małe celowe pomieszanie bardzo mi się spodobało i sprawiło, że książka była dla mnie jeszcze bardziej intrygującą.
Kolejnym rewelacyjnym posunięciem było umieszczenie i poprowadzenie wątku miłosnego. Jako romantyczna dusza, cieszę się na każdy wątek miłosny, a jeżeli ten wątek jest jeszcze tak świetnie poprowadzony, to ja kupuję go w całości i chwalę za naturalność i lekkość prowadzenia. Pearson ma u mnie mistrza prowadzenia takich wątków, po pierwsze postawiła na naturalność – cała znajomość rozwija się realistycznie, bez przerysowanych spojrzeń w oczy i udawanej miłości od pierwszego wejrzenia. W dodatku to nie miłość gra pierwsze skrzypce w powieści, a jedynie czasami wychyla się na pierwszy plan. Autorce również w tej fikcji udało się zawrzeć wiele prawdy, przede wszystkim przesłanie – udowodnienie – że wojny są złe, a niezgoda między królestwami nie może sprawiać, żeby ginęli niewinni. W tym wątku było sporo emocji i nawet zdarzyło mi się uronić łezkę, czego zupełnie nie spodziewałabym się po tej książce.


    

 
Na pokłony zasługuje również wyobraźnia autorki – świat przedstawiony w Fałszywym pocałunku to logiczna, spójna całość. Fikcja w spektakularny sposób przeplata się z rzeczywistością, a zaskakujący zwrot akcji przy zakończeniu sprawia, że nie mogę się doczekać kontynuacji.
Akcja książki to istna sinusoida, raz gna galopem do przodu, innym razem jest statyczna i daje chwilę oddechu. Widmo nieszczęścia wisząca nad bohaterką sprawia, że atmosfera powieści jest ciężka od napięcia. Czekałam tylko na moment, w którym wszystko wskoczy na właściwe tory, a zło, które tylko czyha na uwolnienie, dopadnie Lię i wzbudzi po raz kolejny miliony emocji.

Fałszywy pocałunek to zaskakująco dobra książka, napisana lekkim językiem. Czyta się ją płynnie, nie ma mowy o nudzie, bo ciągle coś się dzieje, na którejś z płaszczyzn książki. Myślę, że to nie jest tylko opowieść dla fanów fantasy, to raczej książka dla wielbicieli niesztampowych romansów, zaskakujących wątków i wciągających scen. Polecam, bo warto.
Chłopak, który pokazał mi, jak żyć Samanta Louis

Chłopak, który pokazał mi, jak żyć Samanta Louis




Przeszłość zostawia na nas niewidzialny pył, który w większej lub mniejszej mierze ma wpływ na naszą teraźniejszość i przyszłość.

Anastasia po traumach z dzieciństwa ma blokadę względem mężczyzn, nie chce angażować się w związki i nie widzi sensu budowania relacji damsko-męskich. Dla niej miłość jest przereklamowana i prowadzi tylko do złego. Nie spodziewa się jednak, że na swojej drodze spotka mężczyznę, który odczaruje ją jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… choć żadnej magi w tym nie będzie, a przeszłość boleśnie upomni się o Ane, to jednak jest szansa, że Nate będzie tym, które zasłużył sobie na jej względy. Nieziemsko przystojny tancerz i zamknięta w sobie piosenkarka – para idealna, ale aby dojść do perfekcji muszą przejść długą i bolesną drogę.

Samanta Louis to debiutująca polska autorka, choć pseudonim może sugerować inaczej. Chłopak, który pokazał mi, jak żyć to jej debiut literacki, jednak na popularnej platformie wattpad możecie znaleźć jej inne teksty. W swoim debiucie autorka pokusiła się na narrację pierwszoosobową naprzemienną, rozdziały przybliżają nam postać Anastasi i Nate'a. Jestem zdania, że autorce idealnie udało się odrysować, postać kobiety niepewnej swego, zamkniętej w sobie zakładającej maskę silnej i niezależnej dziewczyny, a tak naprawdę walczącej w głębi duszy z demonami przeszłości. Młoda kobieta w dzieciństwie doświadczyła krzywdy od osoby, która powinna gwarantować jej poczucie bezpieczeństwa, ktoś mocno ją skrzywdził, zabierając jej jedyną i najukochańszą osobę – matkę. Nie sposób się dziwić, że dziewczyna po dziś dzień nie potrafi poradzić sobie z nagromadzonymi emocjami. Nate z kolei miał sielskie dzieciństwo, kochającą rodzinę i wyjątkową sąsiadkę złotowłosą dziewczynkę o lśniących oczach. Nic tak nie utknęło w jego umyśle, jak te lśniące oczy dziewczynki, którą był zauroczony jako chłopiec.

