Dotyk Twoich słów Tom I i Tom II - Aleksandra Steć

Dotyk Twoich słów Tom I i Tom II - Aleksandra Steć




Pióro Aleksandry Steć miałam już okazję poznać przy czytaniu książki Moja dusza pachnie tobą ten wyjątkowy zbiór życiowych sentencji zrobił na mnie wielkie wrażenie, dlatego też nie wahałam się ani sekundy, kiedy okazało się, że autorka wydała kolejne książki stworzone ze swoich myśli.

Dotyk Twoich słów to dwutomowy zbiór rozmaitych myśli, sentencji i dialogów wyrwanych z kontekstu. Myślę, że Aleksandrze Steć udało się stworzyć książkę, w której każdy znajdzie cytat dla siebie, gdzie każdy czytelnik odnajdzie myśl, którą będzie mógł interpretować na swój sposób.

Interpretacja jest niezwykle ważna w przypadku tego dwutomowego zbioru, coś, co dla jednej osoby jest tylko zlepkiem słów – ktoś inny może wziąć za najlepszy życiowy drogowskaz. W przypadku Dotyku Twoich słów jest istotne, aby czytelnik posiadał wyobraźnie, potrafił czytać ponadto, co napisane i interpretować proste wyraz pod siebie – tylko w takim przypadku uda się w pełni zrozumieć sens tych publikacji, tylko poprzez właściwą interpretację będziemy mogli oddać się tej duchowej wyprawy do nieodgadnionych skrawków naszej świadomości.

Ze wszystkich rzeczy, w które w życiu wierzę, najtrudniej było mi uwierzyć w siebie.

Wiele cytatów odnosi się do codzienności, a pod powierzchnią zwyczajności można znaleźć jakiś głębszy sens nawiązujący do całej egzystencji. Najważniejsze, aby do tych książek podejść z otwartym umysłem i sercem pełnym empatii i zrozumienia. Wszak nie każdy czytelnik potrafi docenić taką formę publikacji, a ci, którzy odnajdą w niej prawdę, mogą czuć się wyjątkowo, bo tylko ludzie znający prawdziwy smak życia, miłości, przyjaźni są w stanie docenić to, że nie wszystko zawsze musi być czarne bądź białe.

Krótkie formy wypowiedzi, zabawne, aczkolwiek w większej mierze ujmujące, wzbudziły we mnie sporo emocji, momentami musiałam odkładać książki, ponieważ jakaś myśl zbyt mocno pasowała do moich uczuć, zbyt obrazowo opisywała moje emocje, a co za tym idzie, pobudzała we mnie te uczucia. Aleksandra Steć potrafi jednym zdaniem wzbudzić miliony sprzecznych emocji, pobudzić umysł do myślenia i dać siłę do działania. Będę polecała tę dwutomową publikację wszystkim tym, którzy znajdują się na skrzyżowaniu życia, aby podbudowali swoją wiarę w siebie, przekonali się, że czasami każdy znajduje się w trudnej sytuacji. Będę o tej publikacji mówiła smutnym – aby odzyskali wiarę w sens śmiania się z małych rzeczy. Będę o niej mówiła wesołym – aby pokazać im, że może być lepiej, niż przypuszczamy. Będę Dotyk Twoich słów polecała wszystkim, ponieważ uważam, że każdy znajdzie tu choćby odrobinę odniesienia do swojego życia.

Znajdź swój sposób na życie i rób to, co kochasz. Nie patrz na innych. Masz swoją własną drogę do przejścia.
Lawless T.M Frazier

Lawless T.M Frazier



Bohatera tej części mieliśmy już okazję poznać w książkach King i Tyran, choć Lawless to opowieść o innych bohaterach niż dwa poprzednie tomy, to jednak stanowią ze sobą nierozerwalną całość, bez znajomości poprzednich tomów nie będziemy w stanie zrozumieć relacji zachodzących w tej części.

Baer od dziecka był przekonany, że zawsze pozostanie wierny klubowi motocyklowemu, a niegdyś przejmie dowództwo po swoim ojcu nad rzeszą klubowiczów. Niestety, może i stety, Bear postawił wszystko na szali przyjaźni, tylko King i Preppy byli jego prawdziwymi przyjaciółmi i nie zawahał się, kiedy miał wybierać między motocyklowymi braćmi a prawdziwą przyjaźnią. Dziś jednak musi się zmierzyć z konsekwencją swoich działań… Jego życie jest zagrożone i z pewnością nie jest to najlepszy moment na znajomość z Thią.