Wątek miłosny grający pierwsze skrzypce w opowieści został skonstruowany na podobnej relacji jak ta z książki Hopeless Collen Hoover – ta znajomość, bliskość, podsunęły mi, na myślę właśnie tę książkę, choć wątki są zupełnie inne i rozgrywają się innym torem, to jednak jakaś szczypta podobieństwa we mnie się zakorzeniła i nie mogę się jej wyzbyć. Czy jest to dla mnie błąd? Absolutnie nie, jest wiele powieści, które w jakiś sposób się powielają, nawet nieświadomie, ten wątek był dla mnie intrygujący pomimo podobieństw. Uważam, że autorka skrupulatnie i dobrze rozegrała kwestię miłość, relacja jest budowana na twardych fundamentach, jest dość burzliwa, ale nie sądzę, aby była za szybka – nierealna. Bohaterowie znali się już przed akcją rozgrywająca się w książce, występują razem na scenie i mężczyzna od zawsze ukradkiem wzdychał do uroczej piosenkarki.




Ponad wątkiem miłosnym mamy także bolesną przeszłość bohaterki – to dzięki tej części historii mogłam poznać sposób pisania Samanty Louis o emocjach. Jak dla mnie autorka potrafi opisywać uczucia, wzruszać i wzbudzać w czytelniku współczucie. Naprawdę w niewielu debiutach emocje są tak bardzo namacalne i tak dobrze opisane – choć w niektórych momentach język jest nieco zbyt prosty i niektóre zdania czyta się topornie, to jednak ginie w tłumie, bo autorka potrafiła opowiedzieć tę historię z pasją, wrażliwością. Warsztat można szkolić, doskonalić, ulepszać, ale sposobu pisania tak, aby wzbudzać emocje, nie da się wyuczyć.

Chłopak, który pokazał mi, jak żyć to dobra lektura na wieczór, idealna rozrywka i spora dawka emocji. Problematyka przemocy domowej uwypuklona na kartach opowieści potrafi wzruszyć i otworzyć oczy na codzienność. Historia Anastasi to opowieść o potrzebie poczucia bezpieczeństwa, potrzebie miłości i bliskości, nawet jeżeli wydaje nam się, że w samotności jesteśmy szczęśliwi, warto, jest móc z kimś to szczęście dzielić.
Latawce Agnieszka Lis

Latawce Agnieszka Lis



Jaki wpływ na dziecko ma rozstanie rodziców? Czy coś, co dla nas niekoniecznie jest ciężkie emocjonalnie, jest również takie samo dla dzieci? Czy traumy, wspomnienia, z dzieciństwa mogą rzutować na dojrzewającego nastolatka?

Latawce to opowieść o Grzegorzu – chłopaku, który żyje jednym wspomnieniem z dzieciństwa. Jak za mgłą ma obraz odchodzącego ojca, dojrzewający mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z codziennością. Brak męskiego autorytetu ma ogromny wpływ na jego postępowanie… Traumy z dzieciństwa mają koszmarny w skutkach finał w teraźniejszości.

Latawce to nie jest pełnowymiarowa książka, nie jest to typowa opowieść. To urwane fragmenty, dialogi – jakby wyrwane karty z pamiętnika. Chyba właśnie sposób napisania tej historii sprawia, że jest ona wyjątkowa i pełna emocji. Choć początkowo napotkałam ścianę i nie potrafiłam się w gryźć w sposób narracji tej opowieści, to jednak już po kilku fragmentach przepadłam bez reszty. Życie młodego chłopaka, który wręcz dąży do autodestrukcji, nie potrafi sobie poradzić ze stratą ojca, nie chce się uczyć, nie widzi sensu w swoim życiu. Przez jego relacje codzienności przeplata się wiele myśli samobójczych.

W tej opowieści jest tak wiele prawdy, choć sama ma niewiele treści. Autorce prostymi dialogami, wycinkami z życia udało się wzbudzić więcej emocji niż innym pełnowymiarową opowieścią. Może emocje pogłębia fakt, że historia jest oparta na faktach? Może fakt, że gdzieś w świecie Grzegorz żyje, a Latawce to część potężna cześć jego życia i ciężki emocjonalny bagaż. Może moje emocje sięgnęły zenitu tylko dlatego, że zdaję sobie sprawę, iż w świecie jest wiele takich Grzegorzów – dzieci, nastolatków, którzy nie potrafią sobie poradzić z relacjami rodzinnymi, są podatni na wpływy rówieśników i swoje problemy starają się ukryć za maską bezczelności. Niestety takich nastolatków, dzieciaków, jest bardzo dużo i to my dorośli za nich odpowiadamy, to my sprawiamy, że czują się bezpiecznie. Niestety najczęściej to również my sprawiamy, że nasze dzieci tracą poczucie bezpieczeństwa. Nie rozmawiamy z nimi, nie wyjaśniamy spraw dorosłych, wiele ludzi nadal żyje w przekonaniu, że dzieci nie mają prawa głosu i nie powinny się wtrącać w życie dorosłych. Sytuacja Grzegorza, i innych dzieci w podobnej sytuacji, idealnie uświadamia, że wszyscy tworzymy rodzinę i jeżeli pojawiają się jakieś zaburzenia, nieprawidłowości, to powinniśmy wszyscy wspólnie rozmawiać, wyjaśniać, uświadamiać, tłumaczyć. Czy to zawsze pomoże? Nie gwarantuje, ale nie możemy zostawiać dzieci bez wyjaśnienia problemów, z poczuciem bezradności, beznadziejności. Czy gdyby rodzice Grzegorza inaczej rozegrali swój rozwód, nie byłoby one tak tragiczne w skutkach? Nie wiem, wiem jednak, że rozmowa ma większą moc, niż można przypuszczać.

Jak zapewne widzicie, ta niewielkich rozmiarów książka wzbudziła we mnie wielkie emocje, które pogłębiały się z każdą wstawką autorki o symbolice latania. Każdy z nas potrzebuje wolności, nie zapominajmy jednak, że nie posiadamy skrzydeł, a nasza determinacja w dążeniu do bezwarunkowej wolności nie zawsze idzie w parze ze szczęściem.
 
Latawce
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: styczeń 2018 r.
Liczba stron: 192
Literatura współczesna polska.
Bracia Slater. Kane i Aideen L.A Casey

Bracia Slater. Kane i Aideen L.A Casey


Kolejny z braci Slater zagościł na mojej półce. Tym razem Kane — tajamniczy, zamknięty w sobie i skrywający przerażające tajemnice. Czy uda nam się go odkryć?  Zakończenie książki Kellan wprowadza nas sprytnie w wydarzenia, które zaczynają się rozgrywać w tej części. Kane to trzeci tom serii o braciach Slater, a głównym bohaterem jest tytułowy Kane.  W życiu mężczyzny pojawia się Aideen, która miała być przygodą na jedną noc. Oboje jednak doskonale zdają sobie z tego sprawę, że zbyt mocne jest między nimi przyciąganie, aby romans zakończył się na jednonocnej przygodzie. Nieoczekiwanie w ich życiu pojawiają się małe kłopoty, które są następstwem upojnej nocy. Jak w nowej sytuacji poradzą sobie bohaterzy? Co wyniknie z tej gorącej i burzliwej znajomości?  L. A Casey po raz kolejny serwuje nam narrację pierwszoosobową, w której główną narratorką jest Aideen — dziewczynę mogliśmy już poznać w poprzednich częściach, dlatego nie jest dla nas kimś nowy. Jednak pomimo znajomości postaci, autorce udało się mnie czymś zaskoczyć, dzięki tajemniczości, która jest nierozerwalną częścią kolejnego z braci Slater.  Kane jest niezwykle enigmatyczny, wydawać by się mogło, że jest niewiarygodnie niebezpieczny, a tak naprawdę kryje w sobie wiele bólu, który niszczy go od środka. Tym razem bohaterom przyszło się mierzyć z demonami przeszłości, które w ohydny sposób przedzierają się do teraźniejszości, zaciskając swoje ohydne łapska na tym, na czym najbardziej zależy bohaterom. Ponadto Casey postanowiła się zmierzyć z chorobą i ciążą, która przytrafiła się jednej z bohaterek.  Uważam, że ta część serii o Slaterach jest najbardziej stateczną i dojrzałą opowieści, choć nie zabrakło w niej unikalnego humor Casey i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tym razem jednak całość opiera się na zupełnie innych fundamentach niż poprzednim razem, a bohaterom przyjdzie się mierzyć z prawdziwymi dorosłymi problemami, które dotykają każdego z nas. Dojrzałość historii i jej wydźwięk sprawiają, że cześć ta znacząco różni się od poprzednich tomów. Cieszę się jednak, że Casey nie poszła w ckliwy i przesłodzony romans, a pokazała nam historię pełną rozterek, trudnych decyzji i miłości, która dopiero usiłuje się przebić przez grubą warstwę zagubienia.  Podobnie jak poprzednim razem i tutaj mamy do czynienia z wątkiem miłosnym zbudowanym na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie wiele się ze sobą sprzeczają, mają zupełnie odmienne zdanie na temat przyszłości, a ich potyczki słowne dodają całości unikalnego wydźwięku. Casey nie schodzi z tonu, nie próżnuje i nadal buduje swoje książki, w których aż kipi od napięcia, emocji i pożądania. Nie sposób przejść obojętnie.  Bracia Slater to jedne z tych książek, które się jednocześnie kocha i nienawidzi. Z jednej strony chce się, aby już był koniec, bo najważniejsze wydarzenia Casey zostawia zawsze na zakończenie, a z drugiej strony nie chce się opuszczać tego świata pełnego niewyobrażalnej przyjaźni i braterstwa, które rozmiękcza najtwardsze serca!  Aideen L.A. Casey  To kolejna krótka nowelka dołączona do głównej opowieści. To książka, którą należy czytać obłożoną gazetą. Jest paskudna i przywodzi mi na myśl opowieść o kobiecie noszącej pod sercem demona, a nie dziewczynie w ciąży... choć to nawet nie o pokiereszowany brzuch chodzi, a o to, że okładka jest paskudnym spoilerem treści. Nie winię jednak za nią wydawnictwa kobiecego... zostawili oryginał.  Odejdźmy od okładki, bo nie o nią tu chodzi a o treść, zawsze chodzi o treść. Myślę, że ta książka jest idealnym uzupełnieniem Kane i niezwykłym preludium do kolejnej części. Wątki plątają się w tak niezwykły sposób, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom i resztę opowieści o niezwykłych braciach i ich ukochanych. Tym razem sądzę, że związek Kane i Aideen pomimo burzliwości jest dojrzalszy niż te budowane w poprzednich tomach. Aideen to cudowna dziewczyna a nowelka opowiadająca jej trudy ciąży i porodu pokazują realizm tej sytuacji. Ja jestem usatysfakcjonowana i wiem, że bez tej nowelki historia Kane i Aideen byłaby niepełna.    Okładka książki Aideen Powiększ Aideen L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3.5) Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 7,58 (207 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny Gdzie kupić Dodaj do pakietu Skomponuj pakiet książek, które chcesz przeczytać, i sprawdź, gdzie kupisz je wszystkie najtaniej! Wystarczy, że dodasz wybrane tytuły do pakietu, a my porównamy ich łączną cenę za Ciebie w 36 księgarniach. Edytuj książkę szczegółowe informacje  tytuł oryginału Aideen data wydania 13 kwietnia 2018 ISBN 9788365601018 liczba stron 176 słowa kluczowe ciąża, załamanie, kłótnie, miłość, strach, dziecko, przeszłość, rodzina kategoria Literatura obyczajowa i romans  Kane L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3) Wydawnictwo: Kobiece Tytuł oryginału: Kane Data wydania: 20 kwietnia 2018 liczba stron 504 Romans