Akcja rozpoczyna się przeniesieniem czytelników wstecz. Poznajemy młodego Beara, który składa obietnice Thii, niestety już w tamtym momencie wie, że nigdy nie dotrzyma ów obietnicy, a dziewczyna szybko o nim zapomni. Tym bardziej jest zdziwiony, kiedy okazuje się, że Thia doskonale go pamiętała, a ponadto dziś musi skorzystać z jego propozycji. Stojąc na krawędzi, nie wie, co ma zrobić dalej ze swoim mocno skomplikowanym życie – pomóc może jej tylko Baer.

Naprzemienna narracja trafia idealnie w mój gust, nie muszę już chyba wam tłumaczyć, że to mój ulubiony rodzaj narracji i właściwie tylko ten sposób poprowadzenia książki pozwala mi na interpretowanie głównych bohaterów. A tu mamy mocno pokiereszowanych przez życie, zaskakująco odważnych, a jednocześnie zagubionych, bohaterów. Bear na co dzień zakłada maskę bezwzględnego byłego członka gangu motocyklowego – jedna w głębi duszy to wciąż zagubiony chłopiec, który pragnie matczynej miłości i troski, której nie było mu dane zaznać wystarczająco w dzieciństwie. Thia jest z kolei silniejsza, niż jest w stanie przed sobą przyznać. Wydarzenia, które rozegrały się na jej oczach, powinny ją zniszczyć, zabrać jej pewność siebie, zburzyć poczucie bezpieczeństwa – tymczasem dziewczyna znajduje w sobie na tyle samozaparcia, aby udać się do Beara i prosić go o pomoc w posprzątaniu bałaganu, który nagromadził się w jej życiu.

Akcja w powieści Lawless nie jest tak dynamiczna, jak poprzednim razem, niemniej zakończenie sprawia, że nie możemy przestać myśleć o tej książce i chcemy jak najszybciej przeczytać kontynuację, na szczęście już w sierpniu w nasze łapki trafi Soulless, a co za tym idzie, znajdziemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Jakbym miała tę część porównać do poprzednich, to mogłabym rzec, że jest nieco słabsza od dwóch poprzedzających tomów, emocje nie są wystawione na tak ciężką próbę, jak w przypadku książki Tyran. Jednak sądzę, że Frazie się dopiero rozkręca i znając jej styl kreowania historii, mogę być niemal pewna, że cała nagromadzona atmosfera, ciążka od napięcia, wybuchnie w kolejnym tomie.

Lawless to nie jest książka, która zachwyci wszystkich to raczej opowieść skierowana dla mniej wymagających czytelników, którzy lubią połączenie romansu z mrocznym, gangsterskim światem. Dla mnie ta historia była idealna – szybka w przyswajaniu, lekko napisana, wciągająca i zaskakująca zaskoczeniem. Myślę, że z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom poprzednich części, jak i ty, którzy szukają romansu, który nie opływałby w cukier i różowe serduszka.
Autorski cykl wydawniczy - Agata Polte

Autorski cykl wydawniczy - Agata Polte



Agata Polte – rocznik 1997. Studentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Fanka siatkówki i skoków narciarskich uwielbia książki fantasy, filmy o superbohaterach i muzykę rockową. Przyjaciele wiedzą, że sarkazm jest jej sposobem na życie i już nawet nie próbują z tym polemizować. Oprócz studiowania i pisania zajmuje się także recenzowaniem książek na blogu.


1. Kiedy jest najlepszy czas dla pisarza na odpoczynek? Letnie wakacje, a może ferie zimowe?
 
Dla mnie na pewno lato. Ta przerwa jest dłuższa, pogoda zdecydowanie przyjemniejsza i można pomyśleć nad jakimś miłym, ciepłym miejscem, które można odwiedzić, zwiedzić, albo w którym można wypocząć.