Kolejny z braci Slater zagościł na mojej półce. Tym razem Kanetajamniczy, zamknięty w sobie i skrywający przerażające tajemnice. Czy uda nam się go odkryć?

Zakończenie książki Keela wprowadza nas sprytnie w wydarzenia, które zaczynają się rozgrywać w tej części. Kane to trzeci tom serii o braciach Slater, a głównym bohaterem jest tytułowy Kane.

W życiu mężczyzny pojawia się Aideen, która miała być przygodą na jedną noc. Oboje jednak doskonale zdają sobie z tego sprawę, że zbyt mocne jest między nimi przyciąganie, aby romans zakończył się na jednonocnej przygodzie. Nieoczekiwanie w ich życiu pojawiają się małe kłopoty, które są następstwem upojnej nocy. Jak w nowej sytuacji poradzą sobie bohaterzy? Co wyniknie z tej gorącej i burzliwej znajomości?

L. A Casey po raz kolejny serwuje nam narrację pierwszoosobową, w której główną narratorką jest Aideen — dziewczynę mogliśmy już poznać w poprzednich częściach, dlatego nie jest dla nas kimś nowy. Jednak pomimo znajomości postaci, autorce udało się mnie czymś zaskoczyć, dzięki tajemniczości, która jest nierozerwalną częścią kolejnego z braci Slater.

Kane jest niezwykle enigmatyczny, wydawać by się mogło, że jest niewiarygodnie niebezpieczny, a tak naprawdę kryje w sobie wiele bólu, który niszczy go od środka. Tym razem bohaterom przyszło się mierzyć z demonami przeszłości, które w ohydny sposób przedzierają się do teraźniejszości, zaciskając swoje ohydne łapska na tym, na czym najbardziej zależy bohaterom. Ponadto Casey postanowiła się zmierzyć z chorobą i ciążą, która przytrafiła się jednej z bohaterek.

Uważam, że ta część serii o Slaterach jest najbardziej stateczną i dojrzałą opowieści, choć nie zabrakło w niej unikalnego humor Casey i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tym razem jednak całość opiera się na zupełnie innych fundamentach niż poprzednim razem, a bohaterom przyjdzie się mierzyć z prawdziwymi dorosłymi problemami, które dotykają każdego z nas. Dojrzałość historii i jej wydźwięk sprawiają, że cześć ta znacząco różni się od poprzednich tomów. Cieszę się jednak, że Casey nie poszła w ckliwy i przesłodzony romans, a pokazała nam historię pełną rozterek, trudnych decyzji i miłości, która dopiero usiłuje się przebić przez grubą warstwę zagubienia.


Kolejny z braci Slater zagościł na mojej półce. Tym razem Kane — tajamniczy, zamknięty w sobie i skrywający przerażające tajemnice. Czy uda nam się go odkryć?  Zakończenie książki Kellan wprowadza nas sprytnie w wydarzenia, które zaczynają się rozgrywać w tej części. Kane to trzeci tom serii o braciach Slater, a głównym bohaterem jest tytułowy Kane.  W życiu mężczyzny pojawia się Aideen, która miała być przygodą na jedną noc. Oboje jednak doskonale zdają sobie z tego sprawę, że zbyt mocne jest między nimi przyciąganie, aby romans zakończył się na jednonocnej przygodzie. Nieoczekiwanie w ich życiu pojawiają się małe kłopoty, które są następstwem upojnej nocy. Jak w nowej sytuacji poradzą sobie bohaterzy? Co wyniknie z tej gorącej i burzliwej znajomości?  L. A Casey po raz kolejny serwuje nam narrację pierwszoosobową, w której główną narratorką jest Aideen — dziewczynę mogliśmy już poznać w poprzednich częściach, dlatego nie jest dla nas kimś nowy. Jednak pomimo znajomości postaci, autorce udało się mnie czymś zaskoczyć, dzięki tajemniczości, która jest nierozerwalną częścią kolejnego z braci Slater.  Kane jest niezwykle enigmatyczny, wydawać by się mogło, że jest niewiarygodnie niebezpieczny, a tak naprawdę kryje w sobie wiele bólu, który niszczy go od środka. Tym razem bohaterom przyszło się mierzyć z demonami przeszłości, które w ohydny sposób przedzierają się do teraźniejszości, zaciskając swoje ohydne łapska na tym, na czym najbardziej zależy bohaterom. Ponadto Casey postanowiła się zmierzyć z chorobą i ciążą, która przytrafiła się jednej z bohaterek.  Uważam, że ta część serii o Slaterach jest najbardziej stateczną i dojrzałą opowieści, choć nie zabrakło w niej unikalnego humor Casey i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tym razem jednak całość opiera się na zupełnie innych fundamentach niż poprzednim razem, a bohaterom przyjdzie się mierzyć z prawdziwymi dorosłymi problemami, które dotykają każdego z nas. Dojrzałość historii i jej wydźwięk sprawiają, że cześć ta znacząco różni się od poprzednich tomów. Cieszę się jednak, że Casey nie poszła w ckliwy i przesłodzony romans, a pokazała nam historię pełną rozterek, trudnych decyzji i miłości, która dopiero usiłuje się przebić przez grubą warstwę zagubienia.  Podobnie jak poprzednim razem i tutaj mamy do czynienia z wątkiem miłosnym zbudowanym na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie wiele się ze sobą sprzeczają, mają zupełnie odmienne zdanie na temat przyszłości, a ich potyczki słowne dodają całości unikalnego wydźwięku. Casey nie schodzi z tonu, nie próżnuje i nadal buduje swoje książki, w których aż kipi od napięcia, emocji i pożądania. Nie sposób przejść obojętnie.  Bracia Slater to jedne z tych książek, które się jednocześnie kocha i nienawidzi. Z jednej strony chce się, aby już był koniec, bo najważniejsze wydarzenia Casey zostawia zawsze na zakończenie, a z drugiej strony nie chce się opuszczać tego świata pełnego niewyobrażalnej przyjaźni i braterstwa, które rozmiękcza najtwardsze serca!  Aideen L.A. Casey  To kolejna krótka nowelka dołączona do głównej opowieści. To książka, którą należy czytać obłożoną gazetą. Jest paskudna i przywodzi mi na myśl opowieść o kobiecie noszącej pod sercem demona, a nie dziewczynie w ciąży... choć to nawet nie o pokiereszowany brzuch chodzi, a o to, że okładka jest paskudnym spoilerem treści. Nie winię jednak za nią wydawnictwa kobiecego... zostawili oryginał.  Odejdźmy od okładki, bo nie o nią tu chodzi a o treść, zawsze chodzi o treść. Myślę, że ta książka jest idealnym uzupełnieniem Kane i niezwykłym preludium do kolejnej części. Wątki plątają się w tak niezwykły sposób, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom i resztę opowieści o niezwykłych braciach i ich ukochanych. Tym razem sądzę, że związek Kane i Aideen pomimo burzliwości jest dojrzalszy niż te budowane w poprzednich tomach. Aideen to cudowna dziewczyna a nowelka opowiadająca jej trudy ciąży i porodu pokazują realizm tej sytuacji. Ja jestem usatysfakcjonowana i wiem, że bez tej nowelki historia Kane i Aideen byłaby niepełna.    Okładka książki Aideen Powiększ Aideen L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3.5) Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 7,58 (207 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny Gdzie kupić Dodaj do pakietu Skomponuj pakiet książek, które chcesz przeczytać, i sprawdź, gdzie kupisz je wszystkie najtaniej! Wystarczy, że dodasz wybrane tytuły do pakietu, a my porównamy ich łączną cenę za Ciebie w 36 księgarniach. Edytuj książkę szczegółowe informacje  tytuł oryginału Aideen data wydania 13 kwietnia 2018 ISBN 9788365601018 liczba stron 176 słowa kluczowe ciąża, załamanie, kłótnie, miłość, strach, dziecko, przeszłość, rodzina kategoria Literatura obyczajowa i romans  Kane L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3) Wydawnictwo: Kobiece Tytuł oryginału: Kane Data wydania: 20 kwietnia 2018 liczba stron 504 Romans