2. Gdzie chciałaby Pani spędzić swoje wymarzone wakacje?
 
Chyba nigdy nie miałam takiego specjalnego wyobrażenia miejsca na wymarzone wakacje. Ale myślę, że jakiś domek letniskowy w cichej, mało odwiedzanej okolicy, gdzie można w spokoju pospacerować, ale i poleniuchować, byłby idealny :)
 
3. Jakie 3 książki zabiera Pani ze sobą na wakacje?
 
Na pewno „Mitologię słowiańską”, bo wreszcie ją dorwałam i nie wypuszczę tak łatwo z rąk. Poza tym zdążyłam zatęsknić za bohaterami „Przeklętej” Igi Wiśniewskiej, więc w oczekiwaniu na ostatni tom trylogii, pewnie odświeżyłabym sobie tę świetną książkę. Do tego drugą część Dworów Sarah J. Maas, której przeczytania już nie mogę się doczekać. Pod względem czytelniczym moje wakacje na pewno będą wspaniałe – nic, tylko zdać sesję i zabierać się za czytanie!

4. Jakie 3 książki poleciłaby Pani swoim czytelnikom na okres wakacyjny? ( nie można podać książki swojego autorstwa ;) )
 
Mogę polecić „Indeks szczęścia Juniper Lemon” Julie Israel, bo skoro na okres wakacyjny, to powieść idealnie się wpasuje – młodzieżowa, lekka, ale też poruszająca i ciekawa. Poza tym zawsze i wszędzie polecam książki Ilony Andrews, bo jestem w nich zakochana niezmiennie od pory roku, więc zima czy lato, Kate Daniels i Władca Bestii zawsze będą miłymi gośćmi! Na sam koniec polecam „Post scriptum” Mileny Wójtowicz, przezabawną fantastykę w polskim otoczeniu, przy której ostatnio świetnie się bawiłam.

5. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, co chciałaby Pani mieć ze sobą? (max. 5 rzeczy)
 
Szczerze mówiąc, bardzo często się zastanawiałam nad takim pytaniem i zawsze moja odpowiedź brzmiała inaczej! Ale na pewno zabrałabym dobrą książkę, taką, która nawet po setnym czytaniu by mi się nie znudziła. Do tego laptop, najlepiej z power bankiem na baterie słoneczne. Niestety jestem z tych osób, dla których laptop jest niezbędny do pracy, oglądania seriali, pisania i życia :D Przydałaby się też jakaś zapalniczka do rozpalenia ogniska (słabo u mnie z krzesaniem ognia, oj słabo) i miły kocyk na zimniejsze wieczory. Tak, przede wszystkim kocyk – to absolutne must have.

6. Preferuje Pani wylegiwanie się na plaży, czy aktywny wypoczynek?
 
Jestem z natury leniuchem, więc na pewno wylegiwanie się na plaży. Jak mówi mój tata, „leżenie to jednak piękna sprawa” i ja się z tym zgadzam w stu procentach :D

7. Z bohaterami z jakiej książki chciałaby Pani spędzić wakacje?
 
Chętnie spędziłabym czas z Vuko Drakkainenem i jego towarzyszami. Uwielbiam Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza i bardzo fajnie byłoby wpaść na Midgaard. Chociaż z tą całą wojną bogów i ogólnym zamieszaniem może to niezbyt dobry pomysł, ale hej, przynajmniej nie byłoby nudno!

Do każdej litery z wyrazu WAKACJE dopisz skojarzenia z latem
 
Wczasy, piękne wczasy
Ale
upał
Kemping
Atrakcyjne miejsca do odwiedzenia
Czas wolny
Jezioro, kąpiel, zabawa
Efemeryczność (dlaczego one tak szybko mijają?)

Na zakończenie nie mogę zrobić nic innego, jak tylko polecić wam książkę autorstwa Agaty Polte — To, czego nie widać jest świetną, dobrze poprowadzoną książką mieszczącą się w popularnym nurcie New adult.
 


Pierwszy raz Agata Czykierda - Grabowska.

Pierwszy raz Agata Czykierda - Grabowska.



Agata Czykierda — Grabowska przychodzi do nas z kolejną miłosną opowieścią, czy i tym razem uda jej się zaskoczyć, wzbudzić emocje, rozkochać w opowieści czytelników, rozkochać mnie?