Podobnie jak poprzednim razem i tutaj mamy do czynienia z wątkiem miłosnym zbudowanym na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie wiele się ze sobą sprzeczają, mają zupełnie odmienne zdanie na temat przyszłości, a ich potyczki słowne dodają całości unikalnego wydźwięku. Casey nie schodzi z tonu, nie próżnuje i nadal buduje swoje książki, w których aż kipi od napięcia, emocji i pożądania. Nie sposób przejść obojętnie.

Bracia Slater to jedne z tych książek, które się jednocześnie kocha i nienawidzi. Z jednej strony chce się, aby już był koniec, bo najważniejsze wydarzenia Casey zostawia zawsze na zakończenie, a z drugiej strony nie chce się opuszczać tego świata pełnego niewyobrażalnej przyjaźni i braterstwa, które rozmiękcza najtwardsze serca!

Kolejny z braci Slater zagościł na mojej półce. Tym razem Kane — tajamniczy, zamknięty w sobie i skrywający przerażające tajemnice. Czy uda nam się go odkryć?  Zakończenie książki Kellan wprowadza nas sprytnie w wydarzenia, które zaczynają się rozgrywać w tej części. Kane to trzeci tom serii o braciach Slater, a głównym bohaterem jest tytułowy Kane.  W życiu mężczyzny pojawia się Aideen, która miała być przygodą na jedną noc. Oboje jednak doskonale zdają sobie z tego sprawę, że zbyt mocne jest między nimi przyciąganie, aby romans zakończył się na jednonocnej przygodzie. Nieoczekiwanie w ich życiu pojawiają się małe kłopoty, które są następstwem upojnej nocy. Jak w nowej sytuacji poradzą sobie bohaterzy? Co wyniknie z tej gorącej i burzliwej znajomości?  L. A Casey po raz kolejny serwuje nam narrację pierwszoosobową, w której główną narratorką jest Aideen — dziewczynę mogliśmy już poznać w poprzednich częściach, dlatego nie jest dla nas kimś nowy. Jednak pomimo znajomości postaci, autorce udało się mnie czymś zaskoczyć, dzięki tajemniczości, która jest nierozerwalną częścią kolejnego z braci Slater.  Kane jest niezwykle enigmatyczny, wydawać by się mogło, że jest niewiarygodnie niebezpieczny, a tak naprawdę kryje w sobie wiele bólu, który niszczy go od środka. Tym razem bohaterom przyszło się mierzyć z demonami przeszłości, które w ohydny sposób przedzierają się do teraźniejszości, zaciskając swoje ohydne łapska na tym, na czym najbardziej zależy bohaterom. Ponadto Casey postanowiła się zmierzyć z chorobą i ciążą, która przytrafiła się jednej z bohaterek.  Uważam, że ta część serii o Slaterach jest najbardziej stateczną i dojrzałą opowieści, choć nie zabrakło w niej unikalnego humor Casey i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Tym razem jednak całość opiera się na zupełnie innych fundamentach niż poprzednim razem, a bohaterom przyjdzie się mierzyć z prawdziwymi dorosłymi problemami, które dotykają każdego z nas. Dojrzałość historii i jej wydźwięk sprawiają, że cześć ta znacząco różni się od poprzednich tomów. Cieszę się jednak, że Casey nie poszła w ckliwy i przesłodzony romans, a pokazała nam historię pełną rozterek, trudnych decyzji i miłości, która dopiero usiłuje się przebić przez grubą warstwę zagubienia.  Podobnie jak poprzednim razem i tutaj mamy do czynienia z wątkiem miłosnym zbudowanym na zasadzie Kto się lubi, ten się czubi. Bohaterowie wiele się ze sobą sprzeczają, mają zupełnie odmienne zdanie na temat przyszłości, a ich potyczki słowne dodają całości unikalnego wydźwięku. Casey nie schodzi z tonu, nie próżnuje i nadal buduje swoje książki, w których aż kipi od napięcia, emocji i pożądania. Nie sposób przejść obojętnie.  Bracia Slater to jedne z tych książek, które się jednocześnie kocha i nienawidzi. Z jednej strony chce się, aby już był koniec, bo najważniejsze wydarzenia Casey zostawia zawsze na zakończenie, a z drugiej strony nie chce się opuszczać tego świata pełnego niewyobrażalnej przyjaźni i braterstwa, które rozmiękcza najtwardsze serca!  Aideen L.A. Casey  To kolejna krótka nowelka dołączona do głównej opowieści. To książka, którą należy czytać obłożoną gazetą. Jest paskudna i przywodzi mi na myśl opowieść o kobiecie noszącej pod sercem demona, a nie dziewczynie w ciąży... choć to nawet nie o pokiereszowany brzuch chodzi, a o to, że okładka jest paskudnym spoilerem treści. Nie winię jednak za nią wydawnictwa kobiecego... zostawili oryginał.  Odejdźmy od okładki, bo nie o nią tu chodzi a o treść, zawsze chodzi o treść. Myślę, że ta książka jest idealnym uzupełnieniem Kane i niezwykłym preludium do kolejnej części. Wątki plątają się w tak niezwykły sposób, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom i resztę opowieści o niezwykłych braciach i ich ukochanych. Tym razem sądzę, że związek Kane i Aideen pomimo burzliwości jest dojrzalszy niż te budowane w poprzednich tomach. Aideen to cudowna dziewczyna a nowelka opowiadająca jej trudy ciąży i porodu pokazują realizm tej sytuacji. Ja jestem usatysfakcjonowana i wiem, że bez tej nowelki historia Kane i Aideen byłaby niepełna.    Okładka książki Aideen Powiększ Aideen L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3.5) Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 7,58 (207 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny Gdzie kupić Dodaj do pakietu Skomponuj pakiet książek, które chcesz przeczytać, i sprawdź, gdzie kupisz je wszystkie najtaniej! Wystarczy, że dodasz wybrane tytuły do pakietu, a my porównamy ich łączną cenę za Ciebie w 36 księgarniach. Edytuj książkę szczegółowe informacje  tytuł oryginału Aideen data wydania 13 kwietnia 2018 ISBN 9788365601018 liczba stron 176 słowa kluczowe ciąża, załamanie, kłótnie, miłość, strach, dziecko, przeszłość, rodzina kategoria Literatura obyczajowa i romans  Kane L.A. Casey Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka Cykl: Bracia Slater (tom 3) Wydawnictwo: Kobiece Tytuł oryginału: Kane Data wydania: 20 kwietnia 2018 liczba stron 504 Romans

Aideen L.A. Casey

Tytuł oryginału:
Aideen
Data wydania:
20 kwietnia 2018
Liczba stron
176


To kolejna krótka nowelka dołączona do głównej opowieści. To książka, którą należy czytać obłożoną gazetą. Jest paskudna i przywodzi mi na myśl opowieść o kobiecie noszącej pod sercem demona, a nie dziewczynie w ciąży... choć to nawet nie o pokiereszowany brzuch chodzi, a o to, że okładka jest paskudnym spoilerem treści. Nie winię jednak za nią wydawnictwa kobiecego... zostawili oryginał.

Odejdźmy od okładki, bo nie o nią tu chodzi a o treść, zawsze chodzi o treść. Myślę, że ta książka jest idealnym uzupełnieniem Kane i niezwykłym preludium do kolejnej części. Wątki plątają się w tak niezwykły sposób, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom i resztę opowieści o niezwykłych braciach i ich ukochanych. Tym razem sądzę, że związek Kane i Aideen pomimo burzliwości jest dojrzalszy niż te budowane w poprzednich tomach. Aideen to cudowna dziewczyna a nowelka opowiadająca jej trudy ciąży i porodu pokazują realizm tej sytuacji. Ja jestem usatysfakcjonowana i wiem, że bez tej nowelki historia Kane i Aideen byłaby niepełna.
Uwolnij mnie Daria Skiba

Uwolnij mnie Daria Skiba




Uwolnij mnie to debiut literacki Darii Skiby, którą możecie znać z bloga Kraina książką zwana, lub grupy Zamy–czytamy.pl promującej polską literaturę. Wcześniej to Daria oceniała książki, dziś staje po drugiej stronie barykady i jest oceniana. Do tej pory książka zbierała same pochwały, czy i mnie zadowoliła? Czy tkwiący w powieści potencjał został wykorzystany?

Diana – młoda, atrakcyjna dziewczyna, uwikłana w toksyczny związek z Patrykiem. W końcu postanawia zmienić swoje życie, uwolnić skrzydła, które przez lata były związane poprzez toksyczne relacje. Wystarczy jeden SMS o treści Uwolnij mnie wysłany do najlepszego przyjaciela – Alana – aby wyjść z piekła stworzonego przez Patryka. Jednak nie od dziś wiadomo, że szczęście może być tylko pozorne i bywają w życiu osoby, które nie pozwolą odejść… nigdy.