Kuba od dawna jest zakochany szaleńczo w siostrze swojego najlepszego przyjaciela. Niestety jest to uczucie skryte, a niczego nieświadoma Lena nie zdaje sobie sprawy, jak działa na Jakuba. Z niewiadomych powodów dziewczyna traktuje związki z rezerwą, boi się ich… przez kogo i w jaki sposób została zraniona? Kto sprawił, że w tej niewinnej istocie obudził się tak wielki lęk przed bliskością, miłością? Czy Jakubowi uda się przebić przez mury, które buduje wkoło siebie Lena?

Agata Czykierda — Grabowska w 2015 roku zadebiutowała książką Kiedy na mnie patrzysz. Dziś z pewnością mogę rzec, że od czasu swojego debiutu autorka dopracowała swój warsztat i unika niepotrzebnych zapychaczy, które tak bardzo irytowały mnie wcześniej. Pierwszy raz jest piątą książką w dorobku autorki i piąta czytaną przeze mnie. Byłam jej ogromnie ciekawa. Na samym początku napotkałam ścianę, ponieważ przyszło mi się zderzyć z narracją trzecioosobową, jest to rodzaj narracji, który nie pozwala mi wczuwać się w historię i zawsze początkowo idzie mi opornie wgryzanie się w tak napisaną powieść. W poznawaniu treści nie pomagał też Jakub, który na początku irytował mnie okrutnie i zachowywał się jak rozkapryszony dzieciak, który bez wyjaśnienia dwuznacznych sytuacji, rzuca wyzwiskami w niewinnych ludzi. Na szczęście szybko się zrehabilitował, a krew płynąca w jego żyłach znalazła dojście do mózgu. Nie da się ukryć, że Jakub swoim zachowaniem wzbudza emocje, w dodatku nagłe załamanie jego sytuacji życiowej sprawia, że w czytelniku budzi się empatia. Z kolei, jeżeli chodzi o Lenę, uważam, że to naprawdę dobrze i realnie odrysowana postać. Zdaje się wiedzieć, czego chce, czasami zbyt wiele rozmyśla i analizuje, co niekoniecznie doprowadza ją do najlepszych rozwiązań.

Wątek miłości w powieści Pierwszy raz wyszedł Agacie Czykierda — Grabowskiej naprawdę subtelnie, delikatnie, rozważnie. Tytuł wskazuje na jakiś pierwszy raz i jest w stu procentach trafny. Nie chodzi tylko i wyłącznie o pierwszy raz w kontekście seksualnym, ale przede wszystkim w kontekście miłosnym – dostajemy pierwszą miłość, pierwsze zauroczenie, które okazuje się czymś o wiele poważniejszym, pierwsze przyjaźnie, pierwsze poważne życiowe decyzje. Autorka dla głównych wątków stworzyła również frapujące tło obyczajowe. Siatki przyjaciół, powiązania rodzinne – wszystko to sprawia, że powieść zyskuje na realności. Wiarygodności książce dodaje również lekki styl autorki w dialogach, rozmowy między bohaterami są takie, jakie można spotkać na ulicy, podobne do rozmów, które sami odbywamy z najlepszymi przyjaciółmi. W dialogach znajdziemy sporo dojrzałości, ale również przekomarzań bohaterów, niewinnych dowcipów i uroczego flirtu, który rozczula.

Książka jest naprawdę urocza, historia ma w sobie wiele słodyczy i pozostawia po sobie przyjemne uczucie. To nie jedna z tych książek, które roztrzaskują nasze serca w drobny mak i pozostawiają po sobie książkowy kac. Pierwszy raz to książka idealna na ciepły letni wieczór. Jest niewymagająca, bohaterowie nie mają trudnej przeszłości, a co za tym idzie, nie są poruszane bolesne trudne tematy. Polecam czytelnikom szukającym ciepłego romansu ze szczyptą naturalności.


Pierwszy raz
Agata Czykierda-Grabowska
Cykl:
Pierwszy raz (tom 1)
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
4 maja 2018
Liczba stron:
368


Recenzja napisana dla portalu Zażyj kultury.




Przesilenie Katarzyna Berenika Miszczuk.

Przesilenie Katarzyna Berenika Miszczuk.

 

Po długich oczekiwaniach, które niemalże spędzały mi sen z powiek, w końcu mogę zabrać się za czytania ostatniego tomu serii Kwiat Paproci Przesilenie zamyka cykl, ale czy odpowie na moje wszystkie pytania i zamknie usta niedomówieniom?

Po zawirowaniach zaskakującej akcji i jej zwrotów, Gosława w końcu chciałaby odetchnąć ulgą i móc się cieszyć tym, co daje jej życie. Niestety spokój nie będzie jej dany. We wsi ciągle coś musi się dziać. W dodatku Baba Jaga zaczyna się dziwnie zachowywać, Gosia czuje, że coś przed nią ukrywa. Rodzinne tajemnice, zaskakujące sekrety, zmieniają wszystko to, co Gosława brała za pewniak!

Katarzyna Berenika Miszczuk zachwyciła mnie poprzednimi tomami, pochłaniałam je jeden po drugim, nie chcąc odrywać się do codzienności. Tym razem było podobnie. Od samego początku akcja gna, zaskakując, wciągając i intrygując z każdym rozdziałem coraz bardziej. Fakt pędzącej akcji podbijają nieziemsko wykreowane postacie, które kryją w sobie całą gamę uczuć, a autorce te uczucia idealnie udało się przelać na karty powieści. Nic tu nie dzieje się przez przypadek, widać, że autorka miała pomysł na te książki i zrealizowała go sumiennie od początku do końca. Po poprzednich tomach w mojej głowie rodziło się wiele pytań, w tle majaczyło wiele niewiadomych, jeszcze sporo należało wyjaśnić, aby ta historia zamknęła się w jednej spójnej całości – i tym razem się to udało, ja poznałam wszystkie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, byłam oszołomiona prędkością i dynamiką akcji i choć rozum mówi „wiesz już wszystko o tej historii” to jednak serce chciałoby czytać więcej, móc jeszcze raz wejść w ten świat i zakochać się ponownie w wielowymiarowym, słowiańskim, zaskakującym świecie.

W tym tomie podobnie, jak w poprzednich, nie zabrakło staropolskich wierzeń, które pobudzają wyobraźnie i ciekawość badania polskich korzeni. Myślę, że książka ta otworzyła mi oczy na wiele spraw związanych z ludowymi wierzeniami – a obserwacja współczesnej polski pokazuje, że niektóre wierzenie przetrwały po dziś dzień. Choć już coraz mniej ludzi w nie wierzy, jeszcze mniej praktykuje, ale jednak wszelakie przesądy, zaskakujące wierzenia nadal można usłyszeć z babcinych ust.

Na jednej z grup seria Miszczuk została nazwana Polskim Zmierzchem - myślę, że poniekąd jest jakaś prawda w tym stwierdzeniu, to lekkie młodzieżowe fantasy doprawione sporą dawką miłości, momentalnie naiwnej, niepohamowanej. Jednak sądzę, że na tle innych młodzieżowych obyczajówek książki Miszczuk wyróżniają się oryginalnością i zachęceniem młodzieży do sięgnięcia po słowiańską mitologię, która nie jest każdemu znana, a uważam, że warto wiedzieć, w co niegdyś wierzyli nasi przodkowie.

Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Mam wrażenie, że w tym tomie to one wzięły górę. A, że emocje to coś, co nadwyraz cenię w książkach, możecie tylko się domyślać, jak bardzo usatysfakcjonowała mnie ta lektura. Tutaj wszelakie uczucia są niemal namacalne i wylewają się z każdego rozdziału, nie ma mowy o nudzie, czy braku zaciekawienie tematem – wręcz przeciwnie powieści nie da się odłożyć, bo nawet wracając do codzienności, mój umysł został z Mieszkiem, Gosławą, Swarożycem i całą resztą. Żyłam tą książką bardzo długo – nawet po skończeniu nadal odczuwałam emocje, które gromadziły się we mnie podczas czytania.

Przesilenie to idealne zakończenie cyklu. Jest brakującym elementem układanki, idealnie wpasowuje się w poprzednie tomy, sprawiając, że wszystko świetnie do siebie pasuje, przylega. Myślę, że nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego zakończenia dla tej historii i wierzę, że i wy będziecie zachwyceni. Pamiętajcie tylko, że cykl zaczyna się od książki Szeptucha – a Przesilenie to czwarty tom tworzący zresztą nierozerwalną całość. Polecam!


Przesilenie
Katarzyna Berenika Miszczuk
Cykl: Kwiat paproci (tom 4)
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:
16 kwietnia 2018
Liczba stron:
464
Fantasy
Copyright © 2014 Książko, miłości moja. , Blogger