Autorka postawiła na narrację pierwszoosobową naprzemienną – jak się już zapewne domyślacie, jest to mój ulubiony rodzaj narracji. Głównymi narratorami są Diana i Alan – dzięki temu zabiegowi można było w idealny sposób uwydatnić psychikę osoby maltretowanej psychicznie, rysy, jakie tworzą się w świadomości Diany jej zaburzona pewność siebie, maski, które zakłada na co dzień, oszukując samą siebie – wszystko to sprawia, że mogę z ręką na sercu powiedzieć, iż Diana została sumiennie i realistycznie wykreowana. Podobnie ma się sprawa z Patrykiem – oprawcą, facetem pozbawionym skrupułów, wszelkich barier i moralności. Relacje tej dwójki to zderzenie dobra ze złem, dwa zupełnie inne światy wrzucone do jednej opowieści, miłość, która jest tylko obłudą, kłamstwem. Poprzez opisanie związku Diany z Patrykiem autorce udało się uchwycić coś, co nie jest zauważalne gołym okiem – przemoc w czystej postaci. Uwolnij mnie daje idealny obraz tego, że przemoc, znęcanie się, to nie zawsze jest fizyczność, to nie zawsze widać, ten ból nie ma widocznych siniaków. Tutaj mamy głównie przemoc psychiczną, choć nie tylko tę, której doświadczyła bohaterka. Daria Skiba idealnie uchwyciła psychikę takiej osoby, to jak każdy krok jest dla niej niepewnym, jak czuje strach przed oprawcą, jeszcze nie widząc swojego kata. Przede wszystkim autorce udało się uchwycić to, jak zanika uśmiech, radość z życia widoczna w blasku oka, a zostaje zastąpiona grymasem przypominający uśmiech i radością, która ma być tylko dla tłumów, aby nie pokazywać, że wewnątrz jesteśmy słabi. Podziwiam Dianę, że udało jej się przerwać pasmo zła, uwolnić od toksycznego mężczyzny, jednocześnie jestem wdzięczna autorce, która pokazała, że proceder ten trwał kilka lat, a bohaterka często usprawiedliwiała zachowania Patryka – niestety, możecie mówić tu o naiwności, ale najczęściej tak to właśnie w życiu wygląda.

Wątek przemocy wobec kobiet – w tym przypadku wobec Diany – nie jest jedynym, jaki znajdziemy w tej książce bowiem Uwolnij mnie to również opowieść o miłości, która dodaje skrzydeł i pozwala nam złapać nowy wiatr w żagle. Alan i nasza bohaterka znają się od bardzo dawna, są najlepszymi przyjaciółmi – uwielbiam wątki miłosne budowane na takiej relacji, ponieważ najczęściej są one wiarygodne i niezwykle realne – tak było i tym razem. Między Alanem i Dianą iskrzy, choć nie od razu miłość zamyka ich w swoich szponach. W tym momencie muszę ponownie pochwalić autorkę za poprowadzenie wątku miłosnego, zaznaczenie tego, że Diana musiała uporządkować swoje życie, aby budować je na nowo. Nie zniosłabym wątku, który przechodzi z toksycznej relacji w inną słodką, wręcz przesłodzoną, a bohaterka zapomina o traumach jak gdyby nigdy nic… dlatego też szalenie podobało mi się to, w jaki sposób wątek miłosny został rozegrany przez autorkę.


Cała opowieść jest również ciekawie napisana, akcja ciągle gna do przodu, wciąga, nie ma mowy o nudzie. Autorka pokusiła się na liczne retrospekcje i to głównie one obrazowały nam przemoc, jakiej doświadczyła, niestety wplecenie retrospekcji w treści jest niezwykle trudnym zadaniem i również Darii kilkakrotnie powinęła się na nich noga. W moim mniemaniu wiele powrotów do przeszłości była wpleciona w fabułę na chybcika i zabijała płynność czytania, pojawiały się znikąd i szybko odchodziły. Niemniej jednak uważam, że tak drobna rysa, w dodatku widoczna w naprawdę najtrudniejszym aspekcie książki, nie rzutuje na odbiór całości, a jest jedynie drobnym uszczerbkiem na naprawdę dobrej całości.

Uwolnij mnie to naprawdę dobry debiut, preludium do dalszych części, intryguje zakończeniem i sprawia, że czytelnik musi poznać natychmiast dalsze losy Diany. Najlepsze w opowieści jest to, że wyłamuje się ze wszelkich schematów, dlatego też uważam, że sporo czytelników znajdzie tutaj coś dla siebie. W dodatku Uwolnij mnie to istna petarda emocjonalna, która wzrusza, irytuje i bawi – wlewając w czytelnika wszystkie możliwe uczucia. Polecam i wierze, że podzielicie moje zdanie.
Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger